
Do napisania tego artykułu skłoniła mnie kolejna internetowa dyskusja, w której laicy udzielali sobie nawzajem rad dotyczących przygotowania do przebiegnięcia maratonu. Większość pomysłów była dobra na sporym poziomie ogólności - np. biegaj długie wybiegania, ale bez wchodzenia w szczegóły niewiele wnosiły. Bo bez wyjaśnienia ile kilometrów ma długie wybieganie w różnych fazach przygotowań, bez wskazania tempa i częstotliwości – nie wiemy w zasadzie nic. I wtedy pojawił się on – trener setek tysięcy amatorów – Stanisław Ponoć. Znacie go?
REKLAMA
Ponoć wystarczy 25km… Ponoć nie wystarczy 35km… Ponoć trzeba biegać 4 razy… Ponoć minimum 7… Ponoć nie można zwiększać obciążenia… Ponoć należy zwiększyć…
Zacznijmy od tego, że maraton to nie jest zabawa. Wysiłek wytrzymałościowy powyżej godziny jest już dla organizmu silnym bodźcem. Dla początkującego – bardzo silnym. Trenując na łapu-capu łatwo sobie zrobić krzywdę. Dla większości amatorów największą rezerwą treningową jest regeneracja. Za dużo biegamy, za mało śpimy. Ale jak mówił trener Ponoć – Ponoć w Grudziądzu jest biegacz co biega codziennie po 100km i nie śpi.
Stanisław Ponoć wychował dziesiątki tysięcy maratończyków, zamieścił w internecie setki gotowych planów treningowych. Zerwał też setki Achillesów, ponaciągał pasma biodrowo-piszczelowe. Ale ponoć jak się dużo biega…
Tymczasem dobry plan treningowy jest indywidualny. Różne są cele, nasze organizmy też się różnią. I do tego dochodzi codzienne życie, które potrafi zrujnować nawet najlepsze założenia. Ile razy zdarza się, że w nocy przed ważnym treningiem zachoruje nam dziecko. Albo, że musimy odpuścić wieczorne bieganie, bo szef nam kazał zostać dłużej w pracy.
Pewnego wieczora siedzieliśmy z dwójką biegających dziennikarzy – Marcinem Chłopasiem (radiowa Jedynka, Teleexpress) i Wojtkiem Staszewskim (Newsweek) i myśleliśmy ile razy coś się zdarzyło co zburzyło nasz misterny plan biegowy. Wspominałem jak dzwoniłem do mojego ówczesnego trenera i prosiłem o kolejne modyfikacje planu. Zawsze to był problem. Musiał mieć akurat czas, a najczęściej treningi wypadają niespodziewanie. Podczas tego wieczoru wymyśliliśmy runguru – wirtualnego trenera. Dopracowanie mechanizmu – tego żeby plan treningowy modyfikował się na podstawie informacji zwrotnej od zawodnika zajęło sporo czasu. Do tego system motywacyjny – czyli „co wirtualny trener ma powiedzieć po treningu”. Ale dzięki temu powstał system elastyczny. Marzenie amatora, który szuka do tej pory szukał wsparcia u Stanisława Ponocia.
Zacznijmy od tego, że maraton to nie jest zabawa. Wysiłek wytrzymałościowy powyżej godziny jest już dla organizmu silnym bodźcem. Dla początkującego – bardzo silnym. Trenując na łapu-capu łatwo sobie zrobić krzywdę. Dla większości amatorów największą rezerwą treningową jest regeneracja. Za dużo biegamy, za mało śpimy. Ale jak mówił trener Ponoć – Ponoć w Grudziądzu jest biegacz co biega codziennie po 100km i nie śpi.
Stanisław Ponoć wychował dziesiątki tysięcy maratończyków, zamieścił w internecie setki gotowych planów treningowych. Zerwał też setki Achillesów, ponaciągał pasma biodrowo-piszczelowe. Ale ponoć jak się dużo biega…
Tymczasem dobry plan treningowy jest indywidualny. Różne są cele, nasze organizmy też się różnią. I do tego dochodzi codzienne życie, które potrafi zrujnować nawet najlepsze założenia. Ile razy zdarza się, że w nocy przed ważnym treningiem zachoruje nam dziecko. Albo, że musimy odpuścić wieczorne bieganie, bo szef nam kazał zostać dłużej w pracy.
Pewnego wieczora siedzieliśmy z dwójką biegających dziennikarzy – Marcinem Chłopasiem (radiowa Jedynka, Teleexpress) i Wojtkiem Staszewskim (Newsweek) i myśleliśmy ile razy coś się zdarzyło co zburzyło nasz misterny plan biegowy. Wspominałem jak dzwoniłem do mojego ówczesnego trenera i prosiłem o kolejne modyfikacje planu. Zawsze to był problem. Musiał mieć akurat czas, a najczęściej treningi wypadają niespodziewanie. Podczas tego wieczoru wymyśliliśmy runguru – wirtualnego trenera. Dopracowanie mechanizmu – tego żeby plan treningowy modyfikował się na podstawie informacji zwrotnej od zawodnika zajęło sporo czasu. Do tego system motywacyjny – czyli „co wirtualny trener ma powiedzieć po treningu”. Ale dzięki temu powstał system elastyczny. Marzenie amatora, który szuka do tej pory szukał wsparcia u Stanisława Ponocia.
