
Jeszcze wczoraj żółte i czerwone paski, specjalne wydanie "Kropki nad i" i autentyczne przekonanie, że ten kryzys może doprowadzić do wyborów. Owszem, nadal może. Ale dziś widać, że Tusk nie idzie na zwarcie z Pawlakiem.
REKLAMA
Zarząd Platformy, który miał podjąć decyzję na miarę "być albo nie być" zaledwie upoważnił premiera Tuska do rozmów z innymi partiami na temat poparcia reformy emerytalnej. Platforma chce nadal przekonywać PSL do zagłosowania za wydłużeniem wieku emerytalnego. Negocjacje więc się nie skończyły, a Tusk uznał, że wariant demonstracyjnego wyrzucania ludowców w tej chwili mu się nie opłaca.
Na bardzo krótkiej konferencji prasowej rzecznika rządu Pawła Grasia i szefa klubu PO Rafała Grupińskiego nie pozwolono dziennikarzom na zadawanie pytań. Jeszcze rozmówcy mogliby powiedzieć coś ostrzejszego. A teraz chodzi o to, żeby się dogadać, a nie żeby stopniować napięcie. Janusz Palikot ostrzegł przecież rano na blogu u nas: Koalicji Platformy z jego Ruchem nie będzie.
Co będziemy mieli dalej? Jakże ekscytujące konsultacje. Już w tej chwili wszyscy wiemy jak się skończą:
PIS- przeciw reformie
SLD - przeciw reformie
Ruch Palikota - może poprzeć, ale postawi warunki
PSL - do ostatniej chwili będzie toczyła się gra
SLD - przeciw reformie
Ruch Palikota - może poprzeć, ale postawi warunki
PSL - do ostatniej chwili będzie toczyła się gra
Zarząd Platformy nie postawił żadnej czasowej granicy zdobycia poparcia PSL albo innej partii dla ustawy. Ta może być więc w Sejmie, a rozmowy nadal będą trwały. Napięcie może się utrzymywać aż do ostatecznego głosowania, więc jeszcze przez parę tygodni.
Giełda ma na razie kryzys w koalicji w nosie. Społeczeństwo, moim zdaniem, także (posiłkuję się tu zainteresowaniem mierzonym w internetowych klikach).


