
Wyprawa rozpoczęła się na dobre, choć początki nie były łatwe. 24 godziny przed odlotem myślałam, że zwariuję nic nie szło po mojej myśli... momentami myślałam, że niektórzy zapominają gdzie jadę i mój wyjazd traktują jak przejażdżkę do Kazimierza nad Wisłą.
REKLAMA
Ale udało się... w środę stawiłam się na lotnisku, aby odlecieć w stronę moich marzeń. Z uśmiechem na twarzy, bo do grona Partnerów w ostatniej sekundzie dołączył Sony Mobile udostępniając mi smartfona Sony Xperia Z1, którym będę uwieczniać wszystkie ulotne chwile podczas tej podróży. Mając limit 23kg bagażu cieszyłam się straszliwie, że nie będę musiała dźwigać lustrzanki ze wszystkimi obiektywami. Dodatkowo telefon ten jest wodoodporny…, więc chrzanić deszcz :D
Gdzieś nad Oceanem Atlantyckim dotarło do mnie, że to nie sen. I od teraz będę zdana tylko na siebie oraz na pomoc zupełnie obcych ludzi... pytanie tylko czy będą chcieli mi pomóc?
Jak na razie mogę przyznać, że ta pomoc mnie onieśmiela. Przez pierwsze 3 dni nocowałam u Polki mieszkającej od 5 lat w Nowym Jorku. Monika udostępniła mi swój apartament, a także poświęciła mi swój czas (dzięki kochana za pomoc!). Sprawiając, że aklimatyzacja stała się dla mnie dużo łatwiejsza.
Duże podziękowania należą się też chłopakom z Triumph Westchester. Sprawili, że Triumph został przygotowany idealnie do drogi. Dodatkowo mogę przyznać, że szczęka mi opadła, kiedy przekroczyłam próg ich salonu… oczywiście motocykle były piękne…, lecz zaskoczeniem był fakt, że salon ten prowadzi dwójka Polaków!!
Nie obyło się bez wpadek :P Z Nowego Jorku miałam wyjechać po Bońka do White Plains, o 9, lecz kierowca wysłany przez dealera pomylił Brooklyn z Manhattanem. Efekt?! Na Bonnevilla wskoczyłam dopiero po 16: 00, a do przejechania czekało mnie 379km. Aby nie brakowało mi adrenaliny, ktoś z góry odkręcił kurek do tego dodał kilka błyskawic. Uroczo prawda?! A to wszystko pierwszego dnia w siodle na amerykańskiej ziemi. Z Nowego Jorku do Baltimore dotarłam tuż, przed 22.
Wyprawę Riding Across America napędza Masterlease.
