Ruch Palikota i Sojusz Lewicy Demokratycznej w mediach społecznościowych
Ruch Palikota i Sojusz Lewicy Demokratycznej w mediach społecznościowych Opracowanie własne

Przy okazji Święta Pracy tradycyjnie do głosu doszła lewica. W tym roku jednak, po raz pierwszy od lat, mamy do czynienia z rywalizacją równorzędnych graczy po lewej stronie sceny politycznej. Postanowiłem sprawdzić, które z ugrupowań lepiej wypada w mediach społecznościowych.

REKLAMA
Facebook
Na Facebooku dominuje Ruch Palikota, chociaż wyraźnie widać, że administratorzy Fan Page'a nie wykorzystują potencjału drzemiącego w gigantycznej jak na polskie realia liczbie fanów. Relatywnie dużo lepiej pod względem angażowania odbiorców (statystyka „Mówią o tym/Liczba fanów”) wypada Sojusz Lewicy Demokratycznej. Obydwa ugrupowania mają problem z higieną swoich Fan Page'y - zakładki powinny być albo aktualizowane, albo usuwane, jeśli już nie są potrzebne.
Pomimo tego, że Ruch Palikota słabo angażuje swoich fanów w interakcje, to jednak w liczbach bezwzględnych (statystyki „Liczba fanów” i „Mówią o tym”) jest lepszy od Sojuszu.
RP-SLD 1:0.
YouTube
W porównaniu aktywności obydwu partii na YouTube sporych trudności nastręcza fakt, że SLD prowadzi swój od kanał od ponad 4 lat, a RP od niespełna roku. To może obciążać "grzechami przeszłości" statystyki średniej liczby wyświetleń filmów dziennie oraz średnią oglądalność filmu przesłanego przez Sojusz, które wypadają gorzej niż te dla Ruchu Palikota.
Żadnych wątpliwości nie pozostawiają za to statystyki "Liczba subskrybentów" i "Wyświetlenia filmów". Ruch Palikota w ciągu niespełna roku od założenia konta zgromadził o 25% więcej subskrybentów niż Sojusz i zanotował 50% liczby wyświetleń filmów, na którą SLD pracował od 4 lat. Oznacza to, że administratorzy kanału RP potrafią zaproponować widzom ciekawszą treść, niż ich konkurenci z Sojuszu. Na YouTube lepiej radzi sobie więc Ruch Palikota.
RP-SLD 2:0.
Twitter
Twitter jest traktowany przez obydwa ugrupowania po macoszemu. Jest to w Polsce medium kompletnie niszowe, które może przydać się politykom mniej lub bardziej znanym do skrócenia dystansu do przedstawicieli tradycyjnych mediów, ale nie przyniesie raczej realnych korzyści profilom partyjnym. Niemniej jeśli konta ugrupowań już istnieją powinny być prowadzone przynajmniej poprawnie, czego niestety nie można powiedzieć ani o SLD ani o RP.
Janusz Palikot (do jego profilu linkuje oficjalna strona RP) uraczył 55 tysięcy swoich obserwujących zaledwie 142 tweetami! Sojusz może "pochwalić się" zlekceważeniem mniejszej liczby followersów - jedynie 1225. Pomiędzy 1 a 10 wpisem na Twitterze Janusza Palikota upłynęło 15 dni, a na profilu SLD… 88 (to prawie 3 miesiące)!
W tej kategorii obie partie są tak samo przegrane. Wynik pozostaje bez zmian.
RP-SLD 2:0.
Zwycięzcą społecznościowego pojedynku lewicowych ugrupowań należy obwołać Ruch Palikota, chociaż po obydwu ugrupowaniach można by się spodziewać więcej. Przede wszystkim profile RP i SLD to raczej tablice ogłoszeń niż narzędzia dwustronnej komunikacji, co już od początku odbiera im największą wartość. Siłą internetu i mediów społecznościowych jest możliwość rozmowy z użytkownikami bez konieczności organizowania spotkań czy nawet wychodzenia z biura. Jeśli w swoich kanałach w social media partie będą unikać interakcji, to sprowadzą je do elektronicznych wersji słabo trafiających do wyborców ulotek czy billboardów.