O autorze
Lekcja francuskiego - o sztuce i podróżach podczas jedzenia.
Swoje dorosłe życie spędziłem pomiędzy kuchnią a obrazami wielkich artystów, a także różnymi redakcjami, studiowałem historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim i turystykę na Sorbonie, przebywałem w ponad stu krajach, nieco dłużej w Paryżu, a teraz uczę się języka japońskiego z książek kucharskich.

Zrealizowałem wiele filmów dokumentalnych, między innymi ten o Polakach nigdy nie emigrujących na Madagaskar, albo o tym jak książę Eustachy Sapieha polował w Kenii na lwy.

Pisywałem artykuły i książki o podróżach, wystawach malarstwa, o meczach piłkarskich, o bohaterach świata, o gastronomii, o artystach wielkich i małych, a nawet o lekkoatletach. Pisuję tak od wielu lat.

To Francuzi wynaleźli kuchnię i najlepsze jedzenie. Odziedziczyli po swoich przodkach fantastyczny zwyczaj rozmawiania o sztuce przy stole. Jest im łatwiej od innych to robić, bo mają najlepsze wina i szampana. No i wspaniałą sztukę wokół siebie. Niezwykłą i fascynującą. Starą i nową. Od gotyckich katedr po Paula Gauguina. I dlatego tego wszystkiego im zazdroszczę.

Kiedyś na Polinezji spotkałem prawdziwego kanibala. Rozmawialiśmy trochę. Opowiadał mi o swoich przodkach i dlaczego zjadali ludzi. Powiedział mi też, że bardzo lubi frytki. Pomyślałem wtedy sobie, że chyba bardzo mało wiemy o kuchni i jedzeniu…

Wielki Tydzień

savoureuse pologne

Kiedyś w Polsce głodowano przez 40 dni, od środy Popielcowej, aż do Wielkanocy. Był to wszakże najdłuższy i najważniejszy post w roku. Ale w polskiej tradycji nie ograniczano wogóle ilości jedzenia, a w zasadzie tylko masło albo mięso. Żołądka w żadnym wypadku nie oszczędzano. Bo przecież tradycji obżarstwa nie można się było przeciwstawić. Polska to w końcu Polacy. A obfite jedzenie to jedna z wyraźnych cech tej spójności.
Na okres wspomnianego postu gromadzono wielką żywność: śledzie w beczkach, wędzone dorsze i makrele. Gromadzono stosy ziemniaków, kapustę, przygotowywano ciasta. Przy takim stole nikt się nie umartwiał.


Jadano wtedy ziemniaki z wody z dodatkiem śledzi z cebulą, wędzone ryby z twarogiem, szczypiorkiem i kaparami, zupę z kiszonej kapusty, ale gotowanej na wywarze bez mięsa, a tylko z warzyw. Wreszcie żurek, z dodatkiem ziemniaków i grzybów.
W Wielkim Tygodniu ciała i dusze Polaków przygotowywano do tej najważniejszej uczty. Wielkanocnej. W sensie duchowym była to codzienna modlitwa, albo i kilka, a w praktyce całymi dniami przerabiano wielką kupę mięcha na rozliczne dania: polowano też na dzikie ptactwo, zabijano prosięta, gotowano szynki. Pieczono wielkie baby i serniki.To był wielki okres w życiu codziennym Polaków.

Tymczasem w Prowansji Wielki Tydzień był przejawem wielkiej skromności. W zasadzie jadano wtedy wyłącznie gotowane ryby, najczęściej doradę z warzywami, specjalne bułki pieczone na ten okres zwane “Nawetkami” oraz gotowane warzywa z czosnkiem. W niektórych domach, w tych dniach jadano wyłącznie grzanki z chleba, smarowane oliwą, albo surowe malże z gotowanymi warzywami.



Przed dniem Męki Pańskiej obowiązywało głębokie wyciszenie. Ludzie w skupieniu przygotowywali potrawy wielkanocne, których rzecz jasna nie można było z powodu postu nawet skosztować. Mawiano wszak, że “post jest lekarstwem zarówno dla ciała, jak i dla duszy, zaś mistrzowie życia duchowego podkreślają, że pomaga nam on zapanować nad wadami i namiętnościami”.


O Portugalczykach mówi się, że „żyją Saudade, a utrzymują przy życiu dzięki Bacalhau” . Nie tylko w tym powiedzeniu, dwa słowa splotły się na wieki – oba są symbolami Portugalii. Saudade – tęsknota, piękna melancholia, słowo, które próbowano przetłumaczyć na wszystkie języki świata i nikomu się to nie udało. Bo saudade to czyste emocje wibrujące w fado – muzyce, którą po zachodzie słońca rozbrzmiewają zakamarki Lizbony granej przez amatorów i zawodowców. Saudade wyrosło z obawy i ciekawości, co kryje się za horyzontem, lęku przed nieznanym, woli przetrwania oraz potrzeby wielkich dokonań. Saudade jest jak oczyszczające duszę łzy. „O fale słonego morza, skąd wasz słony smak, z łez wylanych na plażach Portugalii” – to słowa jednej z pieśni. Emocji i powodów do łez w portugalskiej historii było bez liku. Pomysł księcia Henryka Żeglarza, by wykorzystać wiedzę o nawigacji i mapy templariuszy do podboju kryjących się za horyzontem ziem. Z pierwszych wypraw nie wracało trzy czwarte wysłanych statków. Później też było niewiele lepiej. Swych bliskich opłakiwały matki, żony, córki. I tak już miało trwać przez wieki i kolejne pokolenia. Przez dwa stulecia Portugalia była imperium, którego granice sięgały trzech oceanów. Tylko raz król Jan II stracił czujność w sprawie wielkich odkryć, kiedy odprawił z kwitkiem Genueńczyka – Krzysztofa Kolumba. Jednak wkrótce po odkryciu Ameryki, portugalskie karawele ruszyły na wody Nowej Funlandii. Zamiast cieszyć się złotem Nowego Świata, Portugalczycy zadowolili się bogatymi łowiskami wyśmienitych dorszy. Większych i tłustszych niż łowione nieopodal Europy, lepszych od tych pochodzących z Bałtyku. W ciągu stulecia portugalscy marynarze do perfekcji opracowali technologię jak zapobiegać psuciu się ładunku i bez szwanku transportować ryby do domu. Oczyszczone, moczyli w wodzie z oceanu, a później suszyli na słońcu i w morskiej bryzie. Tak narodził się bacalhau – solony, suszony dorsz. Przywożone zza oceanu ryby były, wprawdzie twarde jak skała i piekielnie słone, za to po wymoczeniu w słodkiej wodzie, nabierały smaku i aromatu, które przypadły do gustu Portugalczykom. Gotowane z warzywami i z szafranem stanowiły od zawsze żelazne menu wielkopostnego tygodnia.

Tymczasem w śliskich i gładkich kamieniach Camino de Santiago, jak w lustrze przegląda się słońce. Wyszlifowały je miliony stóp pątników, którzy od dwunastu wieków przemierzali Drogę Zwykłych Ludzi, by krok po kroku zbliżyć się do tajemnicy wędrówki Chrystusa przez świat.
Szlaki prowadzące przez Pireneje i dalej na zachód aż po szerokie ujścia rzek, zwane riasami, w które wdzierają się fale oceanu, wytyczyli Rzymianie, wyłożyli kamieniami, aby ułatwić zadanie handlowym karawanom i wojennym powozom, przemierzającym wzdłuż i wszerz imperium. O jego jedności stanowiły bezwzględnie egzekwowane prawa, a sprawna administracja eliminowała najmniejszy cień zagrożenia. Dlatego w dalekiej Jerozolimie Herod Agrypa kazał ściąć apostoła, głoszącego wiarę w jednego Boga, śmierć i zmartwychwstanie jego syna Jezusa. Bezimienna mogiła, na wieki miała pogrzebać Jakuba Starszego. Lecz uczniowie wykradli jego ciało i pożeglowali na zachód, w stronę górzystej krainy, gdzie niegdyś głosił swe nauki. Kamień u ujścia rzeki, zwany przez mieszkańców Padron zatrzymał łódź. Dalej powędrowali, wyznaczonym przez jasne gwiazdy Drogi Mlecznej szlakiem aż na wzgórze, gdzie złożyli ciało.

Grób świętego odkrył pewien pustelnik w czasach, kiedy na Półwyspie Iberyjskim, chrześcijańską wiarę, wypalali ogniem, najeźdźcy z północnej Afryki. Na gruzach kościołów budowali meczety. Święty Jakub został Pogromcą Maurów. Do jego grobu pielgrzymowali królowie i biedacy. Rzym był symbolem ukrzyżowania, Jerozolima – zwycięstwa, Santiago - ziemskiej wędrówki.

Pokonywali setki kilometrów, upadali i podnosili się, a każdy krok zbliżał ich do tajemnicy wiary. Za O’ Cebreiro, wkraczali na galicyjską ziemię, uświęconą relikwiami Jakuba. Maleńki kościół na szczycie stał się świadectwem przemiany wina w krew i hostii w ciało Chrystusa. Niezłomnej, skłonnej do wyrzeczeń wiary. Kamienne domy zaś przystankiem po ciężkiej przeprawie. Miejscem, w którym nabierali sił. Odkładali tykwy z winem i wodą, zapominali o suchym chlebie. W gościnnych oberżach czekał na nich ser i bulgocące w miedzianych garnkach ośmiornice. Ich pokrojone w plasterki macki pokrywały błyszczące kryształki, przypominające o słowach Chrystusa: „Jesteście solą tej ziemi”. Pokrzepieni wędrowali do katedry w Santiago, której wejście Mistrz Mateo zamienił w zaklętą w kamieniu historię chrześcijaństwa.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
0 0Przy tych posunięciach twardy elektorat... wymięka. Tak PiS wkurzyło swoich wyborców
0 0Na krawędzi wojny? Wiceprezes PiS wygadał się, jaki los czeka koalicjantów
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
STYL ŻYCIA 0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Warto było złożyć hołd Macierewiczowi. Jakimowicz właśnie dostał fuchę w TVP!
POLECAMY 0 0Dostają pracę, bo są biali i znają angielski. Polacy w Wietnamie mogą obłowić się jak krezusi