Zdarzyło mi się parę razy, że dla różnych branżowych pism i serwisów internetowych oceniałem ten czy inny produkt, serwis, magazyn, decyzję. Każdy, kto działa w tej branży, jest co jakiś czas proszony o głos w jakiejś sprawie. A że format "krytyka" z natury swojej wymaga krytyki, to ja także nie raz i nie dwa pisałem opinie na podstawie własnych przemyśleń i ocen. Raczej nie na znajomości faktów. Oceniając cudzy produkt, nie znasz zazwyczaj kulis jego powstania, godzin rozmów przy desce projektowej, zarwanych siłowaniem się nad decyzją nocy.

REKLAMA
Mam nadzieję, że byłem fair. Ale przecież nie mogę przysiąc, że zawsze byłem. W krytyce, skoro zazwyczaj mało wiemy o faktach, ulegamy naszym nastrojom, uprzedzeniom, stosunkowi do ludzi, albo firm, które oceniamy. Ta firma robiła zwykle marne produkty, to pewnie ten też jest marny. A tamta miała zwykle bardzo fajne rzeczy, więc tę jej nową rzecz także potraktujmy łagodniej.
Doświadczenie przychodzi z wiekiem. Zrozumiałe, że kiedy człowiek nie wie jeszcze nic, to skłonny jest tak po polsku, oceniać z przekonaniem, że zrobiłby lepiej (zwykle dużo, dużo lepiej). Z czasem nabiera jednak na tyle doświadczenia, żeby wiedzieć, że zrobić dużo, dużo lepiej jest bardzo, bardzo trudno. I że niewielu się to udaje. Wie też, że trudne decyzje podejmuje się samotnie, choć potem słuchając krytyki można mieć wrażenie, że wszyscy ci krytycy decyzji towarzyszyli. Nigdy ich przy decyzji nie ma. Pojawiają się później, gdy można ją ocenić. To jest ich prawo, gdy robią to pod nazwiskiem. Na krytykę anonimową nie warto odpowiadać.
Jako dziennikarz polityczny pamiętam spotkania off the record z kolejnymi premierami. Przychodziła zwykle na nie grupa dziennikarzy i szefowie rządu tłumaczyli spokojnie, co stało za różnymi ich decyzjami. Na każdym takim spotkaniu widziałem, jak takie rozmowy otwierały mnie i moim koleżankom/kolegom oczy. Ludzie, którzy przed spotkaniem w czambuł potępiali taką czy inną decyzję polityka, dostrzegali często podczas spotkania złożoność materii, skomplikowanie sytuacji, obiektywne, a wcześniej niedostrzegalne potężne trudności. Czy to natury wewnętrznej, czy zagranicznej, czy politycznej, czy ekonomicznej.
Podobnie jest zresztą w biznesie.
Te refleksje przyszły po przeczytaniu paru reakcji na wczorajszy komunikat o zmianie udziałowców naTemat. Znając kulisy tej decyzji z zaciekawieniem czytam wypowiedzi takie jak ta:

Artur Potocki, prezes portalu Interia.pl

Wycofanie się NextWeb Media z NaTemat.pl to dowód, że serwisowi powodzi się wyjątkowo dobrze lub wyjątkowo źle – komentuje Artur Potocki, prezes portalu Interia.pl. – Bardziej prawdopodobny jest ten drugi scenariusz i można domniemywać, że NaTemat.pl nie spełnił oczekiwań NextWeb Media. Bez firmy z takim zapleczem może być bardzo ciężko podążać za trendami w sieci, które w tej branży zmieniają się praktycznie z dnia na dzień. NextWeb Media dawała rękojmię. Obecni właściciele NaTemat.pl muszą znaleźć nowe rozwiązania na jego przyszły byt. CZYTAJ WIĘCEJ


albo takie jak ta:

Jacek Czynajtis, prezes Optizen Labs

Odnoszę wrażenie, że skoro Lis w swoim serwisie osiągnął pewien satysfakcjonujący pułap popularności, to Springer chce sfinalizować zabezpieczenia wynikające z umowy podpisanej z redaktorem naczelnym. CZYTAJ WIĘCEJ


Czytam i podejmuję zobowiązanie, że następnym razem, gdy ktoś poprosi mnie o ocenę czyjejś decyzji, produktu, postawy, to przypomnę sobie, jak czułem się, gdy na podstawie komunikatu prasowego oceniano mój produkt. I ugryzę się w język. I powiem sobie, że zanim się coś powie, to warto dowiedzieć się czegoś więcej. I może powiem tak jak Rafał Agnieszczak o naTemat:

– Bez wglądu w dane finansowej spółki nie ma możliwości, by ocenić, czy jest wart milion złotych, bo tyle miał kosztować jego start, czy na przykład 40 mln zł


To jest właśnie wypowiedź człowieka doświadczonego. Bo człowiek doświadczony wie, jak bardzo mało wie. I jak wiele musi wiedzieć, żeby na pytania odpowiedzieć mądrze. @Rafał - dziękuję za tę lekcję.
Jeśli zaś chodzi o zmiany w strukturze naTemat, to Kuba Zieliński odpowiedział tutaj na kilka ostrych pytań Przemka Pająka. Polecam.