Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie ma pomysłu, w jaki sposób zmniejszyć dysproporcję między kobietami pracującymi na tzw. umowach śmieciowych, czyli o dzieło i zlecenie, względem kobiet zatrudnionych na umowę o pracę.

REKLAMA
Te pierwsze nie mają żadnych gwarancji, że gdy zajdą w ciążę, pracodawca będzie na nie czekał, nie są również chronione w podobny sposób, jak ich koleżanki zatrudnione na umowach o pracę.
Przepisy Kodeksu pracy nakazują pracodawcy zatrudnienie osoby, która wróciła z urlopu macierzyńskiego, na dotychczasowym stanowisku lub równorzędnym, za takim samym wynagrodzeniem, jakie przysługiwało jej przed urlopem. Niestety, kobiety zatrudnione na umowach śmieciowych nie podlegają Kodeksowi pracy i nie mają prawa do urlopu macierzyńskiego.
Zwróciłam na ten problem uwagę w interpelacji poselskiej, skierowanej do Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Z odpowiedzi, którą otrzymałam wynika, że Ministerstwo nie dostrzega dyskryminacji kobiet na umowach śmieciowych. Nie wie nawet ile kobiet w wieku reprodukcyjnym jest zatrudnionych na umowach o dzieło i zlecenie, choć taka informacja mogłaby pomóc w kształtowaniu polityki demograficznej kraju. Za to otrzymałam kilka stron mówiących o tym, w jaki sposób rząd zachęca młode kobiety do rodzenia dzieci, m.in. ma do tego służyć wydłużony dodatkowy urlop macierzyński, tylko Ministerstwo zapomniało dodać, że jest on przewidziany jedynie dla kobiet zatrudnionych na umowach o pracę, a więc nie obejmuje zatrudnienia na podstawie umowy cywilnoprawnej. Wygląda na to, że Polki na umowach śmieciowych nadal będą dyskryminowane, a Ministerstwo nie ma zamiaru im pomóc.
Problem ten dotyczy setek tysięcy Polek. Minister Pracy i Polityki Społecznej najwyraźniej nie chce zauważyć, że zatrudnienie jest jednym z najważniejszych czynników, które kobiety biorą pod uwagę, podejmując decyzję o macierzyństwie. Dlatego tak ważne jest, by czuły się bezpieczne i chronione przez państwo, kiedy zajdą w ciążę i nie obawiały się utraty pracy.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że rząd nie zmieni prawa, by wesprzeć przyszłe mamy pracujące na umowach śmieciowych. Jest to tym bardziej skandaliczne, że obecne mechanizmy wspierania rodzin są zwyczajnie nieskuteczne i nie poprawiają sytuacji demograficznej w Polsce. Trwałość zatrudnienia kobiet i wsparcie państwa mogłyby korzystnie wpłynąć na obecny stan rzeczy.