Od początku konwencja antyprzemocowa była ością w gardle fundamentalistów z PiSu. Kiedy objęli rządy od razu próbowali, ale w ostatniej chwili się cofnęli przed wypowiedzeniem konwencji. PiS dopiero się rozpędzał w psuciu Polski, niszczeniu demokratycznego państwa prawa, zabieraniu nam po plasterku standardów praw człowieka, w niekończących się próbach pozbawiania kobiet należnych im praw. Parę razy zamachnęli się na aborcję, ale środowiska kobiece pod przewodem Strajku Kobiet nie dopuściły do zaostrzenia i tak już represyjnego prawa antyaborcyjnego, wychodząc na ulice polskich miast i miasteczek i masowo protestując.
Nota bene w naszej interpelacji zapytałam, czy kiedykolwiek Polska wycofała się z jakiejś innej konwencji. Odpowiedź na to pytanie jest prosta – nigdy. Fakt, że jedyną konwencją, z której chce się wycofać rząd polski, jest konwencja chroniąca kobiety, jest najaskrawszym dowodem na to, jak traktuje kobiety, jak nieustannie z nami walczy. Jak napisała Klementyna Suchanow „To jest wojna”. Dyskryminacja kobiet od dawna jest naszym niechlubnym towarem eksportowym, a teraz będzie jeszcze gorzej.
Polki pozbawione ochrony międzynarodowej, jeszcze bardziej będą narażone na przemoc, prześladowania ze strony bezkarnych oprawców i obojętność ze strony instytucji publicznych.
Kobiety! Polki!
Nie gódźmy się na takie traktowanie! Musimy walczyć o swoje prawa!
Kobiety na barykady (w symbolicznym sensie)!
Jeśli nie teraz, to kiedy? Jeśli nie my, to kto?
