To było równo dwa lata temu. O 8.00 poszedłem na basen, zrobiłem spokojne 2 kilometry. Wróciłem do pokoju hotelowego, przebrałem się i zszedłem na śniadanie.
REKLAMA
Spokojny i wyluzowany wszedłem na salę pełną ludzi, którzy z szaleństwem w oczach powtarzali coś nieprawdopodobnego. Przez chwilę nie wierzyłem, przez dłuższy czas nie wiedziałem co się dzieje. Czy to naprawdę? Ktoś włączył telewizor na sali, ktoś próbował się dodzwonić do rodziny. Za moment sieci komórkowe były już kompletnie przeciążone.
Wracałem 400 kilometrów do domu od czasu do czasu dzwoniąc i odbierają połączenia. Gdzieś na w połowie trasy zadzwoniła Joanna – znajoma sprzed lat. Wspaniała kobieta. Jej syn urodził się 3 tygodnie przed moim starszym, tak samo mają na imię. Pamiętam, że kilka razy nawet byliśmy wspólnie z chłopcami na meczu. Joanna kilka miesięcy wcześniej poznała wreszcie faceta swojego życia. Oczywiście z perspektywy młodego związku – trudno to było ocenić, ale teraz – 2 lata później jest to oczywiste.
- Cześć, mam dla ciebie newsa.
- No wiem, słyszałem, wszyscy o tym mówią.
- Nie, nie chodzi o samolot. Jest ktoś we mnie!
- Wow! To wspaniała wiadomość! Przynajmniej jedna dobra wiadomość dziś.
- … to złośliwy rak żołądka…
Wessała mnie najczarniejsza z czarnych dziur. Żadna pozytywna myśl nie mogła się wyrwać poza horyzont zdarzeń. Wracałem płacząc.
Minęły dwa lata od 10 kwietnia 2010. Przeżyliśmy żałobę narodową. Nad smoleńskimi grobami trwa polityczna hucpa, a prawdziwe życie jest gdzie indziej. Joanna walczy, pomaga innym. Prawdziwe życie stawia pytanie o jutro, nie o wczoraj. O każdy dzień, który będzie można spędzić z bliskimi. O to jak mało czasu nam zostało.
Wracałem 400 kilometrów do domu od czasu do czasu dzwoniąc i odbierają połączenia. Gdzieś na w połowie trasy zadzwoniła Joanna – znajoma sprzed lat. Wspaniała kobieta. Jej syn urodził się 3 tygodnie przed moim starszym, tak samo mają na imię. Pamiętam, że kilka razy nawet byliśmy wspólnie z chłopcami na meczu. Joanna kilka miesięcy wcześniej poznała wreszcie faceta swojego życia. Oczywiście z perspektywy młodego związku – trudno to było ocenić, ale teraz – 2 lata później jest to oczywiste.
- Cześć, mam dla ciebie newsa.
- No wiem, słyszałem, wszyscy o tym mówią.
- Nie, nie chodzi o samolot. Jest ktoś we mnie!
- Wow! To wspaniała wiadomość! Przynajmniej jedna dobra wiadomość dziś.
- … to złośliwy rak żołądka…
Wessała mnie najczarniejsza z czarnych dziur. Żadna pozytywna myśl nie mogła się wyrwać poza horyzont zdarzeń. Wracałem płacząc.
Minęły dwa lata od 10 kwietnia 2010. Przeżyliśmy żałobę narodową. Nad smoleńskimi grobami trwa polityczna hucpa, a prawdziwe życie jest gdzie indziej. Joanna walczy, pomaga innym. Prawdziwe życie stawia pytanie o jutro, nie o wczoraj. O każdy dzień, który będzie można spędzić z bliskimi. O to jak mało czasu nam zostało.
Historię Joanny znajdziecie TUTAJ
O tym jak przekazać 1% - dowiecie się TUTAJ
Zawsze możecie znaleźć swoją Joannę.
