Jako demokratka uważam, że każda sprawa, ważna z punktu widzenia interesu dużej grupy społecznej, musi być rozpatrzona ze szczególną uwagą. Tak też się stało w przypadku wniosku grupy rodziców o przeprowadzenie referendum dotyczącego nauki szkolnej 6-latków. Po głębokim namyśle doszłam do wniosku, że w tej sprawie takie referendum nie jest konieczne i dlatego w sejmowym głosowaniu opowiem się przeciwko niemu.
REKLAMA
Do podjęcia tej decyzji skłoniło mnie kilka powodów. Jednym z nich był brak wiarygodności raportu, który dla autorów akcji był podstawą do złożenia wniosku o przeprowadzenie referendum. Argumentowano w nim, że polskie szkoły są nieprzygotowane na przyjęcie 6-latków. Materiał ten został obalony nie tylko przez kadrę opisanych w raporcie placówek, ale też przez samych rodziców, którzy zarzucili autorom zamieszczenie i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, czyli świadome wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Fakt ten znacznie podważył wiarygodność tak samych organizatorów wniosku o referendum, jak i przygotowanego przez nich raportu.
Warto zadać sobie pytanie, czy autorzy raportu wycofaliby swój wniosek o referendum, gdyby zgromadzone przez nich dane wykazały, że większość placówek oświatowych jest jednak przygotowana na przyjęcie dzieci?
Otóż nie, gdyż stan szkół nie leży tak naprawdę u podstaw jego złożenia. Faktycznym powodem, dla którego został on złożony jest przekonanie jego autorów o tym, iż należy utrzymać obecnie obowiązujący, konserwatywny model szkolnictwa, edukacji i rodziny. W myśl wyznawanych przez pomysłodawców akcji zasad, rodzina ma być nadal fundamentem i decydentem, rozsądzającym o czasie, formach i kierunkach rozwoju dzieci.
A przecież tak naprawdę możliwość rozpoczęcia wcześniejszej nauki jest dla dzieci okazją do szybszego rozwoju. Daje im więcej czasu na edukację. Pozwala na lepszy start i bardziej gruntowną edukację, co jest szczególnie istotne we współczesnych czasach. Można by przyjąć taką zasadę, że w szczególnych przypadkach dzieci mogłyby rozpoczynać naukę później niż w wieku 6-ciu lat. Miałby to być jednak wyjątek a nie reguła, jak chcą tego wnioskodawcy referendum.
Choć nad ideą wcześniejszego posyłania 6-latków do szkoły należało się poważnie zastanowić, to jednak całkowicie niezrozumiałe są pozostałe żądania inicjatorów akcji referendalnej m.in. dotyczące likwidacji gimnazjów i przywrócenia systemu 8 lat szkoły podstawowej i 4 lat średniej. Są one nieokreślone i oparte na wątpliwych podstawach ideologicznych. Nie wiadomo też jakie skutki prawne przyniosłoby ich przeforsowanie w ewentualnym referendum. Zawierając je we wniosku jego autorzy sami zaszkodzili własnej sprawie.
Idea edukacji szkolnej 6-latków budzi kontrowersje, co zrozumiałe. Rodzice, pełni obaw i troski o swoje dzieci, bardzo subiektywnie traktują tę reformę. Ich głos w dyskusji na temat jej przeprowadzenia jest bardzo ważny. Jednak sprawa ta nie powinna być przedmiotem referendum, nawet jeśli wniosek o jego przeprowadzenie podpisało 1 mln osób. Poparcie tak dużej liczby obywatelek i obywateli nie oznacza w każdym przypadku automatycznej organizacji referendum. Nie każda sprawa na to zasługuje.
Równie dobrze można by wyobrazić sobie, że 1 mln osób domaga się referendum nad takimi sprawami jak: wystąpienie Polski z Unii Europejskiej, przywrócenie kary śmierci, likwidacja związków zawodowych, czy wprowadzenie całkowitego zakazu usuwania ciąży, nawet gdyby ciąża zagrażała życiu kobiety. Czy w takich sytuacjach należy przeprowadzać referendum? Moim zdaniem nie.
Refleksję nad tym polecam szczególnie dwóm partiom lewicowym Sojuszowi Lewicy Demokratycznej i Twojemu Ruchowi, które dziś zachowują się co najmniej nielogicznie i niekonsekwentnie. Chcą, by wszystkie 6-latki rozpoczynały wcześniej naukę w szkole. Z drugiej strony, popierają ideę referendum w tej sprawie. Chcąc sprawić wrażenie na wskroś demokratycznych formacji, występują przeciwko swym ideologicznym i programowym założeniom. Czy naprawdę uważają, że w imię zasad demokratycznych należałoby zaakceptować rozpatrywanie wymienionych powyżej spraw w referendach?
Moje zrozumienie demokracji odbiega od tego prezentowanego przez SLD i Twój Ruch.
