Biegli Instytutu Pamięci Narodowej nie byli w stanie sklecić poprawnych zdań na rozprawie w sądzie. Wyglądali tak, jakby tarzali się w błocie. Sędzia musiał unieważnić ich zeznania. Lekarz i pielęgniarka na dyżurze w szpitalu mieli 2 promile alkoholu. Poseł bełkotał na parkingu sejmowym i nie chciał wysiąść z obcego samochodu...
REKLAMA
Alkoholowe wpadki mieli przedstawiciele innych zawodów – dziennikarze, adwokaci, aktorzy, piosenkarze, hydraulicy, budowlańcy, rybacy i posadzkarze. I cała Polska nie była wtedy postawiona na nogi. Gdy narozrabia sportowiec, a zwłaszcza piłkarz - jego przygoda alkoholowa przybiera miarę afery „Watergate”.
Nie bronię Sławomira Peszki. Nie znam dobrze okoliczności jego wybryku. Jeśli jednak noc spędził w niemieckiej izbie wytrzeźwień, to chyba policjanci nie pomylili się, nie odwożąc go do Ritza. Piłkarz zrobił przecież rachunek sumienia i oficjalnie przepraszał:
"Po tym co się stało w sobotnią noc jest mi bardzo przykro. Znalazłem się w niewłaściwym czasie, w złym miejscu i zachowałem się nieprofesjonalnie. To fakt. Popełniłem błąd i go bardzo żałuję’’.
Ale zdarzenie nie miało miejsca na stadionie, w czasie meczu czy zgrupowania. W wolnym czasie każdy – także reprezentant w piłce nożnej ma prawo robić co chce. Jeśli narozrabia, popełni wykroczenie, a nawet przestępstwo to są odpowiednie organa, które będą stosowały przepisy. Wyroków nie powinni wydawać dziennikarze.
"Po tym co się stało w sobotnią noc jest mi bardzo przykro. Znalazłem się w niewłaściwym czasie, w złym miejscu i zachowałem się nieprofesjonalnie. To fakt. Popełniłem błąd i go bardzo żałuję’’.
Ale zdarzenie nie miało miejsca na stadionie, w czasie meczu czy zgrupowania. W wolnym czasie każdy – także reprezentant w piłce nożnej ma prawo robić co chce. Jeśli narozrabia, popełni wykroczenie, a nawet przestępstwo to są odpowiednie organa, które będą stosowały przepisy. Wyroków nie powinni wydawać dziennikarze.
Zdziwiłem się, że w rolę gorliwego śledczego wcielił się Franciszek Smuda. Lepiej, gdyby skorzystał z doświadczeń Mankella i niczym Wallander przeprowadził śledztwo bez informowania prasy. Smuda nie musiał nawet odwiedzać posterunku w Kolonii. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że ma prawo nie powoływać na EURO Sławomira Peszki. Zawarł z nim bowiem umowę o profesjonalnym wykonywaniu obowiązków i poza kadrą. Wczoraj na obowiązkowym szkoleniu BHP usłyszałem od wykładowcy, że pracownik powinien prowadzić „ zdrowy tryb życia poza pracą i przystępować do pracy w stanie trzeźwym i wypoczętym”.
I pewnie coś takiego kilkanaście miesięcy temu – bardziej dosadnie Smuda powiedział Peszce, kiedy piłkarz pił alkohol po meczu reprezentacji. Ale zastanawiam się czy gdyby w czerwcu Mistrzostwa Europy mieli pracownicy IPN to czy ci dwaj (jeden nawet z tytułem doktora) utytłani błotem i nie potrafiący poprawnie mówić przed sądem – też by wylecieli z kadry? I to z porównywalnym hukiem? Ich zachowanie jest przecież bardziej szkodliwe społecznie i bardziej kosztowne, niż piłkarza, który spędził noc w niemieckiej izbie wytrzeźwień.
P.S. Z opisanym zdarzeniem związany jest Rebus nie tylko sportowy. Przedstawiam do rozwiązania. Na odpowiedzi czekam tylko drogą mailową bądź wiadomością prywatną na FB.
Rebus nie do rozwiązania… zakład?
Rebus nie do rozwiązania… zakład?
