fot. B.Bobkowski / Agencja Gazeta

Zamiast perfum typu Chanel No. 5 woli zapach benzyny. W codziennej pracy nie boi się ubrudzić rąk smarem czy olejem, bo przecież jest mechanikiem, a do pracy przychodzi w butach na obcasie. Kto to taki? Irena Kwapisz, która w tym roku skończy 92 lata – moja Super Babcia.

REKLAMA
Większości osobom słowo babcia kojarzy się z niedołężną starszą osobą siedzącą na bujanym fotelu i dziergającą na drutach. Lecz moja Babcia jest inna! Od ponad ćwierć wieku jest niezależna!!
Po śmierci swojego męża sama przejęła warsztat motocyklowy na ul. Chłodnej 41 w Warszawie zdobywając uprawnienia w Izbie Rzemieślniczej do wykonywania zawodu, jak i uczenia innych młodych adeptów. Jej pasja do motocykli rozpoczęła się w dniu, kiedy to poznała swojego przyszłego męża to on zaszczepił w niej bakcyla motocyklowego... i tak oto wspomina Ona swoją pierwszą przejażdżkę: ”Była to podróż Victorią 250 z Izabelina do Ożarowa. Kiedyś panie nie chodziły w spodniach, a motocyklami jeździło się w spódnicach. To było dość krępujące, spódnica ściągała mi się powyżej kolan i to mnie cały czas denerwowało. Prowadząc motocykl myślałam tylko o tym, że kolana mam na wierzchu (a kiedyś było to czymś nieprzyzwoitym) i że wszyscy się za mną oglądają. Choć dumna byłam z tego, że ja - młoda dziewczyna - daję sobie radę i prowadzę motocykl, a do tego mam prawo jazdy na samochód. W tamtych latach znaczyło to bardzo wiele dla kobiety.”
Jak wspomina po wojnie motocykle były jedynym sposobem podróżowania po Polsce, gdyż, aby opuścić Warszawę nie trzeba było specjalnych zezwoleń, jakie były wymagana na samochód, zresztą nie wiele osób było stać w tamtych czasach na pojazdy czterokołowe. I tak dzięki motocyklowi z koszem całą rodziną odkrywała uroki Mazur, Zakopanego czy innych pięknych regionów naszego kraju. To właśnie motocykl sprawiał, że razem z mężem mogli zasmakować trochę wolności w państwie, które non-stop było pod okupacją. Na pytanie czy nie ma przypadkiem jakiś niespełnionych marzeń związanych z podróżami motocyklowymi kwituje krótko: „Wtedy były zupełnie inne pragnienia. Nie było wyjazdów zagranicznych, więc się nie planowało takich podróży - to była abstrakcja. Ale może gdybym mogła cofnąć czas to pojechałabym do Włoch: Florencja, Rzym, Rimini, Wenecja... Zdecydowanie Włochy - to kraj Moto Guzzi, Ducati... Zresztą kraj skuterów i tych słynnych małych samochodzików Fiat „500". „.
logo
fot. W.Kwapisz

Kobiecie mechanik ciężko było początkowo wyrobić renomę, co sama podkreśla: „Zawsze w pierwszej chwili było zdziwienie ze strony klientów, grzecznie prosili mechanika. Ja mówiłam: „Słucham Pana?", „Ja chciałbym z mechanikiem", „Ma go Pan przed sobą, w czym mogę pomóc?". Zaczynali rozmawiać, a po kilku minutach nabierali zaufania, gdy spostrzegli, że jestem już trochę oszlifowana w tym temacie.”.
Po 75 latach prowadzenia rodzinnego biznesu zainteresowanie mediów ocenia z wielką sympatią. Jak wspomina, pierwszym wywiadem w wieku 90 lat była bardzo poruszona. Udział w Dzień Dobry TVN był dla niej nie lada przeżyciem: „Byłam bardzo przejęta. Potem, gdy już przychodzili kolejni dziennikarze, było to dla mnie bardzo budujące i mobilizujące. Oczywiście byłam dumna, bo obcy ludzie gratulowali mi mojej pasji. I w Niemczech okrzyknięto mnie Motorrad-Oma, a w Polsce w Internecie pisano o mnie Super Babcia!”. Trochę śmieszy ją fakt, że musiało minąć tyle czasu, aby ktoś się nią zainteresowała... jak sama mówi: „Nie oszukujmy się. To, dlatego mam takie powodzenie... Nie ze względu, że jestem piękna, ładna i młoda [śmiech], tylko, dlatego, że jestem stara i że już tyle lat prowadzę taką działalność. Co tu dużo ukrywać - mam już skończone 91 lat. ”
Irena Kwapisz podkreśla, że jazda motocyklem w jej wieku byłaby już po prostu - śmieszna! Rolę jednośladu przejął samochód: „Jazda samochodem to wielka przyjemność wręcz, ogromna. Nie miałam stłuczek. Auto jest dla mnie również synonimem wolności i zresztą zawsze wykorzystywałam je do pracy. ”. Jak sama podkreśla motoryzacja stała się dla niej swego rodzaju środkiem na długowieczności: „Muszę rano wstać, mam swoją rutynę, mam swoją pasję, jestem szczęśliwa. To jest moje wielkie szczęście. ”
Polub "Baba po Garach" na FB www.facebook.com/BabaPoGarach