Czyli co ma Chińczyk do Googla.

REKLAMA
W pewnej firmie na obiad podczas szkolenia zamówiono nam „chińczyka w styropianie”. Każdy składał rano pisemne zamówienie, a o 13.00 dowożono obiad. Szukając swojego pudełka odkryłem, że na jednym z nich jest napisane coś co odebrałem jako brzydkie słowo. Dopiero znający lokalne menu uświadomili mi, że ktoś zamówił KURczaka z WArzywami. No pewnie. Tak szybciej :/
Zachwyciła mnie za to pewna prostota pomysłu w organizacji pracy w Google’u. Zapewnianie pracownikom dobrej jakości kawy i dobrego, zdrowego jedzenia. W większości firmowych automatów jest wyjątkowa lura. A typowy biurowy obiad, to właśnie taki „chińczyk ze styropianu”. Tymczasem ktoś mądry w Mountain View policzył, że taniej wychodzi zapewnić dobrej jakości napoje posiłki wysoko wykwalifikowanej kadrze, niż tracić ich cenny czas na to by zdobywali odpowiednie pożywienie. Genialnie proste!
PS.
Danie oznaczone tym cudownym skrótowcem było paskudne.