Kiedy społeczeństwo zaangażuje się w walkę za lub przeciw aborcji, Jarosław Kaczyński i jego ludzie spokojnie będą przepychać w Sejmie po cichu nocą swoje ustawy. Twardy elektorat PiS i Episkopat cieszy możliwość całkowitego zakazu aborcji, a premier Szydło uspokaja wyborców bardziej centrowych, że "tematu nie ma". Relacje z manifestacji przeciwników zakazu przyćmiły relacje z marszów KOD. Tak oto jednym tematem PiS próbuje załatwić wiele spraw...

REKLAMA
Tematy światopoglądowe, ze sztandarowym zakazem aborcji na czele, mają wiele zalet z punktu widzenia takich strategów jak Kaczyński. Po pierwsze, mobilizują elektorat. Po drugie - zgodnie z ulubioną taktyką PiS dzielą Polaków. Po trzecie - pozwalają odwrócić uwagę od ważniejszych, choć mniej emocjonujących spraw jak zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego czy zbliżające się problemy z rozliczeniem programu 500 plus, bo samorządy dostały od rządu znacznie mniej pieniędzy niż oszacowały skalę tegorocznych wypłat. Na przykład w Olsztynie MOPS otrzymał ok. 50 mln zł dotacji, gdy poziom wypłat wyliczył na ok. 90 mln zł.
Rzecz w tym, że dyskutowanie wokół spraw światopoglądowych nie przyniesie nowych miejsc pracy, nie poprawi reputacji Polski na arenie międzynarodowej. Tym bardziej, że trudno nie odnieść wrażenia, że tak naprawdę Jarosław Kaczyński i PiS nigdy nie chcieli wprowadzić całkowitego zakazu aborcji, by nie zrażać centrowego elektoratu niezbędnego do wygrywania wyborów. Poddanie sprawy publicznej dyskusji to jedynie spłacenie długu wyborczego wobec Kościoła i Episkopatu. Jarosław Kaczyński i jego ludzie dobrze wiedzieli, że efektem będą liczne protesty, którymi będzie się można tłumaczyć przed biskupami i ojcem Rydzykiem "my chcemy, ale teraz się nie da". Beata Szydło też tłumaczyła, że w sprawach światopoglądowych w klubie nie ma dyscypliny przy głosowaniu... A że przy okazji można zamieszaniem wokół aborcyjnej wrzutki przykryć znacznie ważniejsze tematy, tym lepiej.
Skalę hipokryzji Jarosława Kaczyńskiego i jego drużyny także wobec "sojuszników" bardzo trudno oszacować.... Najlepiej więc nie dać się sprowokować.