O autorze
Wanda Nowicka. Wieloletnia działaczka na rzecz praw kobiet i praw człowieka. Prezeska stowarzyszenia Równość i Nowoczesność (RóNo). Posłanka na Sejm i wicemarszałkini Sejmu VII kadencji. Współzałożycielka Stowarzyszenia Neutrum. Przez 20 lat prowadziła Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Była ekspertką WHO. Autorka raportów, a także wielu artykułów publikowanych w Polsce i za granicą. Wykładala w szkole Gender Mainstreamingu PAN. Laureatka nagród za swoją działalność w kraju i za granicą. Nowicka z wykształcenia jest filolożką klasyczną.
@WandaNowicka

Ogórek znowu wygrała

Magdalena Ogórek najpierw wylansowała się jako kandydatka SLD na prezydenta RP. Potem zmieniła szyld partyjny o 180 stopni, i została gwiazdą reżimowej TVP. Teraz wkręciła liberalny mainstream polityczno-medialny w histeryczną obronę swojej osoby przed rzekomą agresją i mową nienawiści ze strony opozycji ulicznej, dając przy tym paliwo partii rządzącej i TVPiS do atakowania opozycji, zwłaszcza opozycji ulicznej, za szerzenie mowy nienawiści.


Tak naprawdę Ogórek, co doskonale widać na nagraniach, okazała się raczej prowokatorką niż ofiarą. Umiejętnie wykorzystała sytuację. Długo podczas zajścia siedziała w samochodzie, uśmiechając się z satysfakcją, niby gdzieś dzwoniąc, robiąc zdjęcia demonstrującym, rozdając całuski, a przy tym uważnie kontrolując, czy już uzyskała na nagraniu wszystko to, co miało potem wykreować ją na zastraszoną ofiarę w niekończącej się relacji TVP na temat tego wydarzenia. I wygrała. A z nią zmanipulowany przekaz.

Warto z dystansem i zachowując należne proporcje, przyjrzeć się temu, co się naprawdę wydarzyło. Ogórek jako pracownica TVP, jak wielu innych ludzi w(y)chodzących do/z prorządowej telewizji, spotkała się z zainicjowanym przez Elżbietę Podleśną, trwającym od wielu dni protestem ludzi , którzy mają dość reżimowej telewizji, odpowiedzialnej za szerzenie nienawiści poprzez zafałszowany, zmanipulowany obraz rzeczywistości w Polsce. Protestujący uważają, i słusznie, TVP za głównego szkodnika debaty publicznej i zdecydowali się na codzienny pokojowy protest polegający na puszczaniu sygnału dźwiękowego komunistycznego dziennika telewizyjnego, trzymaniu haseł o tym, że TVP kłamie i wdawaniu się w rozmowy z pracownikami telewizji, próbując im wyjaśnić szkodliwość ich zaangażowania w reżimową TVP. To prawda, że Ogórek, jako osoba bardziej znana niż inne, spotkała się z gwałtowniejszymi protestami niż np. pracownicy techniczni.

Co ważne, nie było prób fizycznego ataku na Ogórek. Okrzyki nie były przyjemne, bo takie być nie miały, nie przekroczyły jednak dopuszczalnych granic. I mówię to jako osoba, która nieraz była przedmiotem ataków fizycznych i słownych o wiele gwałtowniejszych, niż to co spotkało Ogórek.


Twierdzę, że Ogórek nie była ofiarą mowy nienawiści, bo o mowie nienawiści można mówić wtedy, gdy atakuje się kogoś za jego tożsamość, za to kim jest – Żydem, uchodźcą, kobietą czy gejem. Ogórek nie była atakowana z tego powodu, kim jest. Doznała krytyki za to, co robi.

Świadczy o tym choćby okrzyk "kłamczucha”. Gdyby uznać słowo kłamczucha za przejaw mowy nienawiści, to podważyłoby to prawo opozycji do krytykowania władzy za to, co robi. Dlatego okrzyki typu "oszuści”, czy "łamiący prawo/konstytucję” nie są mową nienawiści tylko dopuszczalną krytyką.

Uliczna działalność opozycyjna rządzi się własnymi prawami, jest bardziej wyrazista, czasem przekraczane są granice, i trzeba pilnować, by do tego nie dochodziło. Wszyscy wolelibyśmy, by krytyka parlamentarna, zarówno w rozumieniu miejsca jak i stylu jej prowadzenia, była w Polsce możliwa. Ale nie jest. I protesty uliczne, jak mówi Elżbieta Podleśna, są jedyną formą oporu, jako pozostała, i oczywiście są przejawem bezradności opozycji, która chce zachować pokojowy charakter protestów. I granic nie wolno przekraczać. O to trzeba dbać ze szczególną starannością.

My wszyscy, którzy z różnych powodów nie chodzimy na protesty uliczne, czy dlatego, że nie czujemy się z tym dobrze, czy dlatego, że wolimy lajkować bądź oburzać się na Twitterze, powinniśmy być wdzięczni "ulicznicom/kom” takim jak Ela Podleśna czy Paweł Kasprzak, często ponoszącym ogromne koszty osobiste, za tę robotę, którą wykonują dla nas i za nas. Czy to znaczy, że nie wolno ich krytykować, jeśli coś się nie uda? Nie, krytykować wolno i trzeba, ale zawsze w oparciu o fakty niezmanipulowane przez "drugą stronę”.

Nauczmy się przede wszystkim rozgraniczać różne zjawiska, np. co jest mową nienawiści, a co nią nie jest. I nauczmy się bronić ludzi, wtedy gdy naszej obrony naprawdę potrzebują, a nie ulegać stadnemu instynktowi popadania w protekcjonalizm i wyższość moralną.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
MamaDu 0 0"Moja córka żyła 70 minut". Gest mamy po śmierci dziecka poruszył ludzi na całym świecie
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!
HYDEPARK 0 0Amatorzy często trenują tak ostro jak zawodowcy. Różnica często się zaciera
0 0Święta to czas (u)dawania. Tomasz Kot w poruszającym spocie, daje cenną lekcję
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Była pierwszą polską influencerką, kochała kobiety i seks. Łempicka to dziś ikona