Nie dziwię się Tuskowi - jutro zbiera się do Nigerii czy gdzieś tam. Sam mam ochotę...

REKLAMA
Tym razem bardziej osobiście niż zawodowo. Czuję się dzisiaj jak Frodo, który raz do roku, w rocznicę potyczki na Wichrowym Czubie, ledwo może chodzić. Został on wtedy ugodzony sztyletem przez Nazgula. Elrond wyleczył hobbita, jednak w rocznicę przeżywał on wielkie boleści.
Reaguję alergią na różne audycje radiowe, telewizyjne, w których podgrzewa się atmosferę przed 10 kwietnia. Dziwi mnie to, że te progamy mają taki sam przebieg jak rok czy 2 lata temu. Ktoś tam coś gada o jakimś aspekcie, który rzekomo lub rzeczywiście nie zgadza się z raportem Milera (nie wiem, czy jedno "l" czy dwa). Ktoś inny z oburzeniem odpowiada, że to nieprawda. Ktoś udaje obiektywizm mówiąc, że nie jest za zamachem, ale nie dało się na pewno podważyć koncepcji wybuchu, więc nie możemy wykluczać tej tezy z dyskusji publicznej. I tak w koło Macieju. Ciekawe ile razy jeszcze będziemy w ten sposób obchodzić tę rocznicę? Ja już mam dość.
Nie potrafię sobie z tym poradzić. Z tym, że TVP imię poprawności politycznej pozwala puszczać bzdury. Że można poważnie traktować i dyskutować nad pomysłem, że to jedna wielka ruska/polska/cholera wie czyja/ gra, której celem jest zakłamanie rzeczywistości na skalę, jakiej nie widział świat. Że tę tezę traktuję się jako równie ważną jak może nie doskonały ale oparty na jakiejś wiedzy raport ekspertów. Z tym, że żyję w rzeczywistości, w której nie ma prawdy, a są wersje. Z tym, że 30% Polaków wierzy w to, że to mógł być zamach. Z tym, że wszyscy się znają na samolotach, lotniskach i pogodzie. Z tym, że nie potrafimy sobie poradzić jako społeczeństwo w sposób konstruktywny z tą tragedią.
Czuję się bezsilny i ogłupiany. Z tym, że siła tego idiotyzmu jest tak duża, że muszę się do niego ustosunkowywać. Albo jakoś próbować dyskutować - podtrzymując spór, który jest rozmową o czymś zupełnie innym, opierającą się racjonalnej argumentacji, albo jakoś starać się deprecjonować sam dialog, co jest absolutnie dalekie od mojej natury. W skrócie - dyskutować - dopuszczając w ten sposób idiotyczne tezy, albo olać dyskusję - zgadzając się na ich swobodne plenienie. Tak źle i tak nie dobrze. Dlatego Panie premierze z chęcią zabiorę się z Panem do Nigerii. Mam nadzieję, że nie podpadł Pan w tym kraju i nie zestrzelą Pana.