W poniedziałek padało. Zdarza się. Nawet w XXI wieku. W sumie ma prawo padać. Żyję w stolicy niemal 40-tomilionowego kraju. W centrum Europy. W dwumilionowym mieście. W takich miastach też pada. Żyję w kraju, który organizuje za 2 miesiące jedną z największych imprez sportowych na świecie. Mistrzostwa Europy w najpopularniejszej dyscyplinie sportowej – piłce nożnej.

REKLAMA
Wybrałem się na mecz piłkarski. W stolicy tego kraju. Mecz w Ekstraklasie. Najwyższej klasie rozgrywkowej najpopularniejszego sportu w stolicy średniej wielkości europejskiego kraju. Dwukrotny Mistrz Polski podejmował pięciokrotnego Mistrza. Tyle, że padał deszcz. No i w czym problem? Przecież ekstraklasowe drużyny mają zadaszone stadiony. Owszem, mają. Idzie wystać. Chyba, że zachce się siku…
Jestem Warszawiakiem, płacę tu podatki. Tu podatki płacili i płacą moi rodzice, dziadkowie. W poniedziałek poczułem się jak obywatel drugiej kategorii. Aby załatwić najprostszą potrzebę fizjologiczną musiałem przedzierać się przez błoto otaczające toi-toi. Dlaczego władze Warszawy za moje pieniądze stawiają stadion prywatnej firmie, a nie są w stanie zapewnić minimum godności na SWOIM obiekcie? Tu nie chodzi o to, których kibiców jest więcej, kto jest bardziej utytułowany, ale o zapewnienie podstawowych – zdawałoby się – usług na miejskim obiekcie. Obiekcie, z którego korzystają mieszkańcy Warszawy. Obiektem Polonii Warszawa zawiaduje Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Klub nie ma niemal nic do powiedzenia w kwestii zarządzania obiektem. Ostatnie inwestycje – zadaszenie Trybuny Głównej, przebudowa Trybuny Kamiennej… to wszystko prowizorka. W tej prowizorce wciąż musimy pasjonować się Ekstraklasą. Boisko w świetle reflektorów wygląda ładnie. Tam gdzie światło nie dochodzi – robi się już nieciekawie. Nie chcę się rozwodzić nad całością infrastruktury przy Konwiktorskiej, można by o tym napisać grubą książkę. Nowoczesne stadiony, często małe i kompaktowe powstają w Gliwicach, Kielcach, Krakowie (dwa!), Lubinie, Gdyni…
Ponowię pytanie z tytułu: Dlaczego w XXI wieku oglądając mecz ekstraklasy w Warszawie muszę sikać stojąc w błocie?