Kilka dni temu wpadłam do Top Fish, rybnego bistro na Nowy Świecie.
REKLAMA
Poczekałam kilka minut zanim zwolnił się stolik. Usiadłam przy czteroosobowym. Zanim zamówiłam rybkę zauważyłam młodą parę, która po wejściu z ulicy, zaczęła rozglądać się za wolnym miejscem. Przy moim stoliku były wolne trzy więc zaprosiłam ich do swojego stolika z czego chętnie skorzystali. Zaczęliśmy miłą pogawędkę i tak od słowa do słowa, dowiedzieli się o mojej nowej książce. Nagle młodzieniec wstał i powiedział, że skoczy do pobliskiego Empiku, żeby kupić kilka. Wrócił po dziesięciu minutach z naręczem moich książek. Podpisałam je imiennie. Wyszło na to, że tym sposobem obiadek zjadłam za darmo :). Obliczyłam, że właśnie tyle zarobiłam na książkach zakupionych przez tego młodego człowieka, ile wynosił rachunek za mojego łososia.
