Abp Michalik nie ustaje w poszukiwaniu winowajców pedofilii w Kościele. Tydzień temu twierdził, że winne są dzieci szukające miłości i prowokujące dorosłych. Po tym jak jego wypowiedź oburzyła opinię publiczną, próbował nieudolnie się tłumaczyć, twierdząc, że został źle zrozumiany, jednak de facto właśnie podtrzymał swoje zdanie. Tym razem, podczas kazania we Wrocławiu, wskazał kolejnych winnych – feministki i ideologię gender.
REKLAMA
Nieustanne poszukiwanie winowajców skandali w Kościele Katolickim poza samym Kościołem jest niepokojące, bo wbrew ostatnim przeprosinom Episkopatu Polski, wygląda na to, że Kościół nie jest przygotowany, by wziąć odpowiedzialność za pedofilię, której dopuścili się duchowni. To zła wiadomość dla społeczeństwa, bo wszystko wskazuje na to, że Kościół nie podejmie kroków przeciwdziałania pedofilii w Kościele i nie chce ponieść konsekwencji za krzywdę, którą księża-pedofile wyrządzili dzieciom.
Ale wracając do feministek i ich rzekomej odpowiedzialności za pedofilię w Kościele, można by taką wypowiedź wyśmiać, gdyby nie to, że jest niebezpieczna. Takie obwinianie działaczek i aktywistek działających na rzecz praw kobiet i robiących wszystko, by bronić kobiety przed przemocą domową jest absurdalne i uważam je za potwarz. Nie tylko obraża to kobiety, ale także psuje życie publiczne i wizerunek Kościoła, bo takie wypowiedzi na pewno nie przysporzą mu zwolenników. Założenie, że za przemoc seksualną wobec dzieci odpowiadają feministki, ma znamiona mowy nienawiści i może doprowadzić do nagonki na aktywistki ze środowisk działających na rzecz kobiet i ich praw. Pozostaje także pytanie, czy to zdanie jedynie abp Michalika, czy może całego Kościoła w Polsce?
Niepokojące jest również to, że Episkopat Polski organizuje kolejne konferencje, w trakcie których przeprasza, a po których za chwilę słyszymy kolejne coraz bardziej absurdalne wypowiedzi. Rodzi to poważne wątpliwości czy Kościół rzeczywiście zrobi wszystko by przeciwdziałać pedofilii w swoich szeregach i będzie karać za nią zgodnie z prawem.
