W moim życiu tak, jak i w Waszym zapewne, wydarzenia ważne zaczynają się od normalnych słów. Tym razem było tak samo. Wszystko zaczęło się od zwykłego zwrotu: poczytałbym. A skoro tak, jak i Wy czytam przy każdej nadarzającej się okazji , bez chwili wahania sięgnąłem po mojego Kindla i zaczęło się. Od jednej książki do wszystkich, które są o nich bądź ich autorstwa. Oto krótki zapis mojej z nimi przygody i lekcji od nich otrzymanych. Lekcji ważnych, bo dotyczących zespołów i ich szefów. A dobrych receptur nigdy dość.
REKLAMA
Są znani, są lubiani, chociaż jednego z nich nie ma już wśród nas. Dwaj profesorzy, którzy dla mnie, jako szefa kilku zespołów, są wzorem dobrych szefów.
Pierwszy z nich to profesor Leszek Balcerowicz. W swojej ostatniej książce „Trzeba się bić” jak w pewnej reklamie, mówi: „dobry zespół to rzecz bezcenna”. Na tym zdaniu zatrzymuje się mój wzrok i bezwiednie powtarzam swoje zdanie: fakt, to bezcenne. Profesor mówi to w ważnym dla tego zespołu momencie, kiedy przygotowywali, w trakcie 100 dni, najważniejsze dla Polski reformy. W działaniu pod presją czasu i opinii, tak w polityce, jak i w biznesie liczy się po prostu grupa ludzi, którzy poprzez współpracę realizują to, co wydaje się być czasami nie do zrealizowania. Z postępowania szefa – profesora numer 1 - można nauczyć się wielu ważnych i pożytecznych rzeczy.
Pierwszy z nich to profesor Leszek Balcerowicz. W swojej ostatniej książce „Trzeba się bić” jak w pewnej reklamie, mówi: „dobry zespół to rzecz bezcenna”. Na tym zdaniu zatrzymuje się mój wzrok i bezwiednie powtarzam swoje zdanie: fakt, to bezcenne. Profesor mówi to w ważnym dla tego zespołu momencie, kiedy przygotowywali, w trakcie 100 dni, najważniejsze dla Polski reformy. W działaniu pod presją czasu i opinii, tak w polityce, jak i w biznesie liczy się po prostu grupa ludzi, którzy poprzez współpracę realizują to, co wydaje się być czasami nie do zrealizowania. Z postępowania szefa – profesora numer 1 - można nauczyć się wielu ważnych i pożytecznych rzeczy.
Po pierwsze tego, że liczy się umiejętność delegowania zadań dużych i małych. Bez tej umiejętności każdy z szefów szybko ugrzęźnie. Szefowie to wiedzą, ale z praktyką jest już gorzej. A jak się tego człowiek – szef nie nauczy, to godziny będą mijać, a on wciąż będzie w pracy.
Po drugie tego, że ważna jest dyscyplina oraz dotrzymywanie wcześniej ustalonych
i zaakceptowanych przez wszystkich zasad. Bez zasad zespół nie jest zdolny do ogromnego wysiłku i wytrwałości.
i zaakceptowanych przez wszystkich zasad. Bez zasad zespół nie jest zdolny do ogromnego wysiłku i wytrwałości.
Po trzecie, że do sukcesu potrzebna jest koncentracja na każdym, nawet najmniejszym zadaniu. Delegowanie, dyscyplinowanie, przestrzeganie zasad i koncentracja na zadaniach to profesorska recepta na dobrego szefa numer 1. Delegowanie rodzi zaufanie i zaangażowanie; dyscyplinowanie owocuje skutecznością, a koncentracja efektywnością.
Receptę numer 2 stworzył drugi z profesorów – Zbigniew Religa. Jako lekarz kardiochirurg zaczynał od niczego. Przede wszystkim był on i marzenie o pierwszym, udanym polskim przeszczepie serca.
Tam, gdzie pojechał, czyli do Zabrza na Śląsk, fizycznie nie było dosłownie niczego. Jednak już wtedy przyjechali za nim najlepsi. Też tak, jak on wierzyli, że można zrealizować to, co z logicznego punktu widzenia jest nie do zrealizowania. Jako zespół zaczęli od przygotowywania własnych miejsc pracy, robił to również sam profesor Religa. Wierzyli i zrealizowali swój pomysł, chociaż świat wokół mówił „nie”. Po latach, w dniu 60 urodzin, 16 grudnia 1998 roku, szef najlepszego zespołu lekarzy kardiochirurgów w Zabrzu do swojego zespołu mówi tak: „ wracam do Warszawy (…) Kiedyś w klinice byłem potrzebny, ale ten czas minął. Z mojego zespołu wywodzą się fantastyczni profesorowie, docenci, doktorzy. NIE JESTEM JUŻ WAM POTRZEBNY – TO TEŻ JEST MOIM WIELKIM OSIĄGNIĘCIEM (…) I wznosi toast „ZA WAS”! Ale nie „za was” - teraz, tylko „za was” - jak będziecie mieli 60 lat”.
Przestaję czytać. Zaczynam wspominać. Wspominam niełatwy i niespokojny dla mnie, jako szefa czas. Czas paradoksu, który polegał na tym, że gwiazda (talent), która została szefem, obserwując swój zespół, zapragnęła przestać być gwiazdą. Chciała po prostu uczyć zespół i uczyć się od zespołu. Niełatwo było zejść ze sceny gwiazdy, w dodatku świadomie.
Profesor Religa zachowywał się jak szef wychowawca, który uczył swoich współpracowników nie tylko profesji, ale też i życia. Cieszył się ich sukcesami, nie było w tej radości nic z zazdrości i zawiści.
Z postępowania szefa – profesora numer 2 - ja jako szef, uczę się.
Po pierwsze, dbałości o zaspokajanie ambicji członków zespołu; nie pracuję tylko ja, pracują również inni. Moje ambicje są mniej ważne. Liczy się zespół.
Po drugie, umiejętności obdarzania zaufaniem swoich współpracowników, która wyraża się przekazywaniem im do realizacji trudnych i najtrudniejszych zadań i to jak najwcześniej. Doktorzy u Religii operowali już na wczesnym etapie swojej kariery, nie musieli czekać na długi staż. A stawką było życie pacjentów.
Po trzecie, niezłomności i nadludzkiej wytrwałości w realizacji założonych celów.
Profesorska recepta na dobrego szefa nie jest prosta. Nie jest też łatwa w realizacji. Jest jednak wartościowa. Według niej, szef to nie gwiazda pierwszego planu to, wręcz odwrotnie, aktor dalekiego planu. A nawet ktoś, kto jest poza planem, poza sceną. Kiedy człowiek zostaje szefem, musi po prostu „ze sceny zejść”. Dobry szef to nie gwiazda, to reżyser, nie ma dla niego miejsca na głównej scenie. Jak powiedział profesor Balcerowicz „dobry zespół to rzecz bezcenna”. Zadania reżyserskie według tej recepty, co zgodnie potwierdzają nasi dobrzy szefowie-profesorowie, to przede wszystkim umiejętność obdarzenia ludzi zaufaniem i delegowanie im trudnych zadań, motywowanie i wspieranie w chwilach zwątpienia, czyli niezłomność i wytrwałość. Do tego wszystkiego należy jeszcze dołożyć koncentrację na realizacji celów oraz dyscyplinę w robieniu nawet najprostszych rzeczy.
Przepis, zgodzicie się ze mną, trudny. Jednak jego realizacja jest gwarancją jednej rzeczy, która łączy naszych szefów – profesorów i to rzeczy najważniejszej.
Otóż dobrzy szefowie ze swoimi zespołami po prostu zmieniają świat…
Otóż dobrzy szefowie ze swoimi zespołami po prostu zmieniają świat…
Bądźcie więc takimi szefami.
