guitarhabits.com

Droga do bycia sławnym muzykiem z pewnością nie jest prosta. Lata ćwiczeń grania na gitarze lub innym instrumencie mogą być bardzo męczące, ale nie tylko dla muzyka, a także dla jego sąsiadów. Nie zawsze będzie to akceptowane przez okolicę. Czy w takim przypadku oznacza to koniec kariery? Pewnie, że nie, jeśli nie przekracza się dozwolonych granic.

REKLAMA
Wiadomym jest, że zanim zagra się pierwszy koncert, należy trenować, trenować i jeszcze raz trenować. Sztuka gry na instrumencie nie jest łatwa, dlatego przyszli artyści muszą poświęcić takim ćwiczeniom dużo czasu, by udoskonalić swoje umiejętności. Dobrze jest, kiedy muzyk mieszka w domu, gdzieś na peryferiach miasta, z dala od sąsiadów. Jednakże nie każdy jest w tak dobrej sytuacji. Szczególnie, gdy mieszka w bloku, a sąsiedzi nie przepadają za muzyką, którą gra. Nie oznacza to jednak końca kariery artystycznej. Nawet wtedy, gdy zbuntuje się większa liczba mieszkańców w okolicy.
Sprawą pewnego młodego artysty zajął się Sąd Okręgowy we Wrocławiu, który w grudniu 2013 roku orzekł, że rozwój umiejętności gry na pianinie chłopca jest ważniejszy niż niezakłócony spokój i wypoczynek sąsiadów.
Na takie rozstrzygnięcie wpływ miał niski stopień uciążliwości, bowiem dobiegający sąsiadów hałas porównywalny był do rozmowy szeptem, czy tykania zegara, ale również rozwój małoletniego. Mimo, iż dźwięki dla powodów stanowiły zakłócenia, to zdaniem Sądu wynikały z normalnej eksploatacji nieruchomości należącej do pozwanej (babci pianisty), zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem. (Sygn. akt I C 595/12)
Wyrok ten nie jest natomiast furtką do dawania blokowych koncertów ponad wszelką miarę. Muzyk musi liczyć się z tym, że jeśli swoim graniem będzie notorycznie przekraczał dopuszczalne normy stwarzanego hałasu, to sąsiedzi będą mogli wystąpić do sądu o zakazanie immisji.
logo
thatcutesite.com

Czym są immisje?
Immisje są to działania właściciela nieruchomości, których skutki zakłócają korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę. Są one uregulowane w art. 144 Kodeksu cywilnego.
Wśród immisji wyróżniamy:
a) immisje bezpośrednie, tj. fizyczne naruszenie własności, np. wyrzucenie śmieci na nieruchomość sąsiednią;
b) immisje pośrednie, tj. oddziaływanie na nieruchomość sąsiednią, mogą być materialne (jak przenikanie pyłów, hałasu) i niematerialne (wpływające na odczucia sąsiada).
Immisje pośrednie są dopuszczalne, o ile nie przekraczają granic przeciętnej miary, które wynikają ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.
Sąd Najwyższy stwierdził, że ocena dopuszczalności dokonywana jest na podstawie obiektywnych kryteriów, panujących w środowisku osób zamieszkujących na danym terenie, a nie na podstawie ich subiektywnych odczuć czy wrażliwości (sygn. akt II CR 149/85).
Wobec tego możliwe jest granie przez muzyków na różnych instrumentach, jeśli jednocześnie nie będą przekraczać przeciętnej miary zakłóceń. W przypadku za głośnego pogrywania sąsiadowi przysługiwać będzie roszczenie o zaniechanie naruszeń (art. 222 § 2 Kodeksu cywilnego).
Warto wspomnieć, iż powyższe nie odnosi się jedynie do właścicieli nieruchomości. Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 4 marca 1975 r. „Najemcy lokalu mieszkalnego przysługuje przeciwko najemcy innego lokalu w tym samym budynku roszczenie o zaniechanie lub ograniczenie działań, związanych z używaniem lokalu, a wywołujących hałasy przekraczające miarę, jakiej zachowania wymaga spokojne używanie lokalu mieszkalnego” (III CZP 89/74).
A zatem zarówno uzdolnieni, jak i mniej zdolni artyści mogą legalnie grać, nawet całe dnie, z takim zastrzeżeniem, że poziomem dźwięku nie przekroczą granic obiektywnej przeciętnej miary.
(M. Kordowina, WCDP)