
Pod koniec stycznia jeden z byłych liderów Ligii Polskich Rodzin Wojciech Wierzejski zeznał podczas sądowego procesu w Warszawie, że Jarosław Kaczyński pięć lat temu przekazał Andrzejowi Lepperowi DNA dziecka Anety Krawczyk. Nie miał oczywiście do tego prawa, ale dzięki tym wynikom, Lepper mógł ustalić, że to nie on jest ojcem dziecka i wybroni się z części seksafery. Zeznania Wierzejskiego cytuje Gazeta Wyborcza, nam Wierzejski mówi więcej. Oskarża Zbigniewa Ziobrę, że ten w brudny sposób chciał skompromitować Wojciecha Olejniczaka.
REKLAMA
Dlaczego teraz mówi pan o sprawie. Lata po tym, gdy Prawo i Sprawiedliwość straciło władzę, a Jarosław Kaczyński przestał być premierem.
Wcześniej nie było okazji. Andrzej Lepper mówił mi w zaufaniu o tej sprawie. To było poufne, obowiązywały jakieś zasady lojalności. Andrzej Lepper nigdy wobec mnie nie był nielojalny. Nie miałem więc powodu, aby mu szkodzić, wychodząc z tym tematem pierwszy. Na początku zresztą wszystko wydawało mi się niewiarygodne. Potem od paru osób usłyszałem potwierdzenie tych faktów. Okazało się też, że to jest tajemnica poliszynela na szczytach PiS i Samoobrony.
W jakich okolicznościach Andrzej Lepper powiedział panu, że dostał od Jarosława Kaczyńskiego wyniki badań DNA Anety Krawczyk?
To było w Sejmie, prawdopodobnie w gabinecie wicemarszałek Sejmu Genowefy Wiśniowieckiej. Nie jestem teraz pewny, ale wydaje mi się, że przy tej rozmowie byli Janusz Maksymiuk i Krzysztof Filipek.
Dlaczego Lepper panu to powiedział? Jaki miał w tym interes?
Naciskałem na niego, nie tylko zresztą ja, żeby powiedział dlaczego w styczniu 2007 roku zmieniło się jego zachowanie w stronę Jarosława Kaczyńskiego. Wcześniej był bardzo pryncypialny, targował się z PIS-em o wszystko, był bardzo twardy. Niczego nie chciał odstąpić za darmo. A wtedy było głosowanie na nowego prezesa NBP. Wcześniej Lepper stawiał wiele żądań w zamian za poparcie Samoobrony dla Sławomira Skrzypka. Po czym nagle ogłosił, że Skrzypka poprze. Myśleliśmy że Lepper dostał coś wielkiego, wielokrotnie go o to pytałem. I wreszcie mi powiedział. On miał bardzo wysokie poczucie własnej godności i honoru. Nie chciał żebyśmy myśleli, że po prostu tego Skrzypka przehandlował.
Co wynikało z tego, co powiedział Lepper?
On twierdził, że Jarosław Kaczyński wręczył mu osobiście wyniki badań DNA Anety Krawczyk. Dlatego Lepper mógł pojechać za granicę, sprawdzić, że nie jest ojcem dziecka Krawczyk i ukręcić głowę tej sprawie. Gdy Lepper mi to powiedział, nie mogłem uwierzyć. Nie mieściło mi się w głowie, że Kaczyński osobiście mógł mu te dokumenty przynieść. Okazało się jednak, że premier Kaczyński nie chciał tego robić przez pośredników.
Skąd miał te badania?
Moim zdaniem od Zbigniewa Ziobry. Sam przecież nie zadzwonił do prokuratury. Lepper, gdy je dostał pojechał za granicę. Sprawdziłem w internecie. Dokładnie w tym czasie był w Berlinie na targach rolnych. Słyszałem też że przy tej okazji pojechał do Szwajcarii. To można sprawdzić. Można ustalić z BOR, sprawdzić z jego kierowcą. Ziobro zresztą w tej sprawie nie wypowiada się jasno.
Jak pan ma motyw, żeby mówić o tej sprawie teraz?
Nie mam żadnego politycznego motywu, co już niektórzy sugerują. W ogóle nie wypowiadałbym się, gdybym nie został wezwany przez sąd na świadka w sprawie Roman Giertych kontra Jarosław Kaczyński. Złożyłem tam zeznania pod groźbą odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. To zresztą nie wszystko co mam do powiedzenia. Jest jeszcze jedna afera, o której do tej pory nie mówiłem.
Jaka?
Będę świadkiem w procesie Zbigniewa Ziobry z Polityką. I powiem tam, że Ziobro osobiście mnie i Romana Giertycha namawiał, żebyśmy wystąpili przeciwko Wojciechowi Olejniczakowi.
Olejniczak był wtedy posłem SLD.
Ziobro namawiał nas, abyśmy oskarżyli Olejniczaka, że brał udział w gwałcie homoseksualnym.
Słucham??? Ziobro miał jakiekolwiek poszlaki?
To działo się mniej więcej w kwietniu - maju 2007 roku. Siedzieliśmy na sali sejmowej koło Ziobry, trwały głosowania nad ustawą zwiększającą nadzór nad adwokatami. Giertych rozmawiał z Ziobro i on zachęcał go do wystąpienia przeciwko Olejniczakowi. Mówił, że da Giertychowi materiały, tylko żeby Giertych je ujawnił. Sugerował nawet, żeby Giertych puścił je w serwisie prawy.pl, z którym wtedy współpracowaliśmy. My odpowiedzieliśmy Ziobrze, żeby zrobił to przez swoje media. To była typowa metoda Ziobry. Puścić gdzieś jakiś temat i potem się do niego podłączyć. On nam powiedział, że gdy ujawnimy sprawę, to on będzie mógł wszcząć postępowanie przeciwko Olejniczakowi.
