O autorze
Mam 38 lat, jestem ojcem, psychologiem, amatorsko – biegaczem. W ramach pracy w Falochronie staram się, by szeroko rozumiane środowisko szkolne było nieco przyjaźniejszym miejscem. Prowadzę interwencje w przemocowych szkołach, pomagam poszkodowanym, prowadzę międzynarodowe badania nad zjawiskiem przemocy (program STRONG). Przygotowuję trenerów edukacyjnych do pracy w agresywnym środowisku (STER). Pracuję także w Miejskim Centrum Profilaktyki Uzależnień w Krakowie jako superwizor. Współpracuję z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej i Poradnictwa w Myślenicach, a okazjonalnie z wieloma innymi środowiskami. Jestem trenerem II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Przewodniczącym Sekcji Trenerskiej PTP. Prowadzę zajęcia na Psychologii Stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Na co komu Korwin?

O sukcesie Nowej Prawicy było wiele, zwłaszcza od politologicznej strony. Mnie interesuje to, co się takiego dzieje w społeczeństwie, że niezbyt nowy kandydat nagle dostaje społeczne poparcie? Strach, pogubienie młodych i kryzys męskości.


Jestem specjalistą od przemocy i nie trudno zauważyć, że wypowiedzi JKM o kobietach, gwałtach, niszczeniu od środka Unii Europejskiej, odbieraniu praw wyborczych wszystkim, nie tylko kobietom - do agresywnych należą. Żadna to u niego nowość, to co nowe to zapotrzebowanie społeczne na tego typu narrację o rzeczywistości poparte realnym głosowaniem, nie tylko deklaracjami typu facebookowego "lubię to".


Agresywnych liderów wybieramy z różnych powodów. Jednym z częstszych jest lęk. Gdy się czegoś boimy - zachowujemy się agresywnie i szukamy oparcia w tych, co będą mogli "pogonić" naszych wrogów. Czynnikiem oczywistym jest tu kryzys na Ukrainie, który powoduje, że zaczynamy się w dłuższej perspektywie obawiać o swoje bezpieczeństwo. Janusz Korwin Mikke jako jedyny zresztą otwarcie Putina popiera i mówi o swoim uznaniu dla niego. Daje więc nadzieję na to, że jak nie będziemy z Rosją walczyć, to ona da nam spokój. Być może będziemy się musieli jej podporządkować, ale to zawsze jest lepsze niż walka. Mamy tu więc efekt podwójnego podporządkowania: najpierw omawianemu politykowi, a potem zapewne Rosji. Przypomina to postawy Miklósa Horthy'ego, Josefa Tiso wobec hitlerowskich Niemiec (przywódców Węgier i Słowacji w czasie II wojny światowej), którzy mieli całkiem niezłe poparcie społeczne.
Lęków jest zresztą znacznie więcej - niezakończony kryzys gospodarczy też ma tu znaczenie.


Wyborcy Nowej Prawicy to przede wszystkim ludzie młodzi. Głosując na tak wyraźnie agresywnego polityka, dają oni wyraz swojej frustracji co do świata, w którym żyją, a który im się nie podoba. Może to wskazywać na zmianę - głosowanie w urnie, a nie poprzez wyjazd z kraju. Na JKM zagłosują młodzi ludzie, którzy niekoniecznie chcą się upalić, co oferuje im Janusz Palikot, a ci, co chcą zmieniać swój los (marihuana niczego nie zmienia - raczej jest formą skierowania swojej agresji na siebie).


Drugim czynnikiem istotnym dla młodych ludzi jest fakt, że JKM jak każdy populista daje proste odpowiedzi. Nieprzekraczające 4 opcji dostępnych w teście na maturze, czy 200 znaków na opisanie skomplikowanego zjawiska. Duża część moich studentów (a są to studenci psychologii) reaguje lękiem i frustracją na formę zaliczenia jednego z przedmiotów - treningu kompetencji społecznych. Mają po prostu opisać swoje myśli, uczucia towarzyszące temu kursowi w trakcie semestru. Są pogubieni, gdy okazuje się, że nie ma wyraźnych wytycznych - ile ma to zawierać stron, dokładnych pytań, na które mają odpowiedzieć. Po wyjściu z systemu edukacji są bezradni w rzeczywistości pozatestowej. A tu proszę - obietnica tego, że już nigdy nie będziecie musieli się zastanawiać, na kogo głosować - odbiorę wam prawa wyborcze. Król będzie lepszy. Jeden stres mniej.

Kolejna sprawa to kryzys męskości, a raczej roli agresji w życiu mężczyzny. JKM opowiada o kobietach, ale według mnie mówi on raczej o mężczyznach, dla których stosunek do własnej agresywności jest na ogół dużo bardziej istotną sprawą niż dla kobiet. Agresji rozumianej jako siły do zmieniania siebie, świata, stawiania granic innym, ale także do atakowania, zdobywania terytorium, pozycji, profitów. Pod tym względem, m.in ze względu na budowę biologiczną, także role społeczne, mężczyźni (średnio) są potencjalnie agresywniejsi od kobiet. Dlatego własna agresja jest na ogół dla nich ważniejsza, budząca więcej emocji, zmuszająca do jakiegoś poukładania w sobie tego tematu. Można to zrobić na ogół na 3 sposoby. Pierwszy z nich to zaprzeczanie jej i czucie się winnym za każdy agresywny impuls, który się pojawia (to akurat częste u wspomnianych wyżej wielbicieli THC, którego jednym z aspektów jest tłumienie popędowych, agresywnych zachowań). Drugi prezentuje omawiany pan prezes: folguj sobie ile chcesz: słabi przegrywają (skrajny liberalizm gospodarczy); gwałceni (nie tylko kobiety - także w przenośni) tak naprawdę tego chcą (więc im pomagasz) etc. Tego typu postawy są charakterystyczne dla sprawców przemocy, którzy nie mają wykształconych mechanizmów kontrolowania własnej agresji: są to zwykłe mechanizmy obronne usprawiedliwiające folgowanie własnym agresywnym impulsom.

Trzeci sposób polega na uczeniu się kontrolowania własnej agresji w momentach, w których może krzywdzić innych, ale nie zaprzeczaniu, że stanowi ona element "ja". Korzystania z tych obszarów siebie wówczas, gdy potrzebujemy oparcia, w kryzysach, a także w zwykłym życiu: codziennych relacjach damsko - męskich. I nie chodzi tu o przemoc, tylko na przykład stanowczość, wytrwałość, zdolność do inicjowania kontaktu, bronienie granic etc. To wszystko są aspekty tej samej, wewnętrznej siły.

Opisana trzecia droga jest dzisiaj bardzo trudna, z wielu powodów. Jednym z nich jest płynące z genderowych okolic utożsamienie wszelkich przejawów męskiej agresji ze złem, narracja o macho jako najgorszym z możliwych wzorców - pomieszanie kobiecych lęków z rzeczywistością (oczywiście nie mówię tu, że męska przemoc to wymysł kobiet). Przesłanie: agresja = zło. Tak więc, jeśli nie chce się być złym człowiekiem, należy wyprzeć całą swoją agresywność.

Mężczyzna uczy się kontrolować agresję od własnego ojca. Nie jest to łatwe, gdy on sam tego nie umie lub nie ma się z nim kontaktu. Kształt tradycyjnej polskiej rodziny - z nieobecnym w domu tatą tego nie ułatwia. Można by wymieniać jeszcze wiele czynników - ważne jest to, że w moim przekonaniu bardzo trudno jest zostać dzisiaj mężczyzną kontrolującym, ale nie zaprzeczającym własnej agresji. A z punktu zdrowia psychicznego przeciętnego Kowalskiego - mniej negatywnych konsekwencji płynie z otwartego, nawet niekontrolowanego wyrażania własnej agresji niż jej zaprzeczania. Dlatego też - wielu młodych mężczyzn z dwojga złego woli agresję w stosunku do innych, niż siebie. Przyzwolenie na to daje im JKM.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Staram się z moimi kolegami". Czyli po czym widać, że Duda już prowadzi kampanię prezydencką
Jaguar 0 0Ludzie nie zdają sobie sprawy, że Jaguara można mieć za naprawdę sensowne pieniądze
INNPoland 0 0Dom J.R.R. Tolkiena na sprzedaż. To w nim „narodził się” Bilbo Baggins i Drużyna Pierścienia
DADHERO.PL 0 0Seks byłby dużo fajniejszy, gdyby faceci o tym pamiętali. 10 rzeczy, które obniżają kobietom libido
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"

MAMADU

0 0Rodzicielska wpadka prezesa PSL? Panie Władysławie, czas posłuchać internautów!
0 0Jakie wesele – takie małżeństwo? Od tej rzeczy zależy, jak długo będziecie razem

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
SPOŁECZEŃSTWO 0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu
0 0Ambasada w Szwecji Nobla dla Tokarczuk prawie nie dostrzegła. Spec od żużla zajmuje się tam kulturą