Tabloidy przez lata oszczędzały Donalda Tuska. Premier pojawiał się w Fakcie i Super Expresie w roli troskliwego dziadka, albo przystojniaka zajętego lekturą letniego kryminału. To się zmienia, czego dowodem zdjęcia z tenisa. Zmienia się jednak powoli i na razie Tusk nie ma wielkich powodów do narzekań. Dopóki nie chodzi oczywiście o jego ministrów. Tu się posypało.
REKLAMA
Najbardziej atakowana w rządzie jest Joanna Mucha. Fakt ma dziś w numerze dwie karykatury minister sportu. Mucha, która na sporcie się nie zna, miała być wizerunkowym atutem. Okazuje się wizerunkowym obciążeniem.
Sytuacja jest bez wyjścia. Minister trudno będzie odzyskać sympatię tabloidów, a na poważnej półce zostać uznaną za osobę kompetentną. Akcja z bieganiem? Fakt pisze wyłącznie o stroju Joanny Muchy za 1200 zł. Konferencja prasowa? Dziennikarze śmieją się z niedoinformowania o drużynach w Superpucharze. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo podczas Euro? Zdziwieni są członkowie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Gdzie spojrzeć brakuje podparcia.
Tusk, jeszcze przed studniówką rządu, musi więc myśleć o rekonstrukcji gabinetu. Najpilniejszym problemem jest ministerstwo sportu. Ale właściwie dałoby się znaleźć też inne resorty. Niektóre decyzje personalne szefa rządu dotąd się bowiem nie obroniły. Wśród nich: ministerstwo sprawiedliwości, MSWiA, ministerstwo cyfryzacji, ministerstwo pracy.
W ministerstwie sportu Donald Tusk może uwierzyć, że Joanna Mucha pokona obecny kryzys, sprawy przyschną, a Euro się uda. Tusk może więc pójść na ryzyko. Ale może też pójść na zmianę. Wskazać na ministra sportu Grzegorza Schetynę, z którym Joanna Mucha nie może się równać, gdy chodzi o polityczną masę (a i wiedzę o sporcie).
Rekonstrukcja rządu byłaby jednak przyznaniem, że zaledwie 3 miesiące temu premier źle sobie to wymyślił, że jego ludzie sobie nie dali rady. Byłby to świetny prezent dla opozycji. Problem w tym, że przedłużające się problemy kadrowe są także dla opozycji prezentem.
Wszystkie oczy na Tuska.
