6:40 dzwoni budzik, przecieram oczy, zaspany idę do łazienki. Po drodze uruchamiam komputer. Pomiędzy myciem zębów, a goleniem zdążę jeszcze sprawdzić fejsa. Komórka. Żadnego sms-a w nocy – to nawet dobrze. Całą noc się ładowała, bateria musi w końcu wytrzymać drogę do pracy.

REKLAMA
7:00 Robię śniadanie. Zdążyłem jeszcze kliknąć w ściąganie poczty. Zaraz sprawdzę, bo przy krojeniu kanapek słychać dwa dzwoneczki.
7:10 Jem wreszcie. Chwila na spokojne sprawdzenie tej poczty. Spam niestety. Za to na fejsie muszę odpisać na dwa zaproszenia. Jeszcze tylko rzut oka na portal branżowy. Sprawdzę tylko kilka najważniejszych wątków. Reszta musi poczekać
7:30 Cholera, trochę się zasiedziałem. Przyspieszam. Muszę na chwilę się odłączyć od sieci.
7:55 Dzieciak w szkole. Przebiera się sam. Mam moment żeby sprawdzić co nowego. Dzięki Ci Boże za smartfony!
8:10 Codzienny korek do pracy. O tyle dobrze, że można spokojnie sprawdzić przynajmniej co piszą na jednym portalu. Reszta musi zaczekać.
8:50 Loguję się w pracy. Podział jest prosty. Informacje bieżące sprawdzam na firmowym laptopie. Portale społecznościowe są poblokowane, więc niestety fejsik tylko na smartfonie.
9:00 Siadam wreszcie na spokojnie ogarnąć wszystkie nowe informacje. Internetowa prasówka, poczta firmowa, poczta prywatna. Są dwie ciekawe informacje, ale telefon wciąż pika, więc co chwila muszę odpowiadać na komentarze pod zdjęciami. W wolnych chwilach udaje mi się wcisnąć trochę pracy.
10:20 Dostałem zaproszenie od jakiejś nieznanej mi osoby. Na wszelki wypadek przyjąłem. Może będzie mieć coś ciekawego do powiedzenia.
11.00 Orka trwa. Jakoś nadążam z pracą. W nagrodę chwila relaksu. Posprawdzam ulubione fora hobbystyczne, posprawdzam oferty lotnicze. Muszę przygotować ripostę w jednym sporze.
11:40 Kumpel mnie zastał jak oglądam filmik o śmiejącym się wielbłądzie. Nawet nieśmieszny. Ale był zalinkowany przy poprzednim – fajniejszym. A zacząłem od szukania informacji o tym jaką kawę kupić.
12:00 Dobra, kawa wybrana. Może jeszcze są jakieś nowości polecane mi przez księgarnię. Zaczęła się ciekawa dyskusja branżowa w jednym z wątków. Wieczorem się wezmę za odpowiedź. Teraz mamy jakieś zebranie.
12:50 Pierwsze pół godziny musiałem aktywnie uczestniczyć. Teraz mówi szef, więc dyskretnie mogę posprawdzać nowe lajki.
13:30 Obiad. W tej pieprzonej stołówce nie ma prawie zasięgu. Trzeba szybciej jeść.
13:50 Wygospodarowałem 10 minut. Piszę ripostę na forum hobbystycznym.
14:00 Wielką przewagą internetu nad prasą drukowaną jest to, że wchodząc po kilku godzinach czytasz praktycznie nowe, aktualniejsze wydanie gazety.
14:20 Cholera. Jak mogłem zapomnieć. Nie byłem dziś jeszcze na jednym ważnym portalu. Może oni mają coś świeżego, bo reszta mediów elektronicznych wciąż mieli te same tematy.
14:30 Nic nowego nie mieli.
14:40 Na forum hobbystycznym cisza. Dlaczego nikt nie odpowiada? Rzucę okiem na portal aukcyjny. Zawsze to chwila.
14:45 F5 – odśwież. Ctrl+F5. Niemożliwe żeby tyle czasu nikt nie odpowiadał. Podgonię robotę
15:30 Trzy kwadranse musiałem się skupić. Cholernie trudno. Miałem wrażenie, że życie przecieka mi przez palce, coś mnie ominęło. Na szczęście miałem słodką nagrodę. Jak otworzę fejsa będzie na pewno kilka czerwonych cyferek na tle niebieskiej planety. No i może wreszcie doczekam się reakcji mojego adwersarza w sporze.
15:40 Z fejsem miałem rację. Co do riposty – wciąż czekam.
16:00 Zapomniałem podładować smartfona. Może nie starczyć na drogę powrotną! Ładuj się gołąbeczku. Wyłączam wszelkie zbędne funkcje żeby się szybciej podładował.
16:10 Szukam w sieci czy uda się obejść jakoś to zabezpieczenie w firmie. Ułatwiłoby to życie.
16:45 W zasadzie co mnie interesuje jak działa pompa strażacka. Ale filmik oglądam. Kurde. Jak włączę smartfona to chyba się nie przekopię przez wszystkie aktualności.
17:00 Już miałem wychodzić, ale jeszcze nie skończyłem roboty. „Kochanie, będę później – znowu zawalili mnie papierami”
17:40 Prawie kończę. Dobra wiadomość taka, że telefon naładowany na 100%.
18:10 Na forum hobbystycznym cisza. Na forum branżowym jakaś nieistotna dyskusja, ale musiałem sprawdzić. W księgarni coś niby jest nowego. Wchodzę na mój ulubiony portal informacyjny. Jest wyróżniony napis „Nowość!” Ha! O tej nowości to ja przeczytałem ze 3 godziny temu u konkurencji.
18:30 To już naprawdę koniec na dziś. Muszę się upomnieć o nadgodziny. Po drodze do auta sprawdzę fejsa. To znaczy zacznę sprawdzać. Bo zrobiła się chyba prawdziwa stajnia Augiasza przez te dwie i pół godziny.
19:30 Podróż w korkach w miarę sprawnie, ale nie sprawdziłem wszystkiego. Tym bardziej, że na jednych światłach dostałem maila. Wszyscy wstawiają jakoś zdjęcia wiosny. No i co chwila sprawdzałem to piekielne forum hobbystyczne.
20:00 Kolacja. Internet nie daje spokojnie zjeść. Co chwila wstaję niby po sól, a po drodze sprawdzam.
21:00 No dobra. W sumie na fejsie nic nowego. Zaczynamy wieczorną rundkę: strona z humorem (aktualizują codziennie więc na pewno coś będzie), na hobbystycznym jest wreszcie odpowiedź, na branżowym muszę wreszcie coś napisać w tym jedynym ciekawym wątku. Drugi, który miał być ciekawy umarł śmiercią naturalną. Wiadomości sportowe, aukcyjny, 3 informacyjne. I na koniec rundki znowu fejsik.
22:30 Gadam na czacie. Nadrabiam zaległości towarzyskie. W drugim oknie szperam w poszukiwaniu ciekawego kontentu.
23:10 Wiedzieliście, że można sprawdzić wyniki 2-ej ligi na Wyspach Owczych?
23:30 Bolą mnie plecy. Idę się wykąpać i spać.
23:50 Jeszcze sprawdzę co słychać u znajomych. Ale wspaniałe zdjęcie kota!
0:20 Ten mem jest wtórny. Widziałem już kiedyś coś podobnego
0:30 Życie w sieci kwitnie. W poszukiwaniu czegoś interesującego przeczesuję teraz blogosferę. Tu zawsze można liczyć na coś ciekawego.
0:50 Męska decyzja – jednak zarejestruję się na Twitterze. Tam naprawdę będę na bieżąco.
1:30 Zrobiło się późno. Pora spać. Jeszcze tylko szybka rundka na dobranoc
2:10 Zostały cztery i pół godziny. Aha! Naładować telefon na jutro!