Mój poprzedni wpis dedykuję tym dziwadłom, którzy/e twierdzą, że feministki nic nie robiły, by upamiętnić stulecie praw wyborczych Polek.
REKLAMA
Nie zamierzam polemizować z tymi bzdurami. Konferencja "Chcemy całego życia", którą zorganizowałam z Kongresem Kobiet, Fundacją Róży Luxemburg i Forum Przyszlości Kultury, była jedną z kilkunastu konferencji zorganizowanych w Warszawie. Samego 28 listopada było przynajmniej 5 konferencji. Niektórzy mieli nawet pretansję, dlaczego tego samego dnia, że zabrakło między nami koordynacji, ale przecież 28 listopada był tylko jeden, a chętnych do organizowania czegoś właśnie w ten dzień było wiele/u.
Co więcej, bardzo wiele wydarzeń rocznicowych, spotkań, debat, marszów, happeningów odbyło się w całej Polsce. Jedną z najbardziej aktywnych organizacji jest Fundacja Ster, która w listopadzie zorganizowała cały cykl wydarzeń, debaty, spotkania, wycieczki po mieście śladem kobiet, wystawę itd.
Ponadto w całej Polsce podejmowane są inicjatywy upamiętnienia ważnych, ale nie dość znanych Polek, które odegrały ważną rolę w naszej his/herstorii i działały na rzecz równości płci. Do najważniejszych akcji tego typu należy nazywanie ulic imieniem tych kobiet, w tym skwerów im. Zofii Kuratowskiej i posadzenia sadu jabłonek na Polach Mokotowskich dla upamiętnienia kilkudziesięciu Polek.
Wreszcie wieczorem 28 listopada w kinie Muranów odbyła się premiera filmu "Siłaczki" Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego na temat polskich sufrażystek.
I to wszystko nazywa się nic? Tylko ktoś ślepy albo nieżyczliwy może opowiadać takie dyrdymały. Stawiam na to drugie.
Co więcej, bardzo wiele wydarzeń rocznicowych, spotkań, debat, marszów, happeningów odbyło się w całej Polsce. Jedną z najbardziej aktywnych organizacji jest Fundacja Ster, która w listopadzie zorganizowała cały cykl wydarzeń, debaty, spotkania, wycieczki po mieście śladem kobiet, wystawę itd.
Ponadto w całej Polsce podejmowane są inicjatywy upamiętnienia ważnych, ale nie dość znanych Polek, które odegrały ważną rolę w naszej his/herstorii i działały na rzecz równości płci. Do najważniejszych akcji tego typu należy nazywanie ulic imieniem tych kobiet, w tym skwerów im. Zofii Kuratowskiej i posadzenia sadu jabłonek na Polach Mokotowskich dla upamiętnienia kilkudziesięciu Polek.
Wreszcie wieczorem 28 listopada w kinie Muranów odbyła się premiera filmu "Siłaczki" Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego na temat polskich sufrażystek.
I to wszystko nazywa się nic? Tylko ktoś ślepy albo nieżyczliwy może opowiadać takie dyrdymały. Stawiam na to drugie.
