Postępuje Max Kolonkizacja dyskusji publicznej. Pan Mariusz ogłasza na YouTube jak jest, nie bawiąc się w niuanse. Tą metodę zastosował także Karol Małcużyński, który ogłosił, co zrobić, żeby w TVP było dobrze. Zwłaszcza zaś w "Wiadomościach". Podziwiam u innych umiejętność redukcji trudnych problemów do kilku prostych haseł.
REKLAMA
Karol Małcużyński udzielił wywiadu, w którym bardzo źle mówił o "Wiadomościach" TVP. Karol Małcużyński chciałby, żeby w Wiadomościach było dużo o zagranicy. Jestem pewny, że szef "Wiadomości" Piotr Kraśko także chciałby, żeby było dużo o zagranicy. Problem w tym, że gdy Piotr Kraśko każe robić dużo tematów o zagranicy, to nikt go nie pochwali, natomiast po miesiącu - dwóch doczeka się artykułu w Wirtualnych Mediach (a później w wielu innych miejscach), że Kraśko się kończy, że jest beznadziejnym szefem, że Wiadomości pod jego kierownictwem dołują, że to totalna kompromitacja i upadek znanego dziennikarza. Kraśko może sobie wyjaśniać, że Małcużyński mu powiedział, że nie liczy się oglądalność. Pudelki, Wirtualne Media i parę innych serwisów, ogłoszą koniec telewizyjnego celebryty. A prezes Braun, jeśli nie odwoła go ze stanowiska, to na pewno przytnie budżet. Bo mniej pieniędzy zarabianych przez Wiadomości, to mniej pieniędzy dla Wiadomości. To na pewno podniesie jakość programu, prawda?
Jak sądzę większość osób dyskutujących o jakości TVP nie ma wiedzy o realiach robienia programu w telewizji. Realia są następujące: przychodzi do TVP twórca, żeby coś poprowadzić. Jeśli władze stacji są tym zainteresowane, to podpisują z twórcą odpowiedni kontrakt. W tym kontrakcie wpisującą poziom oglądalności, lub udziałów (procent ludzi oglądających telewizję, którzy oglądają twój program), który twórca musi osiągnąć. Nie są to liczby niskie. Władze TVP, jak to wymagający managerowie, wpisują cele ambitne, bardzo ambitne, lub niemal nieosiągalne. Czy robią to ze złośliwości? Nie. Robią to z powodu rachunku ekonomicznego. Czasu antenowego nie jest dużo, a to co jest na antenie musi zarabiać. Zwłaszcza że na antenie TVP jest cała masa pozycji, które nie zarabiają (Wieczorynka, teatr, dokumenty). Twórca żeby nie stracić pracy po kilku miesiącach, musi się z kontraktu wywiązywać. Zazwyczaj oznacza to nurkowanie z jakością programu. Tak bowiem jest, że oglądają się rzeczy łatwiejsze i emocjonalne, niż te poważne i misyjne. Czy twórca woli robić rzeczy prostsze? Nie, zazwyczaj wolałby, zrobić coś z wyższą jakością. Ale co wybierze mając do wyboru robić program, albo nie robić programu? Wybierze program. To jasne. I na końcu i tak lepsze.
Teraz wejdźmy w skórę telewizyjnego managera. Na przykład prezesa Brauna. Prezes Braun od paru lat tnie w TVP co może. Czy dlatego, że chce TVP sprywatyzować? Nie, dlatego że przejął wielką, drogą firmę o przerośniętych kadrach. O której opinia jest tak zła, że jak nawet utnie do kości, to i tak będzie słyszał, że jest to firma za duża. I zawsze usłyszy, że na nagranie z TVN czy Polsatu jeździ dziennikarz plus operator, a na nagranie z TVP to jeszcze dwie inne osoby. No tak, ale czy na pewno dobrze jest dla telewizyjnej jakości, jak operator robi te wszystkie rzeczy, które normalnie robi oświetleniowiec i dźwiękowiec? No, szczerze mówiąc, nie jest to dobre. Operator jest od świetnych zdjęć, dźwiękowiec powinien zadbać, aby dźwięk był super, a oświetleniowiec żeby każda wypowiedź nie była nagrywana małą lampką na kamerze. Bo mała lampka na kamerze daje tak "świetne" światło, jak flash w oczy w idiot kamerze na weselu. Prezes Braun oszczędza, jak może. A robi to dlatego, że TVP traci udziały, traci pieniądze z reklam, tylko 8% ludzi płaci abonament. Tak, jakość jest coraz niższa. Ale prezes ma wybór następujący: albo z honorem lec, albo bolesnymi kompromisami firmę ratować. Nie dziwię się, że wybiera drugie, choć tak wielu namawia go na pierwsze rozwiązanie.
Czy jest winą prezesa Brauna, że oglądalność TVP spada? Generalnie, w dużym obrazku nie. Czy jest czymś nadzwyczajnym, że udziały stacji telewizyjnych są coraz niższe? Oczywiście nie. Gdy dekadę temu przyjechali do Polsatu menadżerowie z Niemiec, to mówili prezesowi Solorzowi, że jest szczęściarzem, ale tylko kwestią czasu jest, aż rynek będzie wyglądał tak jak w Niemczech. I to się dzieje. Jest więcej ogólnodostępnych kanałów, więc każdy ma niższą oglądalność. Nie dzieje się nic, czego od dawna by nie przewidywano.
Ile osób z tych, które domagają się wysokiej jakości TVP, płaci abonament? Abonament jest jak bilet do klubu, który daje prawo krytyki klubu. Ulokowałeś w czymś własne pieniądze, masz prawo domagać się lepszej roboty za swoje pieniądze. Rzecznik TVP złożył dziś następującą obietnicę dotyczącą jakości TVP: "Poprawi się, jak ludzie zapłacą". Mam nadzieję, że tak będzie. Świeżo jednak w mojej pamięci są jednak czasy, w których ludzie płacili, a się nie poprawiało. To znaczy poprawiało się, ale głównie różnym kolegom prezesów i znajomym królika, którzy byli do TVP zatrudniani. Teraz może jednak byłoby lepiej. Może droga do lepszego TVP wiedzie przez niemal bankructwo TVP. Tym bardziej, że występ w okienku o 19.30 już nie załatwia wygranej w wyborach. Może więc apetyt polityków byłby mniejszy. Z drugiej strony patrząc na to, co dzieje się w ośrodkach TVP można obawiać się, że jest to wiara bardzo naiwna. Bo apetyt polityków jest zawsze olbrzymi. Kaczyńskiego, jak doszedł do władzy, był przecież spory. Może więc trzeba jeszcze tą telewizję mocniej podtopić?
Na początku apeluję do publiczności telewizyjnej (od jakiegoś czasu właściwie do niej nie należę), aby zrozumiała proste zależności:
1. Jak się żąda od TVP więcej misji, to należy zaakceptować fakt, że będzie niższa oglądalność i nie należy za tę niższą oglądalność krytykować
2. Jak jest niższa oglądalność, to jest mniej pieniędzy. Nie należy więc krytykować władz TVP, że prowadzą firmę do ruiny, jeśli prowadzą ją do pożądanej przez krytykantów misji
3. Jak jest więcej pieniędzy, to może być lepszy program. Jak jest mniej pieniędzy to program będzie gorszy. Więcej pieniędzy z reklamy telewizyjnej już nie będzie. Jeżeli naprawdę chcemy lepszą telewizję publiczną, to należy uruchomić pieniądze publiczne. Chyba że publiczność jest w stanie zaakceptować przerywanie na przykład "Wiadomości" reklamami. Amerykańskie dzienniki telewizyjne mają w środku emisję spotów. Pieniądze nie spadają z nieba.
Pytanie, czy chcemy lepszej telewizji publicznej. Ja na przykład chciałbym więcej wysokiej jakości treści. Więcej dokumentów, więcej reportaży, więcej solidnego dziennikarstwa. Czy w TVP? Może w TVP, może w Polsacie, może w gazeta.pl, może w naTemat.pl. Może lepszym pomysłem niż wkładać wszystkie jaja do jednego koszyka, jest to co kiedyś proponował Mariusz Walter, czyli misyjny fundusz, z którego wszyscy mogliby wyjmować. A może to bez sensu, bo powstałby kolejny plan typu Innowacyjna Gospodarka UE, z którego sfinansowano wiele mało sensownych przedsięwzięć.
Tak. To przykre, że pytań i wątpliwości jest tak dużo. Generalnie najprościej jest dać wywiad i ogłosić, że wszystko jest bez sensu, wszystkim rządzą nieudacznicy a receptą na wszelkie zło jest lekceważyć oglądalność. To jest, z całym szacunkiem do Karola Małcużyńskiego, recepta a la Mariusz Max Kolonko, który przecież "mówi jak jest".
