W cieniu skoków na media czy Trybunał Konstytucyjny pozostaje ostatnio plan PiS na reformowanie oświaty, firmowany przez zapowiedź likwidacji gimnazjów. Najwyższy czas zdać sobie sprawę, że wyjmując jeden element z systemu szybko możemy spodziewać się efektu domina. A to już byłaby zmiana fatalna.
REKLAMA
Reformowanie edukacji przez PiS zaczęło się od zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków - "żeby decydowali rodzice". Rzecz w tym, że tak było i do tej pory. Rodzice musieli tylko zwrócić się do poradni psychologiczno- pedagogicznej o odroczenie obowiązku szkolnego. Obecnie nie ma jeszcze nowej podstawy programowej dostosowanej do pierwszoklasistów- siedmiolatków. Nie wiadomo też, czy tegoroczni pierwszoklasiści nie będą zmuszeni do powtarzania klasy. Decyzja o zmianie nie była więc wystarczająco przemyślana. Na szczęście nie przyniesie tak negatywnych skutków, jak zapowiadana likwidacja gimnazjów,
Główne argument PiS za likwidacją gimnazjów są dwa: że młodzież w tym wieku nie powinna zmieniać otoczenia oraz że te szkoły zbierając uczniów w trudnym wieku są siedliskiem patologii. Tymczasem początek nauki w gimnazjum powinien być traktowany jako pierwszy krok w dorosłość, szansa na kształtowanie nowej tożsamości. A patologie jako margines były, są i będą, czy w gimnazjum, czy w ostatnich klasach podstawówki.
Musimy powiedzieć to wprost: likwidacja gimnazjów będzie demontażem całego systemu oświaty. I trudno wyobrazić sobie beneficjentów tej sytuacji. Na pewno nie skorzystają uczniowie, chodząc do szkół- molochów, grupujących siedmio- i piętnastolatków. Nie skorzystają nauczyciele, ani rodzice, ani jakość edukacji. Skorzysta najwyżej PiS, bo po raz kolejny postawi na swoim.
Mam nadzieję, że PiS wycofa się z tych planów. Może nie dzięki argumentowi, że gimnazja funkcjonują w większości krajów Europy - w końcu minister edukacji mówi, że Polska powinna wyznaczać standardy. Zapewne jednak zauważy, że dzięki tym szkołom polska młodzież stała się jedną z lepiej wykształconych na świecie, co potwierdzają m.in. wyniki testów PISA.
Projekt likwidacji gimnazjów powinien stać się punktem wyjścia do dużej dyskusji o przyszłości polskiej edukacji. Z ogromną chęcią wezmę w niej udział.
