
Czy motocyklista to istota społeczna? A może jednak samotnik lubiący niczym włóczykij jeździć swoimi własnymi ścieżkami?
REKLAMA
Jak głoszą synoptycy wiosna zawitała w naszym kraju na dobre. Zatem coraz więcej motocyklistów w najbliższym czasie będzie wybierać się swoimi jednośladami na krajoznawcze przejażdżki. Wiele osób powracających do jazdy motocyklem, bądź rozpoczynając swoją pasję z jednośladami nie może zdecydować się czy jeździć samotnie czy może jednak w grupie?...
Jazda w grupie
Od wielu lat mam okazję jeździć w klubie motocyklowym. Jazda z innymi motocyklistami jest nie do opisania. Motocykle podobnej maści jadące „na zakładkę” w kolumnie to widok bajkowy dla moto-pasjonata. Jakie są jeszcze inne atrybuty jazdy w grupie? Z pewnością szybciej wtedy chłoniemy technikę jazdy, bo każdy z naszych znajomych będzie służył radami jak udoskonalić naszą technikę oraz jak jeździć bezpiecznie. To know-how, którego nie będzie wstanie nam przekazać instruktor na podstawowym kursie na prawo jazdy, wyniesiemy je od innych motocyklistów, a wszystko za jeden uśmiech. Czy to nie piękne?! Jazda w klubie to również odkrywanie nowych przestrzeni. Większość klubów ma po rozrzuconych po całej Polsce klubowiczów i dzięki temu bardzo często spotkania odbywają się w różnych regionach Polski. Jazda w grupie to także nowe znajomości by nie rzec przyjaźnie. Motocykle łączą pokolenia i to jest w nich najpiękniejsze, bo nie ważne czy masz skończone 50 lat czy 20 wspólna pasja sprawia, że granice wieku się zacierają… młodzi czerpią od starszych wiedzę, natomiast starsi zapominają o bezdusznej statystyce związanej z numerem pesel. I wspólnie przeżywają chwile radości.
Jeżdżąc motocyklem w zgranej grupie nie ma znaczenia, jakiej wiary jesteś, na jakim szczeblu kariery się znajdujesz oraz jakiej jesteś orientacji seksualnej. Hasło jednego z klubów motocyklowych w Polsce brzmi „Różni ludzie, jedna pasja” i to jest właśnie esencja jazdy w grupie przyjaciół motocyklistów.
Jazda w grupie
Od wielu lat mam okazję jeździć w klubie motocyklowym. Jazda z innymi motocyklistami jest nie do opisania. Motocykle podobnej maści jadące „na zakładkę” w kolumnie to widok bajkowy dla moto-pasjonata. Jakie są jeszcze inne atrybuty jazdy w grupie? Z pewnością szybciej wtedy chłoniemy technikę jazdy, bo każdy z naszych znajomych będzie służył radami jak udoskonalić naszą technikę oraz jak jeździć bezpiecznie. To know-how, którego nie będzie wstanie nam przekazać instruktor na podstawowym kursie na prawo jazdy, wyniesiemy je od innych motocyklistów, a wszystko za jeden uśmiech. Czy to nie piękne?! Jazda w klubie to również odkrywanie nowych przestrzeni. Większość klubów ma po rozrzuconych po całej Polsce klubowiczów i dzięki temu bardzo często spotkania odbywają się w różnych regionach Polski. Jazda w grupie to także nowe znajomości by nie rzec przyjaźnie. Motocykle łączą pokolenia i to jest w nich najpiękniejsze, bo nie ważne czy masz skończone 50 lat czy 20 wspólna pasja sprawia, że granice wieku się zacierają… młodzi czerpią od starszych wiedzę, natomiast starsi zapominają o bezdusznej statystyce związanej z numerem pesel. I wspólnie przeżywają chwile radości.
Jeżdżąc motocyklem w zgranej grupie nie ma znaczenia, jakiej wiary jesteś, na jakim szczeblu kariery się znajdujesz oraz jakiej jesteś orientacji seksualnej. Hasło jednego z klubów motocyklowych w Polsce brzmi „Różni ludzie, jedna pasja” i to jest właśnie esencja jazdy w grupie przyjaciół motocyklistów.
Jazda solo
Nigdy nie wyobrażałam sobie samotnej jazdy… No, bo jak to... nie będę miała się później, z kim dzielić wspomnieniami po latach?!? Zresztą ja do licha nie lubię samotności…
Mój punkt widzenia zmienił się po wyprawie Riding Across Europe, kiedy to wystartowała w towarzystwie drugiej motocyklistki, gdy ta po 2 tygodniach postanowiła zrezygnować z dalszej kontynuacji podróży… I co się okazało? Samotna jazda wcale nie musi wiązać się z samotnością! Dzięki temu, że jedziemy solo otwieramy się na otoczenie… dostrzegamy innych ludzi, a oni dużo chętniej nawiązują z nami kontakt. Samotna jazda to także nasze tempo jazdy (a nie dostosowanie się do grupy), postoje, kiedy chcemy i gdzie chcemy... po prostu zero kompromisów. To my jesteśmy kowalami naszego losu.
Oczywiście koszty samotnych podróży są zdecydowanie wyższe, bo gdy jedziemy w kilkanaście osób możemy negocjować ceny w pensjonatach, a tak czasami będziemy musieli sami zapłacić za „dwójkę”, jeśli nie zdecydujemy się na spanie pod namiotem.
Zatem lepiej jest jeździć samotnie czy w grupie? Na to pytanie nie jestem wstanie racjonalnie odpowiedzieć… A jakie są Wasze doświadczenia?
Polub "Baba po Garach" na FB www.facebook.com/BabaPoGarach
