O autorze
tristan tresar (znany wcześniej jako Patryk Góralowski). Jeśli ktoś mnie pyta - kim jesteś? - odpowiadam z uśmiechem: gościem z przyszłości, który robi różne rzeczy w teraźniejszości.
Uwielbiam liczby. Mam trzy, które definiują mnie zawodowo: od 20 lat jestem zawodowym sprzedawcą, od 10 lat zajmuję się marketingiem, od 10 lat projektuję i prowadzę symulacyjne gry warsztatowe, projekty rozwojowe oraz cykle warsztatowe.

Prowadzę firmę tristantresar.com i zarządzam firmą Knowledge Brasserie – edukacyjne delikatesy.

Jestem wykładowcą na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Pracowałem jako dyrektor ds. zarządzania konsumenckimi kategoriami produktów w firmie Microsoft.

Wytrawny smak porażki dla każdego

W moim życiu, tak jak i w Waszym zapewne, wydarzenia ważne zaczynają się od normalnych słów. Tym razem było tak samo. Wszystko zaczęło się od normalnego zwrotu: przegrałeś. Niejednokrotnie, zapewne tak jak i Ty, byłem częścią i miałem świetny zespół, który osiągał i osiąga założone cele, niejednokrotnie je nawet przekracza. Zespół skutecznych, silnych i zgranych osobowości, dla których nie istnieją rzeczy niemożliwe. Wiecznych zwycięzców i laureatów branżowych nagród. Ludzi, którzy nie znają smaku porażki, bo są przekonani, że absolutnie nie ma prawa nic złego im się przytrafić. A i tak przegrywaliśmy.


Właśnie, właśnie… czy osoby lub zespoły, które nie znają smaku porażki w ogóle istnieją?
Oczywiście, że nie.

Porażka jest powszechna dla każdego z nas i zdarza się każdego dnia, każdemu z nas. Wystarczy, że pokusimy się o proste porównanie wyników naszych działań z zakładanymi i pożądanymi rezultatami. Wystarczy, że rezultat naszych działań, naszych dokonań nie jest równy naszym oczekiwaniom i już czujemy się przegrani. Do udowodnienia tej tezy nie musimy wcale szukać specjalistycznych badań i raportów. Wystarczy, że w wolnej chwili zajrzysz do firmowego CRM’a, własnego kalendarza lub innego rejestru codziennych aktywności. Wystarczy, że porównamy ilość projektów przegranych i wygranych, ofert zamkniętych z sukcesem i ofert przegranych. I co, zaskoczenie?


Statystycznie częściej przegrywasz niż wygrywasz. Statystycznie częściej Twój zespół, którego jesteś członkiem lub szefem, też przegrywa niż wygrywa. Statystycznie częściej najlepsi z Twojego zespołu przegrywają niż wygrywają. Jak to? Tak to – liczby nie kłamią i dużo mówią.


Najważniejszy dla Ciebie news z tego felietonu jest taki, że Ty i Twój zespół:
• nie rozmawiacie o porażkach, ponieważ jak dla większości z nas, tak i dla Ciebie i członków Twojego zespołu jest to temat wstydliwy;
• kiedy pojawi się „duża porażka” to zaboli i prawdopodobnie zaboli bardzo;
• i na koniec wreszcie, to, że Ty i Twój zespół na „dużą” porażkę po prostu nie jesteście gotowi.


Nie dowierzasz, to sprawdź i odpowiedz sobie na poniższe pytania?
• Kiedy ostatni raz analizowałeś własną porażkę?
• Kiedy ostatni raz w zespole zajmowaliście się analizą ważnej dla Was porażki?
• Kiedy ostatni raz Ty zapytałeś kogoś o źródło własnej porażki?
• Kiedy ostatni raz zapytaliście Waszych klientów o źródło Waszej porażki?
• I czy jako zespół regularnie analizujecie porażki i sukcesy, po to by wypracować dobre praktyki działania i niedziałania?

Wiem, z własnego doświadczenia menadżerskiego, że odpowiedzi na te pytania nie są dobre. Ponadto zapytałem o to również 100 menadżerów i dyrektorów w trakcie kilku ostatnich menadżerskich warsztatów. I co w związku z tym?

A to, że:
72% menedżerów nie analizuje własnych porażek;
76% zespołów nie analizuje swoich porażek;
81% uczestników przyznaje się, że w CRM’ie nie zamieszcza informacji o źródłach porażki lub, że informacje takie są lapidarne.


A regularność? Kto na to ma czas…
Tylko jeden z menadżerów otwarcie i z entuzjazmem powiedział, że w każdym miesiącu zajmuje się z własnym zespołem wybraną przegraną.

No tak - mądrze - podrapiemy się po głowie i wrócimy do dobrze nam znanej retoryki sukcesu, kończąc czytanie felietonu wnioskiem: i co z tego, przecież i tak mamy sukces. Po co nam, więc negatywna, demotywująca porażka?

A z takiego to powodu, że sukces jest dobry póki trwa. Jednak kiedy go zabraknie pojawi się strach, często i trwoga, a wtedy trudniej będzie o rozsądek, racjonalne decyzje i czas na analizę błędów. I zacznie się wtedy szalony taniec programów naprawczych, szukania winnych i błędów. A w sumie to i taki winni są oni i rynek.

Co można więc zrobić wcześniej?
Potraktować porażkę jako pozytywne źródło rozwoju i dobrych zmian. W psychologii istnieje pojęcie rozwoju pourazowego, które swoim zakresem obejmuje wszystkie pozytywne, korzystne zmiany następujące w nas pod wpływem stresu. A porażka ze stresem idą w parze.

Jak więc możesz na przegranej skorzystać?
Po pierwsze w wyniku porażek odkrywasz nieznane Ci dotąd sposoby radzenie sobie w trudnych sytuacjach. Po drugie wiesz na kogo, możesz liczyć, ponieważ wiesz, kto na tonącym okręcie zostaje. I po trzecie wreszcie pod wpływem dużych, spektakularnych porażek zmienia się Twój sposób doświadczania życia, zmienia się Twój światopogląd i czasami zmieniają się Twoje wartości. Same korzyści. Nic jak tylko grać i przegrywać.

Warto w "naszej współczesnej ziemskiej" narracji sukcesu, od czasu do czasu, zająć się tym wstydliwym tematem w pozytywny sposób. Porażka to temat wstydliwy, rzadko kto z nas się jej nie wstydzi i potrafi o niej rozmawiać. Niech jako przykład posłużą zakończone wybory prezydenckie. Najczęstszym tłumaczeniem porażki były oskarżenia i zwroty: to nie nasza wina, to wina kandydatki, kandydata; przepraszamy. Porażka dla nikogo z nas nie jest przyjemna, ona po prostu boli. Jednak skoro tak często się zdarza i zdarza się również najlepszym, to może można się z nią oswoić. Można a nawet trzeba!

Analiza porażek indywidualna i zespołowa powinna być więc podstawowym narzędziem każdego z nas i każdego z szefów; powinna być impulsem do rozwoju, dobrych zmian i w następstwie wzrostu.

Od czego więc warto zacząć?
Od uświadomienia sobie faktu, że porażka po prostu jest. Jeśli już jest to niech regularnie będzie punktem Twojej osobistej agendy i agendy spotkań zespołów, których jesteś członkiem lub szefem. Warto ją analizować i zakończyć sporządzeniem i uaktualnianiem dwóch katalogów: pierwszego z niechcianymi praktykami nierobienia i drugiego z pożądanymi dobrymi praktykami robienia. Na każdą porażkę i na każdego przyjdzie czas. Za pierwszym razem będzie trudno, później już coraz łatwiej. Ty i zespół oswoi się z porażką, będziecie umieć o niej rozmawiać i w finale naprawdę odjedzie. Odjedzie wszystkim innym. Dlaczego?

Ponieważ umiejętność analizowania porażek, to dziś sposób na przewagę konkurencyjną, prawdopodobnie jeden z najskuteczniejszych na świecie. I pewność ta rośnie z każdym przeprowadzonym przeze mnie warsztatem, którego celem jest doskonalenie umiejętności rozpoznawania symptomów porażki, poznanie anatomii porażki oraz doskonalenie zespołowej umiejętność jej analizowania.

Posmakuj więc porażki. Niech ma Twój własny smak.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze
0 0Powiedzieli "sprawdzam". Oto, co się stało ze 100 obietnicami partii Kaczyńskiego
0 0Przestajemy wierzyć, że może być inaczej. Polacy wiedzą, kto wygra wybory
WYBORY2019 0 0Pozwolił powiesić plakaty kandydata PiS i teraz żałuje. "Popełniłem błąd i właśnie za niego płacę"
0 0Parodiował niepełnosprawnych? Pszoniak: Trzeba się puknąć w głowę!