Pamiętacie być może szyderstwa, gdy w lutym 2012 roku minister sportu Joanna Mucha wystąpiła w wywiadzie radiowym. Mówiła w nim o III lidze hokeja. Nie ma III ligi hokeja, pytanie było dziennikarską prowokacją, na którą Mucha się nabrała. Ach, ile było szyderstw. Więc dlaczego teraz jest tak cicho, gdy nowy minister sportu pomylił Igrzyska Olimpijskie?

REKLAMA
Oba wywiady przeprowadzał Konrad Piasecki. Konradzie - dlaczego na minister Muchę zastawiłeś szpetną pułapkę, a ministrowi Biernatowi puszczałeś łatwe piłki?
Czyżbyś założył, że facet na sporcie musi znać się lepiej? Cóż, jak słyszeliśmy w RMF FM, Biernat nie jest chodzącą Wikipedią. Pomylił Salt Lake City (Igrzyska w 2002) z igrzyskami w Lake Placid (1980). Całkiem spora pomyłka. To ten fragment wywiadu:
Minister Biernat o igrzyskach

Pan jest narciarzem. Gdzie były ostatnie igrzyska zimowe?

Po Turynie było... O jejku....zaskakuje mnie pan pytaniem, ale zaraz panu odpowiem.

Zastanawiam się, czy narciarz nie jest zainteresowany, żeby pojechać w miejsce, gdzie były ostatnie igrzyska zimowe.

W Vancouver. Bardzo odległe miejsce. Zaskakuje mnie pan pytaniami, ale przypomniałem sobie. Przedtem Turyn, przed Turynem Lake Placid.

To co, pomyślał pan, żeby do Turynu albo Lake Placid pojechać na narty?

Chętnie jeżdżę, ponieważ w okolicach Turynu są świetne trasy narciarskie, bo to już Alpy.


Konrad Piasecki (któremu delikatnie zwrócę uwagę, że także nie złapał różnicy pomiędzy Lake Placid a Salt Lake City) nie dopytywał ministra Biernata ani o trzecią ligę hokeja, ani o problemy ekonomiczne szóstej ligi squasha, ani o kłopoty z murawą w piątej lidze piłki ręcznej.
Nie mam nic przeciwko dziennikarskim prowokacjom. Uważam natomiast, że powinny być używane proporcjonalnie. A nie są. Czego dowodem jest brak ogólnomedialnego rechotu na wpadkę ministra Biernata. Ministra Mucha miała swoje wady, ale powiedzmy to sobie szczerze - zdaniem całkiem dużej liczby osób jedną z jej najpoważniejszych wad była płeć.