Po tym jak dowiedzieliśmy się, że premier Donald Tusk został przewodniczącym Rady Europejskiej, ruszyła lawina spekulacji, kto zostanie jego następcą. Mam nadzieję, że ktokolwiek nim będzie wprowadzi potrzebne i oczekiwane w rządzie zmiany.

REKLAMA
Odejść z rządu powinien Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, który skompromitował się w czasie afery podsłuchowej i właściwie każdy jego dzień na tym stanowisku jest dniem straconym - nie wyjaśnił afery i wciąż brnie w zaparte, że wszystko jest w porządku. Takie ministerstwo zasługuje na kogoś bez podobnego bagażu. W nowym rządzie nie powinno też znaleźć się miejsce dla Marka Biernackiego, a zwłaszcza dla Michała Królikowskiego, któremu min. Biernacki w praktyce oddał władzę nad Ministerstwem Sprawiedliwości. Tymczasem min. Królikowski zasłynął głównie z dowolnej interpretacji polskiej Konstytucji i prób wprowadzania ograniczeń praw kobiet. Do odejścia typuję także Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza, którego polityka zdrowia ma głównie charakter PR-owski i budzi wątpliwości ekspertów, czy poprawi sytuację w służbie zdrowia.
Mam jednak nadzieję, że następca Tuska będzie kontynuował politykę równościową, a na stanowisku Pełnomocnika rządu ds. równego traktowania pozostanie prof. Małgorzata Fuszara. Pozytywnie oceniam również prof. Małgorzatę Omilanowską, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Obie Panie mają wysokie kompetencje i są przygotowane merytorycznie do pełnionych przez siebie funkcji.
Przed nowym premierem, ktokolwiek nim będzie, stoi niełatwe zadanie, ale miejmy nadzieję, że nie będzie to rok zmarnowany dla Polski.