O autorze
Mam 38 lat, jestem ojcem, psychologiem, amatorsko – biegaczem. W ramach pracy w Falochronie staram się, by szeroko rozumiane środowisko szkolne było nieco przyjaźniejszym miejscem. Prowadzę interwencje w przemocowych szkołach, pomagam poszkodowanym, prowadzę międzynarodowe badania nad zjawiskiem przemocy (program STRONG). Przygotowuję trenerów edukacyjnych do pracy w agresywnym środowisku (STER). Pracuję także w Miejskim Centrum Profilaktyki Uzależnień w Krakowie jako superwizor. Współpracuję z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej i Poradnictwa w Myślenicach, a okazjonalnie z wieloma innymi środowiskami. Jestem trenerem II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Przewodniczącym Sekcji Trenerskiej PTP. Prowadzę zajęcia na Psychologii Stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Nasza Fasadowa Demokracja

W czasie kiedy PiS będzie zajmował się przejmowaniem kolejnych obszarów państwa musimy się zastanowić jak do tego doszło. Zanim zaczniemy działać - potrzebujemy namysłu skąd to się wzięło i gdzie zmierzamy.


Należę do KODu - Komitetu Obrony Demokracji. Bardzo świeżego ciała już nie tylko internetowego, które chce bronić demokracji. Jeszcze nie wiemy jak do końca - mamy natomiast odruch. Niezgodę na to, co się dzieje.
Niezgoda to pierwszy krok, kolejnymi musi być solidna diagnoza i plan działania. Ten post jest właśnie w sprawie diagnozy - bardzo subiektywnej zaznaczę. Niestety, w moim oglądzie - nie bardzo mamy czego bronić.
W chwili wyborów 50% ludzi nie głosuje, a połowa głosujących wybiera partie jawnie kwestionujące porządek demokratyczny. Ciąg dalszy znamy albo wkrótce poznamy. Ten stan nie wziął się jednak z niczego. Wiele symptomów wskazuje na bardzo fasadowy charakter demokracji, którą mieliśmy na początku drugiej dekady XXI wieku.

1. Jesteśmy krajem o najniższym zaufaniu społecznym w całej UE. Oznacza to, iż największy odsetek z nas w całej 28 widząc podchodzącego do nas nieznajomego na ulicy zobaczy w nim złodzieja, a nie osobę szukającą drogi. Bez zaufania społecznego nie ma więzi, a bez więzi nie ma demokracji.
2. Olbrzymi dystans władzy. Ten wymiar pokazuje, jak bardzo odległa od społeczeństwa jest władza - postrzegana jako "oni". Tu znacznie bliżej nam do Rosji niż Skandynawii będących po dwóch stronach tego wskaźnika.
3. Głosowanie przeciwko. Ostatnie 10 lat dyskursu politycznego między głównymi partiami można streścić do jednego zdania: jak nie my, to oni. W języku systemowym nazywa się to budowaniem koalicji (przeciwko komuś) w odróżnieniu od sojuszu - w sprawie czegoś, na przykład zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska. Obie partie (PiS i PO) oferowały swoim wyborcom koalicje zamiast sojuszy. Obietnice programowe traktowały jako konieczny w wyborach rytuał, ale zarówno partie, jak i wyborcy wiedzieli, że program należy traktować z przymrużeniem oka. I nie jest to tylko wina partii: nie bardzo było z kim w społeczeństwie budować sojuszy. Ani z pojedynczymi osobami, ani organizacjami. Przykładem może być tu nasze podejście do instytucji partnerstwa publiczno - prywatnego, które mogło być praktyczną realizacją takiego sojuszu, chociażby w sprawie drogi, edukacji etc . Ile powstało takich partnerstw? I skąd anegdotyczne dodawanie czwartej literki P - prokurator?
4. Słaba delegacja społeczna parlamentarzystów i samorządowców. Przy głosowaniu większości społeczeństwa "przeciwko", posłowie wiedzieli, że mają w imieniu swoich wyborców nie dopuszczać wrogów do władzy. Ze sformułowaniem pozytywnego programu mieli już jednak spore problemy. Po prostu nie mieli delegacji od społeczeństwa do konkretnych działań.
5. Niewielki wpływ parlamentu na rzeczywiste decyzje. Można się śmiać z "winy Tuska", ale realny wpływ parlamentarzystów na decyzje, w sprawach, w których głosowali był praktycznie żaden. Dyscyplina głosowania rozwiązywała wszystkie dylematy. W partiach politycznych od jakiegoś czasu panowało (i dalej panuje) jednowładztwo. Widać to po manierze nazywania partii imieniem lidera: Ruch Palikota etc. Większe partie tego nie robiły, ale i tak wiadomo, kto w nich rządził.
6. Zamknięcie się Polaków w sferze prywatnej. Tylko 5 % z nas uważało, że rząd ma jakiś wpływ na ich los. Wkrótce się przekonamy, że to nieprawda, natomiast reszta uważała, że sfera publiczna ich nie dotyczy.
7. Psychopatyzacja polityki Panujące w klasie politycznej i w narodzie przekonanie, że polityka to tylko brudna gra w stylu Franka Underwooda. Bez zasad, treści, liczy się w niej tylko siła, nie ma miejsca na realizację idei i służbę społeczeństwu.
8. Słabość III sektora W polskim wydaniu organizacje pozarządowe mają pomagać chorym dzieciom. I tyle. Widać to po rozkładzie wsparcia 1% dla NGO'sów. Idea służby i samoorganizacji społeczeństwa, również w aspekcie budowania kontroli nad władzą, osadziły się słabo. Nasz trzeci sektor jest raczej trzynastym, na pewno nie jest równy administracji i biznesowi.
9. Nieudźwignięcie sukcesu Polska wspólnota narodowa przez setki lat oparta była o koalicję przeciwko jakimś wrogom. Dzieleniu wspólnej biedy uciemiężonego narodu. Gdy nagle okazało się, że doganiamy Zachód, najlepiej w Europie przechodzimy kryzys, nie byliśmy w stanie sprostać sytuacji, w której się znaleźliśmy. Nasza wspólnota narodowa nie była w stanie poradzić sobie z nową rolą - jeśli nie lidera, to przynajmniej solidnego partnera w Europie. Stąd potrzeba zdeprecjonowania tych osiągnięć i "Polska w ruinie" Tylko taką "prawdę" o sobie jako naród jesteśmy w stanie zaakceptować.
10. Dramatycznie niskie kompetencje społeczne. Do budowania jakiejkolwiek wspólnoty (warunku koniecznego w demokracji), potrzeba elementarnych umiejętności: komunikacji interpersonalnej, rozwiązywania konfliktów, asertywności. Jak słabo wypadamy w tych sprawach widać w raporcie Banku Światowego o warunkach prowadzenia biznesu w Polsce: te aspekty działalności gospodarczej zyskiwały najniższe oceny. Podobnie wychodzi w badaniach PISA - odnośnie kompetencji społecznych uczniów.
Jest oczywiście znacznie więcej wskaźników: podejście do prawa, gotowość do oszukiwania się nawzajem etc. Nie wymienię wszystkich w tym tekście, ale trzeba się im przyjrzeć w eksperckich gronach.

Dlatego, w moim oglądzie, nie bardzo jest czego bronić. Powinniśmy się raczej skupić na budowaniu demokracji, chodź warunki do tego trudne. Celem nie powinna być walka z PiSem, a zakładanie własnych komitetów, by dokończyć to, czego nie udało się w roku 1980. Oczywiście, nie oznacza to bynajmniej tolerancji dla łamania konstytucji i szerzej - prawa/


Chodź teraz wygląda to słabo, mały przykład ku pokrzepieniu serc. W środku największego ucisku generała Franco, w Barcelonie udało się zorganizować referendum. W sprawie stadionu FC Barcelona. Wzięło w nim udział mnóstwo ludzi. Potem 100 tysięcy dołożyło się do budowy. Nawet gdy było bardzo ciemno, można było znaleźć światełko nadziei.

Myślę, że powinniśmy ludziom powiedzieć, że chcemy budować prawdziwą demokrację, a nie jej wynaturzoną wersję z 2014 roku. Bo tę 75% społeczeństwa odrzuciło. I trochę miało rację, chodź jak zwykle w takich sytuacjach dostało nie to, czego się spodziewało.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0"Rączka dziecka zabitego w wyniku aborcji". Ginekolog demaskuje historię zdjęcia z Twittera
MamaDu 0 0Są już arkusze próbnej matury z języka polskiego! Tematy rozprawek zaskoczą uczniów?
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko
0 0Przy tych posunięciach twardy elektorat... wymięka. Tak PiS wkurzyło swoich wyborców
0 0Zapytali o koszty wizyt zagranicznych Szczerskiego. Kwota wbija w fotel
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
INNPoland 0 0Lodowe księżyce i wiatr słoneczny. Człowiek w kosmosie to nic przy tych misjach
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Nauczyciel pokazuje absurd. "Podręczniki niezgodne z podstawą"