Dzień dobry, nazywam się Kasia. Do Warszawy przyjechałam 3 lata temu. Studiuję tutaj Finanse i pracuję jako Asystentka. Zarabiam 2000 złotych na umowę-zlecenie...
REKLAMA
Nawet nieźle. Wynajmujemy wspólnie to mieszkanie na Białołęce. Nie jest źle. Mieszkam w pokoju z Anką. Chłopaki dostali ten większy. Jak spotykam się z moim narzeczonym, to muszę kupić Ance bilet do kina.
Jestem Mateusz. Kombinuję. Trochę w telemarketingu. Trochę w ulotkach. Bo z samego dzwonienia, to bym się nie utrzymał w Warszawie. I tak jak jadę do matki na sobotę to tam mam wyżerkę. Muszę się najeść na 2 tygodnie. Nie, nie uczę się już. Zrobiłem licencjat z turystyki, ale to pic na wodę.
Ania. Skończyłam już studia 2 lata temu. Jestem magistrem kulturoznawstwa. Pracuję w marketingu na umowę-zlecenie, ale jeszcze tylko 2 miesiące, bo kończę 26 lat. I nie wiem co szef wymyśli. Otwierać działalności mi się nie kalkuluje, a on etatu na pewno mi nie da, bo boi się, że zaciążę. Resztą z tej Białołęki na Służewiec mam kawał drogi, muszę poszukać czegoś bliżej. Może dostanę etat.
Mam na imię Damian. Wszystkim imponuje, że dostałem od firmy komórkę i auto. Nie mogę nim co prawda pojechać do domu, bo by wyszło, że to tylko Fiat Panda i bez klimy. Ale i tak lepiej niż chłopaki z którymi kończyłem technikum. Oszczędności? Żarty. Dobrze, że z tym Mateuszem jakoś się dogadujemy, bo na poprzedniej hawirze miałem mega spinkę z jednym kolesiem. Kredyt na własne mieszkanie? Nikt mi nie da, bo na umowę mam minimalną krajową. Czasem szef odpali coś pod stołem, ale i jest za co przyimprezować. Trzydziestka się zbliża i tak sobie policzyłem, że jeszcze z 5 lat porobię tak i nikt mi nie da kredytu, bo będę za stary. Normalnie jak jakiś chomik w kołowrotku. Trzeba pędzić, nie ma wyjścia. Kumple mają tak samo. Najgorzej jak się jednemu takiemu Łukaszowi urodziło dziecko. Wpadli znaczy. Kiedyś pracowali we dwoje na dwie osoby, a teraz on musi utrzymać trójkę. Na przedszkole nie będą mieli szans, bo oboje zameldowani w swoich rodzinnych miastach. Ostatnio jakiś ksiądz powiedział, że w Polsce są 3 źródła biedy: starość, nagła choroba i urodzenie dziecka… No ten Łukasz potwierdza.
Jakie jest zakończenie naszej historii? Nie ma. Jest kołowrotek. Jutro będzie to samo. Tylko dzień później…
Jestem Mateusz. Kombinuję. Trochę w telemarketingu. Trochę w ulotkach. Bo z samego dzwonienia, to bym się nie utrzymał w Warszawie. I tak jak jadę do matki na sobotę to tam mam wyżerkę. Muszę się najeść na 2 tygodnie. Nie, nie uczę się już. Zrobiłem licencjat z turystyki, ale to pic na wodę.
Ania. Skończyłam już studia 2 lata temu. Jestem magistrem kulturoznawstwa. Pracuję w marketingu na umowę-zlecenie, ale jeszcze tylko 2 miesiące, bo kończę 26 lat. I nie wiem co szef wymyśli. Otwierać działalności mi się nie kalkuluje, a on etatu na pewno mi nie da, bo boi się, że zaciążę. Resztą z tej Białołęki na Służewiec mam kawał drogi, muszę poszukać czegoś bliżej. Może dostanę etat.
Mam na imię Damian. Wszystkim imponuje, że dostałem od firmy komórkę i auto. Nie mogę nim co prawda pojechać do domu, bo by wyszło, że to tylko Fiat Panda i bez klimy. Ale i tak lepiej niż chłopaki z którymi kończyłem technikum. Oszczędności? Żarty. Dobrze, że z tym Mateuszem jakoś się dogadujemy, bo na poprzedniej hawirze miałem mega spinkę z jednym kolesiem. Kredyt na własne mieszkanie? Nikt mi nie da, bo na umowę mam minimalną krajową. Czasem szef odpali coś pod stołem, ale i jest za co przyimprezować. Trzydziestka się zbliża i tak sobie policzyłem, że jeszcze z 5 lat porobię tak i nikt mi nie da kredytu, bo będę za stary. Normalnie jak jakiś chomik w kołowrotku. Trzeba pędzić, nie ma wyjścia. Kumple mają tak samo. Najgorzej jak się jednemu takiemu Łukaszowi urodziło dziecko. Wpadli znaczy. Kiedyś pracowali we dwoje na dwie osoby, a teraz on musi utrzymać trójkę. Na przedszkole nie będą mieli szans, bo oboje zameldowani w swoich rodzinnych miastach. Ostatnio jakiś ksiądz powiedział, że w Polsce są 3 źródła biedy: starość, nagła choroba i urodzenie dziecka… No ten Łukasz potwierdza.
Jakie jest zakończenie naszej historii? Nie ma. Jest kołowrotek. Jutro będzie to samo. Tylko dzień później…
