Partie polityczne muszą dostawać mniejsze pieniądze z budżetu, a wysokość dotacji dla wszystkich powinna być taka sama. Wtedy wydadzą je na realizację swojego programu, nie na bilboardy czy inne fajerwerki. Jakość pracy też się poprawi ze względu na konkurencję, kiedy mniejsze ugrupowania również dostaną środki na działalność. To moim zdaniem jedno z pierwszych zadań, jakimi będzie musiał się zająć przyszły parlament.

REKLAMA
W sobotniej "Gazecie Wyborczej" przeczytałam bardzo ciekawy tekst o kredytach i wydatkach partii politycznych na bieżącą kampanię wyborczą. Zacytowane sumy robią wrażenie PiS zaciągnęło 20 mln zł kredytu, PO - 6 mln zł, lecz wciąż ma otwartą linię kredytową. I PO, i PiS mają zamiar wydać na kampanię maksymalną możliwą kwotę, czyli po 30 mln zł. Tylko na ostatni tydzień na spoty w telewizji PiS - partia jeszcze opozycji - ma rezerwę 6 - 7 mln zł. Kto bogatemu zabroni?
Oczywiście część powyższych kwot pochodzi z kieszeni kandydatów, jednak zdecydowana większość z budżetu państwa. Co z pewnością uprawnia do stwierdzenia, że partie polityczne dostają z budżetu zbyt wysokie dotacje. A nie wydają ich zawsze w sposób rzeczywiście służący Polsce i wyborcom. Bo co wyborca ma z tego, że telewizja zarabia na spotach? Dlatego chyba byłoby lepiej, gdyby dotacje były mniejsze, ale pożytkowane na realizację programu. A mnie na wielkie bilboardy, kampanie promocyjne, ochronę prezesa czy inne fajerwerki. Oczywiście całkowite zaniechanie finansowania partii z budżetu nie wchodzi w grę. Gdyby tak się stało, politycy szybko staliby się zakładnikami wielkiego biznesu, banków i tajemniczych sponsorów.
W grę wchodzi jednak inne rozwiązanie. Może warto też uniezależnić system przyznawania dotacji od liczby głosów uzyskanych w wyborach? Gdyby wszystkie partie po przekroczeniu odpowiedniego progu dostawały podobne dotacje, miałyby identyczne szanse na przekonanie do siebie wyborców. W ten sposób scena polityczna trochę by się odbetonowała, a jakość pracy polityków ze wszystkich partii poprawiła. Wiadomo, że zdrowa konkurencja motywuje do działania.
Na koniec chciałabym zaznaczyć, że Polskie Stronnictwo Ludowe finansuje kampanię z funduszy swoich kandydatów. Mimo że nie ma wśród nas reprezentantów wielkiego biznesu, jakoś dajemy radę. Partie polityczne nie są korporacjami. Są reprezentantami Polaków. Dlatego nie jest dobre, że można nieźle zarobić na polityce nawet będąc przez lata w opozycji i nie brać za nic odpowiedzialności... Przyszły parlament jak najszybciej powinien rozwiązać tą kwestię. Pozostaje mieć nadzieję, że tak się stanie.