Począwszy od nibytaksówkarzy przy lotniskach i dworcach, poprzez małe firmy, aż po poważne biznesy coraz każdy udaje kogoś kim nie jest. Sprzedawca śmiejąc mi się w twarz myśli, że nie zauważę, że jest Abibasem. Przy całkowitym braku kapitału społecznego robienie biznesu można porównać do rabunkowej eksploatacji złóż. Wyrwać co się da i spierdalać.
REKLAMA
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić…
Młody zdolny biznesmen sprzedaje kolejne niesprawdzone specyfiki podpierając się autorytetem nieistniejących lekarzy.
Przez telefon miłe panie wciąż chcą mnie zaprosić na pokazy garnków, kołder, ale żadna nie chce podać danych firmy, którą reprezentuje.
Operator telekomunikacyjny stara mi się wcisnąć usługi, które albo nie są mi potrzebne, albo nie jest w stanie mi ich dostarczyć.
Lichwiarskie firmy pożyczkowe próbują zacisnąć pętlę na szyi kolejnych biednych dłużników, którzy nie mają żadnych szans na wyjście ze spirali zadłużenia i rolowanych pożyczek.
Serwisy w internecie oferują wyznaczenie daty mojej śmierci w zamian za jednego SMS-a. Nie dodają, że jest on subskrypcją jakichś niepotrzebnych lecz wysokoodpłatnych informacji.
Serwisy SMS-owe… osobny temat.
Producenci „suplementów diety” obiecują, że jedna tabletka rozwiąże wszystkie moje problemy. Że będę mógł żreć jak świnia, chlać na potęgę, palić 3 paczki dziennie, a pozostanę piękny i młody. Na zawsze.
Urząd przy każdej mojej pomyłce a priori zakłada, że go chcę oszukać.
Miliony lewych rencistów wraz z 35-letnimi emerytami śmieje się w twarz takim frajerom jak ja. Którzy pracują i płacą haracz zwany ZUS-em.
Pseudouczelnie udają, że uczą. Sprzedając tylko papier i nierealne oczekiwania.
Pracodawcy oferują młodym najczęściej „bezpłatne staże”.
Przeterminowane faktury? Żaden problem. Brak płatności za wykonaną pracę? Założy się nową spółkę.
Począwszy od nibytaksówkarzy przy lotniskach i dworcach, poprzez małe firmy, aż po poważne biznesy coraz każdy udaje kogoś kim nie jest. Sprzedawca śmiejąc mi się w twarz myśli, że nie zauważę, że jest Abibasem. Przy całkowitym braku kapitału społecznego robienie biznesu można porównać do rabunkowej eksploatacji złóż. Wyrwać co się da i spierdalać.
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja.
Przez telefon miłe panie wciąż chcą mnie zaprosić na pokazy garnków, kołder, ale żadna nie chce podać danych firmy, którą reprezentuje.
Operator telekomunikacyjny stara mi się wcisnąć usługi, które albo nie są mi potrzebne, albo nie jest w stanie mi ich dostarczyć.
Lichwiarskie firmy pożyczkowe próbują zacisnąć pętlę na szyi kolejnych biednych dłużników, którzy nie mają żadnych szans na wyjście ze spirali zadłużenia i rolowanych pożyczek.
Serwisy w internecie oferują wyznaczenie daty mojej śmierci w zamian za jednego SMS-a. Nie dodają, że jest on subskrypcją jakichś niepotrzebnych lecz wysokoodpłatnych informacji.
Serwisy SMS-owe… osobny temat.
Producenci „suplementów diety” obiecują, że jedna tabletka rozwiąże wszystkie moje problemy. Że będę mógł żreć jak świnia, chlać na potęgę, palić 3 paczki dziennie, a pozostanę piękny i młody. Na zawsze.
Urząd przy każdej mojej pomyłce a priori zakłada, że go chcę oszukać.
Miliony lewych rencistów wraz z 35-letnimi emerytami śmieje się w twarz takim frajerom jak ja. Którzy pracują i płacą haracz zwany ZUS-em.
Pseudouczelnie udają, że uczą. Sprzedając tylko papier i nierealne oczekiwania.
Pracodawcy oferują młodym najczęściej „bezpłatne staże”.
Przeterminowane faktury? Żaden problem. Brak płatności za wykonaną pracę? Założy się nową spółkę.
Począwszy od nibytaksówkarzy przy lotniskach i dworcach, poprzez małe firmy, aż po poważne biznesy coraz każdy udaje kogoś kim nie jest. Sprzedawca śmiejąc mi się w twarz myśli, że nie zauważę, że jest Abibasem. Przy całkowitym braku kapitału społecznego robienie biznesu można porównać do rabunkowej eksploatacji złóż. Wyrwać co się da i spierdalać.
Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja.
