Rząd Morawieckiego rozpoczął rok 2019 opublikowaniem na stronach rządowych skandalicznego projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy. Projekt ten w rzeczywistości zmierza do osłabienia ochrony prawnej przed przemocą, przyjmując, że jednorazowa przemoc nie jest przemocą w rodzinie, co de facto oznacza tolerowanie jakichś form przemocy. Przemoc w rodzinie nie byłaby już ścigana z urzędu, ale na wniosek osoby doświadczającej przemocy, co zdecydowanie osłabia ochronę przed przemocą. To tylko niektóre kontrowersyjne zapisy projektu ustawy, sprzeczne ze standardami skutecznej ochrony prawnej.
"PiS oraz ultrakonserwatyści są wyjątkowo niekonsekwentni, jeśli chodzi o autonomię i prawo do prywatności rodziny. Jak powiedziała kiedyś charyzmatycna feministka amerykańska Ann Snitow, ultrakonserwatyści bronią autonomii rodziny przed ingerencją państwa, tam gdzie państwo powinno właśnie ingerować, tj. wtedy, gdy w rodzinie dzieje się krzywda, natomiast są za pełną ingerencją państwa w tych obszarach życia rodzinnego, w których prywatność i autonomia powinny być chronione, tj. w sferę życia seksualnego i reprodukcyjnego. Nikt tak bardzo jak politycy i zwolennicy zakazu aborcji, in vitro czy homoseksualizmu nie włazi z butami i zagląda pod kołdrę, co dorośli ludzie robią u siebie w domu dobrowolnie, jak realizują swoje życie seksualne, jakie decyzje podejmują dotyczące urodzin dzieci, jak regulują swoją płodność. Natomiast gdy w rodzinie występuje przemoc, nie bacząc na koszty społeczne i ludzkie tragedie, dyskretnie odwracają wzrok, udają że nic nie widzą, byle w imię źle rozumianej ochrony rodziny nikt nie zakwestionował jej trwałości. Bo przecież zgodnie z tradycyjnym modelem rodziny, kobieta ma dźwigać swój krzyż przez całe życie. Nikt bowiem nie obiecywał, że będzie łatwo i przyjemnie."
http://wyborcza.pl/7,75968,24330273,kobieta-ma-dzwigac-swoj-krzyz-tak-prawica-porzadkuje-nam-zycie.html#S.-K.P-B.1-L.4.glowka
