Fot. M.A. Cholewicz - commons.wikimedia.org

Jutrzejsza manifestacja w obronie Telewizji TRWAM będzie pewnym zwieńczeniem dwutygodniowej ofensywy Prawa i Sprawiedliwości. Po niej politycy tej formacji powinni przemyśleć swoją strategię.

REKLAMA
Obchody II rocznicy katastrofy smoleńskiej zostały całkowicie zdominowane przez Prawo i Sprawiedliwość:
- w Wielką Niedzielę ukazał się obszerny wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla portalu Onet.pl,
- w Wielkanocny Poniedziałek wyemitowano rozmowę Prezesa PiS z Bogdanem Rymanowskim w "Jeden na jeden" w TVN24,
- we wtorek 10.04 transmitowano w mediach trzy przemówienia Jarosława Kaczyńskiego,
- w środę mowy prezesa PiS stanowiły dominujący temat głównych wydań wiadomości.
W tym czasie politycy Platformy, szczególnie ci najważniejsi tj. premier Tusk i prezydent Komorowski, byli mało aktywni. Prawo i Sprawiedliwość mogło więc w zasadzie w pełni kontrolować wydźwięk swojej komunikacji.
Jaki jest rezultat ofensywy medialnej PiS? Zwiększyła się jego strata do rządzącej Platformy:
- SMG/KRC dla "Faktów TVN" z 13.04: PO +5%, PiS +2%,
- Homo Homini dla "Wirtualnej Polski" 18.04: PO +3%, PiS +2%),
- CBOS 19.04: PO bez zmian, PiS -1%.
Mocne słowa, m.in. nie odcinanie się od teorii zamachu pod Smoleńskiem zraziły do PiS wyborców umiarkowanych. Odpowiedzią na radykalne tezy Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza jest zwrócenie się tej grupy na powrót do Platformy, która mimo grzechów (ustawa refundacyjna, ACTA, wpadki minister Muchy, reforma emerytur i kłótnia w koalicji, brak leków dla chorych na nowotwory) gwarantuje spokój i umiarkowanie.
Jutrzejsza manifestacja w obronie Telewizji TRWAM będzie pewnym zwieńczeniem dwutygodniowej ofensywy Prawa i Sprawiedliwości. Po niej politycy tej formacji powinni przemyśleć swoją strategię.
Sondaże wyraźnie pokazują, że mocne słowa i radykalny przekaz bardziej mobilizują elektorat PO niż PiS, a więc ten wariant może zapewnić Prawu i Sprawiedliwości co najwyżej umocnienie statusu największej partii opozycyjnej, ale u boku rządzącej Platformy. Nawet jeśli będziemy tłumaczyć ostrą retorykę Kaczyńskiego podczas obchodów 10.04 chęcią zduszenia konkurencyjnej prawicowej inicjatywy - Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro - to nadal jest to walka o prymat w opozycji, a nie o władzę w kraju.
W 2005 PiS wygrał wybory będąc bliżej centrum, mając po prawicy Ligę Polskich Rodzin. Prędzej Jarosław Kaczyński wróci do władzy przesuwając się w stronę centrum, przekonując do siebie wyborców niezdecydowanych oraz część elektoratu PO i wchodząc w koalicję ze Zbigniewem Ziobrą, niż dochodząc do ściany po prawej strony sceny politycznej, tylko w imię "wykończenia" Ziobry i mrzonek o samodzielnych rządach w stylu węgierskim.
Do wyborów oczywiście jeszcze dużo czasu, ale żeby znów stać się atrakcyjnym dla niezdecydowanych i umiarkowanego, prawicowego elektoratu PO Jarosław Kaczyński musi wykonać ogromną pracę, tym bardziej, że na razie robi wszystko, by tak się nie stało.