
Pamiętacie „Grę” z Michaelem Douglasem z 1997 roku? To nie tylko niezły thriller, ale przede wszystkim ciekawe studium zapętlenia się w świecie, którego obyczaje są dla nas obce na tyle, że w żadnym stopniu nie jesteśmy w stanie go kontrolować. Rzeczywistość, na szczęście, wychodzi nam naprzeciw, zanurzając się w setkach zasad, które podświadomie ją dla nas porządkują. I tak jak na spotkanie z potencjalnym przyszłym pracodawcą prawdopodobnie nie zabierzemy kaloszy i odblaskowej New Ery, tak też nie zrobimy szachowej roszady za pomocą hetmana i skoczka, a także nie wygramy wyścigu będąc trzecim na mecie. Okazuje się jednak, że polscy internauci jak zwykle grają według własnych, nadwiślańskich reguł - nawet jeśli chodzi tylko o kubeł zimnej wody na twarz.
2) wygłosić krótki monolog dotyczący ALS (stwardnienie zanikowe boczne) i możliwości wsparcia ze wszech miar zacnej inicjatywy,
3) oblać się lodowatą wodą (wiadro, szlauch, garnek, sky is the limit) / alternatywnie pkt. 5,
4) nominować kolejnych potencjalnych donatorów,
5) zasilić konto fundacji na rzecz choroby, która na szczęście postanowiła, że nie będzie uprzykrzać życia właśnie Tobie.
- Jaki przelew?
