Wczoraj premier spotkał się z ministrami finansów i spraw zagranicznych. Dzisiaj podjął Waldemara Pawlaka i Elżbietę Bieńkowską. Jutro z Tuskiem spotkają się ministrowie Siemoniak i Szumilas. W sobotę, poniedziałek, wtorek i środę Donald Tusk podejmie kolejnych szefów resortów.
REKLAMA
Premier, zapewne słusznie, liczy na to, że maraton spotkań mających oficjalnie służyć ocenie ministrów, tak naprawdę zapewni mu tydzień świętego spokoju od problemów, które nękają go nieustannie od początku roku. Media chętnie przecież będą pokazywać kolejne odcinki show wyreżyserowanego w gabinecie premiera, zwłaszcza jeśli Tusk będzie na konferencjach rugał jednego czy drugiego ministra za niewystarczające postępy. W ten sposób zresztą szef rządu może upiec drugą pieczeń przy tym samym ogniu - pokazać się Polakom jako twardy szef, który skrupulatnie pilnuje jak radzą sobie ministrowie.
W takich momentach często słychać pomstowanie na jakość mediów, które bezrefleksyjnie podejmują tematy "wrzucane" im przez rząd. Prawda jest jednak taka, że takiemu stanowi rzeczy winna jest opozycja. Media pokazują ludziom, to co chcą oglądać. Ciężko się więc dziwić, że prezentują emocjonujące show serwowane przez Donalda Tuska. Opozycja, zamiast narzekać powinna nauczyć się walczyć z Platformą jej własną bronią. Skoro wyborcy najchętniej oglądają medialne spektakle to politycy opozycji powinni im je dawać. Przecież to właśnie ci ludzie, którzy składają się na słupki oglądalności kanałów telewizyjnych pójdą do urn. Jako jedyny zdaje się to rozumieć Janusz Palikot. Gdy zabiera się za jakiś temat, prawie nikt nie mówi o innych sprawach.
Pod względem walki o uwagę opinii publicznej Palikot wydaje się w tej kadencji Sejmu jedynym rywalem Tuska. Leszek Miller koncentruje się na wykorzystaniu rozległych struktur i kontaktów ze związkami zawodowymi np. do torpedowania reformy emerytur. Są to działania zapewne praktycznie skuteczniejsze lecz mniej medialne. A PiS liczy chyba na razie na zwycięstwo "bo ma rację", zgodnie z tym co podczas wieczoru wyborczego 9. października powiedział prezes Kaczyński. Posłowie PiS ani nie organizują happeningów, ani nie działają aktywnie w terenie, a jeśli nawet tak jest, to specjalnie się tym nie chwalą.
Politycy opozycji oglądając przez cały tydzień na początku głównych serwisów informacyjnych materiały o kolejnych spotkaniach Tuska z ministrami, powinni zadać sobie pytanie co oni sami zrobili, żeby te wydania wyglądały inaczej. Im szybciej przeprowadzą pod tym względem szczery rachunek sumienia, tym lepiej dla nich.
