
Jazda jednośladem w korku pomiędzy stojącymi pojazdami w większości krajów europejskich jest dozwolona, dlaczego w Polsce wiąże się z tą kwestią tyle kontrowersji?
REKLAMA
Kilka lat temu największy magazyn motocyklowy „Świat Motocykli” zorganizował akcję pt. „Wszyscy się zmieścimy!” miała ona na celu zachęcenie innych kierowców do pozostawiania miejsca na drodze jednośladom w czasie godzin szczytu. Jeżdżąc wiele po Polsce widzę, że przyniosła ona skutek, bo kierowcy aut faktycznie dużo bardziej przyjaźnie nastawieni są do motocyklistów i zdarza mi się bardzo często spotkać z miłymi gestami ze strony innych użytkowników dróg. Oczywiście za każdy z takich gestów staram się dziękować choćby skinieniem głowy, jeśli akurat lewa dłoń zaciśnięta jest na klamce sprzęgła, by druga osoba wiedziała, że jestem jej wdzięczna.
Czy jazda w korku jest zgodna z przepisami? Jak mówi Krzysztof Burdak z sekcji Ruchu Drogowego krakowskiej Komendy Miejskiej Policji: „Wielu kierowców nie zna i nie respektuje praw motocyklistów. Co ważne, motocykliści nie potrzebują do wyprzedzania całego wolnego pasa (zresztą podobnie jak samochody). Motocykle przeciskając się środkiem pomiędzy stojącymi bądź poruszającymi samochodami, nie naruszają przepisów! Kodeks drogowy opisuje dokładnie taką sytuację: ,,Uczestnik ruchu może wyprzedzać prawą stroną, jeśli porusza się w terenie zabudowanym drogą o dwóch pasach w jednym kierunku i poza miastem, jeśli jedzie drogą o trzech pasach w jednym kierunku". Ten przepis dotyczy wszystkich pojazdów. Oczywiście motocykliści powinni zachować szczególną ostrożność, przestrzegać znaków drogowych (zakaz wyprzedzania, linia ciągła itp.) i zachować bezpieczny odstęp, jednak nie jest on określony. Tymczasem kierowców aut przepisy zobowiązują do zachowania metrowego odstępu podczas wyprzedzania motocykla.” (za: gazeta.pl)
Jak jest w innych krajach? Mając okazję zwiedzać z siodełka motocykla miasta takie jak Sewilla, Nicea, Barcelona, San Sebastian czy Genua, (w której ilość jednośladów była, aż przytłaczająca!) podczas wyprawy Riding Across Europe zauważyłam, że w niektórych miastach są wyznaczone specjalne miejsca dla motocykli przed sygnalizacją świetlną, aby te miały gdzie się zatrzymać na czerwonym świetle. Do tego jazda pomiędzy samochodami jest społecznie akceptowalna i co ciekawe wśród kierowców widać zrozumienie dla osób dosiadających jednośladów… może, dlatego, że, w co drugiej rodzinie na południu europy, ktoś posiada motocykl?
Oczywiście zdrowego rozsądku nie zastąpią żadne przepisy, bo aby ktoś nas dostrzegł w lusterku musimy mu dać szansę, aby nas mógł zauważyć! Widząc pędzących motocyklistów przeciskających się pomiędzy samochodami, które same jadą ponad 70km/h wyczuwam złość, że tak idiotycznie narażają swoje życie.
Oczywiście zdrowego rozsądku nie zastąpią żadne przepisy, bo aby ktoś nas dostrzegł w lusterku musimy mu dać szansę, aby nas mógł zauważyć! Widząc pędzących motocyklistów przeciskających się pomiędzy samochodami, które same jadą ponad 70km/h wyczuwam złość, że tak idiotycznie narażają swoje życie.
A Wy z jakimi reakcjami spotykacie się na drodze? Czy Polacy nastawieni są do siebie przyjaźnie?
Polub "Baba po Garach" na FB www.facebook.com/BabaPoGarach
