Jednym z ważniejszych powodów, przez które głosowałam przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego, był brak odpowiednich zabezpieczeń dla seniorów przed utratą pracy, co budziło moje obawy, że będą poszerzać rzeszę bezrobotnych. Co prawda, rząd zadeklarował stworzenie programów pomocowych, jednak niewiele się zadziało w tej sprawie i niestety już widać pierwsze negatywne efekty reformy emerytalnej – starsze osoby nie mają pracy i są zwalniane tuż przed rozpoczęciem okresu ochronnego.
REKLAMA
Można było to przewidzieć już dawno temu. Pracodawcy często zwalniają pracowników po 60. roku życia, ale wcale nie oznacza to, że na ich miejsce przyjmują młodszych, choć często w ten sposób tłumaczą swoje decyzje. Niestety osoby w pewnym wieku, gdy nawet na chwilę wypadną z rynku pracy, nie mogą na niego wrócić. Pracodawcy nie chcą ich zatrudniać nawet na okres próbny. Często spotykam się z seniorami i trudno jest mi zaakceptować podejście, że seniorzy nie mają nic do zaoferowania, dlatego uważam, że państwo powinno lepiej wykorzystywać ich możliwości i doświadczenie.
W 2012 r. wydłużono kobietom wiek emerytalny z 60 do 67 lat, a mężczyzną z 65 do 67 lat. Jednocześnie nie zapewniono im żadnych gwarancji zatrudnienia, czego efekty już są już widoczne. W 2014 r. w urzędach pracy było zarejestrowanych 84 tys. bezrobotnych w wieku 60 lat i więcej. Jest to najgorszy wynik od 2000 r. Tymczasem w pozostałych grupach wiekowych bezrobocie spada, co świadczy o tym, że miejsc pracy jest więcej, ale nie dla najstarszych. Dobrze, że młodzi zaczynają znajdować zatrudnienie, ale trzeba zrobić więcej, żeby umożliwić pracę do 67. roku życia.
Co prawda w okresie trwania kampanii wyborczej na prezydenta Polski i zbliżających się wyborów do parlamentu, coraz modniejsze stają się obiecanki o powrocie do stanu przed reformą, jednak jak twierdzą ekonomiści, dziś będzie to wyjątkowo trudne. Na podwyższeniu wieku emerytalnego najlepiej wyszedł ZUS, bo dzięki temu udało mu się sporo zaoszczędzić. Gdybyśmy chcieli wyjść z reformy, trzeba byłoby szukać jakiejś alternatywy na załatanie spowodowanej tym dziury w budżecie, a tego bez podwyższenia podatków się nie da. Dlatego to niemal pewne, że o przywróceniu sytuacji sprzed reformy nie mamy co marzyć i nadszedł czas, żeby rząd zaczął prowadzić bardziej proaktywną politykę zatrudnienia.
Warto by pomyśleć o inwestycji w miejsca pracy, jak choćby w sferze opiekuńczej, gdzie wielu seniorów mogłoby znaleźć zatrudnienie np. nad osobami zależnymi, takimi jak dzieci czy osoby niepełnosprawne. Już teraz wiele kobiet w wieku przedemerytalnym decyduje się na takie zajęcie, opiekując się wnukami czy chorymi członkami rodziny, tylko obecnie jest to praca, której państwo nie docenia. Wynagradzanie ich pracy mogłoby przy okazji rozwiązać problem przedszkoli, żłobków i domów opieki.
Skoro rząd wydłużył wiek emerytalny, to powinien robić wszystko, by po 60. roku życia obywatele nie stawali się klientami opieki społecznej, tylko pozostawali aktywni zawodowo i mieli miejsca pracy zgodne z ich kwalifikacjami.
