Profil Radosława Stępnia na Facebooku

Żeby wyrokować o skuteczności nowego wiceprezydenta Łodzi jest zbyt wcześnie, ale warto zwrócić uwagę na jego pozytywną aktywność wizerunkową.

REKLAMA
Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury za kadencji Cezarego Grabarczyka, przyszedł do łódzkiego magistratu 1. marca w specyficznej atmosferze. Jego poprzednik na stanowisku wiceprezydenta Łodzi, Arkadiusz Banaszek, o swojej dymisji dowiedział się bowiem… z "Gazety Wyborczej". Tego samego dnia UMŁ informacje "Wyborczej" zdementował, a następnego… potwierdził. Takie objęcie urzędu pachniało polityczną nominacją (Hanna Zdanowska jest postrzegana jako stronniczka Cezarego Grabarczyka), a nie realnym usprawnieniem pracy UMŁ. Żeby wyrokować o skuteczności nowego wiceprezydenta jest zbyt wcześnie, ale warto zwrócić uwagę na jego pozytywną aktywność wizerunkową.
Stępień przyszedł do UMŁ żeby zająć się infrastrukturą i już po tygodniu urzędowania ruszył z widowiskową osobistą inspekcją stanu łódzkich ulic. Zawezwał też firmy łatające dziury w jezdniach "na dywanik" i nakazał im przeprowadzanie nocnych remontów, tak żeby w dzień nie tamować ruchu. Radosław Stępień dał w ten sposób łodzianom jasny sygnał, co jest jego priorytetem i pokazał, że swojej funkcji nie zamierza pełnić zza biurka. A mieszkańcy Łodzi lubią gospodarzy, którzy wychodzą z urzędu by z nimi rozmawiać i prezentują gospodarski styl zarządzania polegający na osobistym doglądaniu postępów prac. Podobnie robił dzisiejszy rzecznik klubu SLD Dariusz Joński, który jako wiceprezydent w komisarycznym zarządzie Łodzi w 2010 często wychodził "w teren" i spotykał się z ludźmi. W rezultacie pokonał w wyborach prezydenckich kandydatów prawicy i wszedł do drugiej tury wyborów gdzie napędził trochę strachu pewniaczce wyścigu Hannie Zdanowskiej.
Radosław Stępień zauważył też, że w Łodzi działa bardzo silne i opiniotwórcze środowisko społeczników skoncentrowanych wokół promocji roweru jako środka transportu. Jako pierwszy polityk od lat postanowił realnie przeciągnąć ich na swoją stronę, przedstawiając się jako "jeden z nich".
Stępień zaproponował, aby UMŁ kupił dla urzędników "na próbę" dwa elektryczne auta i oddał im do dyspozycji kilka rowerów. Korzystając z jednośladu wybrał się też w towarzystwie społeczników na inspekcję jednej z kluczowych tras rowerowych. Pozbył się także znienawidzonego przez nich szefa Zarządu Dróg i Transportu, który w ich oczach jawił się jako "krajowy wzorzec urzędniczego betonu. Odpowiedzialny za łódzkie drogi rowerowe. Hamulcowy wszelkich zmian i nowinek".
Nowy wiceprezydent wyczuł też potencjał swojego Facebookowego profilu, martwego za czasów jego prac w ministerstwie. To właśnie tam zapowiedział, że przez przynajmniej 10 dni będzie jeździł do pracy rowerem i poruszał się tylko środkami transportu publicznego. 9 maja Stępień napisał na swoim profilu:
Dziennik Niezmotoryzowanego (przynajmniej przez 10 dni).
Wydawało mi się, iż przy moim trybie pracy całkowite funkcjonowanie bez samochodu jest niemożliwe. Wiem, że tysiące ludzi myśli tak samo dlatego postanowiłem to sprawdzić. Od dziś poruszam się środkami transportu miejskiego, na rowerze oraz pieszo. Czytajcie relacje.
Na razie Stępień słowa dotrzymuje, chociaż do pracy ma kilkanaście kilometrów w obie strony. Oto przykład:
Dziennik Niezmotoryzowanego - dzień 5.
Mroźny poranek nie zniechęcił mnie do jazdy rowerem.
W pracy było ciężko - 6 godzin odpowiadałem na pytania radnych. O 19.30 wsiadłem na rower i coraz bardziej myślę, iż to nie tylko sprawny środek komunikacji, ale 'Podstawowe Narzędzie Higieny Psychicznej' :) Godzina spędzona na rowerze pozwala pomyśleć nad tym, co się dziś wydarzyło, ale przede wszystkim zobaczyć.. maj, poczuć jego cudowny zapach :)
Jestem przekonany, że to nie koniec udanych działań wizerunkowych wiceprezydenta Stępnia. W Łodzi są one tym bardziej widoczne, że inni zastępcy Hanny Zdanowskiej nie robią w zasadzie nic w tym kierunku.