Commodore VC-20 - tak nazywał się mój pierwszy komputer. W 1985 roku wprowadził w moim życiu prawdziwą rewolucję. Teraz ten kryptonim nadałem wzywaniu, które podjąłem 9-go października 2013 roku. Przez co najmniej 20 dni postaram się utrzymać pełną dietę wegańską. Mięsa i tak już nie jadłem. Ale zrezygnować z mleka, serów, jajek??? Let’s begin Vegan Challenge 20 days!
REKLAMA
Dzień 1
Rano pierwszy zonk. Jak to? Kawa bez mleka? Z dużą niechęcią, ale wypiłem. Mleka sojowego nie lubię, a żadnego innego roślinnego nie miałem. Ruszyłem nieprzygotowany. Rzut oka do lodówki tylko potwierdził to przypuszczenie – nabiał i pustka. A więc na śniadanie kawałek chleba na zakwasie i olej lniany. A potem na zakupy.
W sklepie pozytywnie zaskoczyło mnie to, że nie muszę już sprawdzać każdego jogurtu czy nie zawiera żelatyny wieprzowej. Jakież to proste! Kupuję bakłażana, paprykę i buraki. Wszystko zgrilluję i będę miał na 2 dni.
Po obiedzie kusił mnie kawałek czekolady. Odruchowo wziąłem do ręki, ale się powstrzymałem. Na kolację kuskus z pestkami dyni i słonecznika.
Podsumowując pierwszy dzień – wydawało mi się, że będę bardzo głodny, a zjadłem mniej niż zwykle. Pomimo ciężkiego treningu. Na razie wegański reżim nie jest trudny. W domu pewnie nie będzie kłopotu. W wielkim mieście też da się przeżyć. Prawdziwym wyzwaniem będą wyjazdy. Na razie Vegan Challenge wydaje się wyzwaniem logistycznym.
Wieczorem czuję się dobrze i lekko.
Rano pierwszy zonk. Jak to? Kawa bez mleka? Z dużą niechęcią, ale wypiłem. Mleka sojowego nie lubię, a żadnego innego roślinnego nie miałem. Ruszyłem nieprzygotowany. Rzut oka do lodówki tylko potwierdził to przypuszczenie – nabiał i pustka. A więc na śniadanie kawałek chleba na zakwasie i olej lniany. A potem na zakupy.
W sklepie pozytywnie zaskoczyło mnie to, że nie muszę już sprawdzać każdego jogurtu czy nie zawiera żelatyny wieprzowej. Jakież to proste! Kupuję bakłażana, paprykę i buraki. Wszystko zgrilluję i będę miał na 2 dni.
Po obiedzie kusił mnie kawałek czekolady. Odruchowo wziąłem do ręki, ale się powstrzymałem. Na kolację kuskus z pestkami dyni i słonecznika.
Podsumowując pierwszy dzień – wydawało mi się, że będę bardzo głodny, a zjadłem mniej niż zwykle. Pomimo ciężkiego treningu. Na razie wegański reżim nie jest trudny. W domu pewnie nie będzie kłopotu. W wielkim mieście też da się przeżyć. Prawdziwym wyzwaniem będą wyjazdy. Na razie Vegan Challenge wydaje się wyzwaniem logistycznym.
Wieczorem czuję się dobrze i lekko.
Dzień 2
Dziś mam dzień biegania po szpitalu. Jedyne wegańskie jedzenie jakie można znaleźć w sklepiku to owoce. Może jeszcze znajdę kultowe „warzywa z wody” czyli brokuły, kalafior i marchewka. 2 banany + wczoraj zgrillowane warzywa. Da się żyć.
Słodycze sklepowe przestały mnie kręcić. Uprościł się wybór. Po prostu nie są „kosher”. Wczoraj jeszcze miałem dylemat. Dziś wybór się uprościł.
Wieczorem korzystam z tego, ze jestem w wielkim mieście i idę na burgera z seitanem.
Znowu zjadłem mniej niż się spodziewałem. Znowu wypiłem tylko jedną kawę.
Dziś mam dzień biegania po szpitalu. Jedyne wegańskie jedzenie jakie można znaleźć w sklepiku to owoce. Może jeszcze znajdę kultowe „warzywa z wody” czyli brokuły, kalafior i marchewka. 2 banany + wczoraj zgrillowane warzywa. Da się żyć.
Słodycze sklepowe przestały mnie kręcić. Uprościł się wybór. Po prostu nie są „kosher”. Wczoraj jeszcze miałem dylemat. Dziś wybór się uprościł.
Wieczorem korzystam z tego, ze jestem w wielkim mieście i idę na burgera z seitanem.
Znowu zjadłem mniej niż się spodziewałem. Znowu wypiłem tylko jedną kawę.
Dzień 3
Śniadanie to owoce, orzechy i suszone daktyle. Pyszne i proste. Czuję się znakomicie i lekko. Znajoma podpowiedziała mi przepis na wegańską czekoladę – zmiksować daktyle i kakao. Kuszące i proste. Bałem się ograniczeń i dużej czasochłonności diety, ale na razie się nie potwierdza.
W stołówce, z której zmuszony jestem skorzystać dostaję surówkę i suchy ryż. Klasyczne: A może polać Panu trochę sosem od mięska?
[cdn]
Śniadanie to owoce, orzechy i suszone daktyle. Pyszne i proste. Czuję się znakomicie i lekko. Znajoma podpowiedziała mi przepis na wegańską czekoladę – zmiksować daktyle i kakao. Kuszące i proste. Bałem się ograniczeń i dużej czasochłonności diety, ale na razie się nie potwierdza.
W stołówce, z której zmuszony jestem skorzystać dostaję surówkę i suchy ryż. Klasyczne: A może polać Panu trochę sosem od mięska?
[cdn]
