A dorosłych? Inaczej? Czy to takie duże dzieci? A może czasem bardziej dzieci niż same dzieci? Bo dzieci są bardziej dorosłe niż dorośli?
REKLAMA
No to jak to jest? Przyjeżdża dorosły i poważny facet na szkolenie, zdejmuje garnitur i zaczyna się zachowywać jak dziecko. Jak uczniak. Robi wszystko na co nie mógł sobie pozwolić w szkole. A wieczorem rekompensuje to – na co zabrakło odwagi lub pieniędzy kiedy jeździł na kolonie.
Albo jego koleżanka. W pracy Pani Menedżer. W domu przykładna żona, matka. Po przekroczeniu bramy ośrodka szkoleniowego zamienia się w tą nastolatkę, którą przez tyle lat w sobie tłamsiła. Nagle okazuje się, że potrafi się uśmiechać. Co tam uśmiechać? Śmiać na cały głos! Że potrafi robić rzeczy nierozsądne.
Balansujemy na cienkiej granicy luzu i swawoli. Mamy wreszcie chwilę żeby wstać od Excela, PowerPointa czy innego programu, którym się katujemy nawzajem codziennie. Mamy czas by pobyć ze sobą. Zdjąć maskę. Rozluźnić spięte mięśnie twarzy. Zapomnieć o presji, stresie, walce. A temat? Drugorzędny. Ważne żeby było szkolenie.
Piszę to trochę z przekąsem. Ale nie do końca. Im jestem starszy, im więcej mam doświadczenia – tym bardziej widzę jak ważna jest ta odrobina luzu. Jak olej, który smaruje silnik w czasie pracy. Ważne – żeby zabawa na szkoleniu nie stała się celem samym w sobie. Ważne – żeby nie przekroczyć granicy, za którą zaczyna się film „Wyjazd integracyjny”.
Albo jego koleżanka. W pracy Pani Menedżer. W domu przykładna żona, matka. Po przekroczeniu bramy ośrodka szkoleniowego zamienia się w tą nastolatkę, którą przez tyle lat w sobie tłamsiła. Nagle okazuje się, że potrafi się uśmiechać. Co tam uśmiechać? Śmiać na cały głos! Że potrafi robić rzeczy nierozsądne.
Balansujemy na cienkiej granicy luzu i swawoli. Mamy wreszcie chwilę żeby wstać od Excela, PowerPointa czy innego programu, którym się katujemy nawzajem codziennie. Mamy czas by pobyć ze sobą. Zdjąć maskę. Rozluźnić spięte mięśnie twarzy. Zapomnieć o presji, stresie, walce. A temat? Drugorzędny. Ważne żeby było szkolenie.
Piszę to trochę z przekąsem. Ale nie do końca. Im jestem starszy, im więcej mam doświadczenia – tym bardziej widzę jak ważna jest ta odrobina luzu. Jak olej, który smaruje silnik w czasie pracy. Ważne – żeby zabawa na szkoleniu nie stała się celem samym w sobie. Ważne – żeby nie przekroczyć granicy, za którą zaczyna się film „Wyjazd integracyjny”.
