
Te kilka dni zawieszenia pomiędzy Wigilią, a Sylwestrem to chyba mój ulubiony czas w całym roku. Nie gonią terminy, człowiek jeszcze jakiś taki spowolniony ma czas zająć się tym co najprzyjemniejsze. Książki i gry. Planszowe.
REKLAMA
Popołudniowym rytuałem jest wspólna sesja gier z synami. Codziennie mamy coś innego. Dixit wspaniale rozwija ich wyobraźnię. Szukamy nieoczywistych metafor, ukrytych znaczeń, szczegółów w kartach z rysunkami. Cashflow – choć dla młodszego z chłopców wciąż za trudne – daje wspaniałe emocje, refleksję nad marzeniami i uczy zdrowego podejścia do pieniędzy. Wysokie napięcie bawi, pobudza nutkę rywalizacji, ale uczy też podejmować racjonalne decyzje, szukać okazji. Talisman (Magia i Miecz), to z kolei wielka przygoda… Na swój dzień czeka jeszcze Agricola i Kolejka. Zawsze są jeszcze Scrabble, Rummikub czy Szachy. Zresztą akurat zaczynają się wyprzedaże i może coś fajnego jeszcze upolujemy.
Wspólne granie jest dla nas wszystkich wyjątkowe, jest największym świątecznym prezentem jaki dostaliśmy. Najbardziej wartościowy jest czas spędzony razem. Wspomnienie, którego nikt nam nigdy nie zabierze. A Wy w co gracie?
Wspólne granie jest dla nas wszystkich wyjątkowe, jest największym świątecznym prezentem jaki dostaliśmy. Najbardziej wartościowy jest czas spędzony razem. Wspomnienie, którego nikt nam nigdy nie zabierze. A Wy w co gracie?
