
Zapraszamy do przeczytania drugiej części wywiadu Weroniki Kwapisz z Nathanem Millwardem - niezwykłym chłopakiem, którego spontaniczny pomysł, przerodził się w dziewięciomiesięczną podróż przez Świat. Przejechał on motorowerem dla listonoszy trasę z Sydney do Londynu. Pomimo, że nie miał wsparcia rodziny, wierzył w swój cel i ta wiara go napędzała do pokonywania kolejnych kilometrów.
REKLAMA
Link do pierwszej części wywiadu - kliknij tutaj
Po Australii, jaką drogę obrałeś?
Najprostszą, Timor Wschodni, następnie Indonezja. Drogi były bardzo złe, często składające się z błota, wiele zakrętów i wzniesień pokonywanych przez dżunglę. Drogi w Tajlandii i Malezji były lepsze. Indie były straszne, tak jak Kazachstan. Natomiast Rosja i okolice Pakistanu miały całkiem przyzwoite drogi. Najcięższa trasa wiodła przez Himalaje, niebezpieczna, ale dostarczająca również, wiele frajdy.
Najprostszą, Timor Wschodni, następnie Indonezja. Drogi były bardzo złe, często składające się z błota, wiele zakrętów i wzniesień pokonywanych przez dżunglę. Drogi w Tajlandii i Malezji były lepsze. Indie były straszne, tak jak Kazachstan. Natomiast Rosja i okolice Pakistanu miały całkiem przyzwoite drogi. Najcięższa trasa wiodła przez Himalaje, niebezpieczna, ale dostarczająca również, wiele frajdy.
Czy nie obawiałeś się czyhających na Ciebie niebezpieczeństw?
Z początku bałem się... Wkraczając do Wschodniego Timoru bez mapy, przewodnika czy zabukowanego noclegu. Sporo czasu mi zajęło zaadoptowanie się do takiej sytuacji, ale z czasem stałem się bardziej pewny siebie. W Indonezji byłem już bardziej opanowany i miałem pewność tego, co robię. Podróżowanie motocyklem, jest jak każda inna czynności, musisz nauczyć się jak to robić, co z początku nie jest łatwe. Ale stajesz się lepszy i idzie Ci to coraz łatwiej. Z końcem wyprawy nie bałem się niczego... no jedynie upadku!
Z początku bałem się... Wkraczając do Wschodniego Timoru bez mapy, przewodnika czy zabukowanego noclegu. Sporo czasu mi zajęło zaadoptowanie się do takiej sytuacji, ale z czasem stałem się bardziej pewny siebie. W Indonezji byłem już bardziej opanowany i miałem pewność tego, co robię. Podróżowanie motocyklem, jest jak każda inna czynności, musisz nauczyć się jak to robić, co z początku nie jest łatwe. Ale stajesz się lepszy i idzie Ci to coraz łatwiej. Z końcem wyprawy nie bałem się niczego... no jedynie upadku!
Chcesz mi powiedzieć, że nie spotkałeś żadnych węży, skorpionów, groźnych pająków?
Nie, nie widziałem żadnych niebezpiecznych zwierząt. Sypiałem czasami z nożem w ręce, tak na wszelki wypadek, głównie w razie zagrożenia ze strony ludzi, a nie zwierząt.
Nie, nie widziałem żadnych niebezpiecznych zwierząt. Sypiałem czasami z nożem w ręce, tak na wszelki wypadek, głównie w razie zagrożenia ze strony ludzi, a nie zwierząt.
Które miejsce zrobiło na Tobie największe wrażenie?
Wschodni Timor i Pakistan. Obydwa te miejsca mają bardzo złą reputację i obawiałem się ich. Wschodni Timor był zastraszający i cieszyłem się, gdy go już opuszczałem, lecz Pakistan polubiłem bardzo. Ludzie byli niesamowici, przyjacielscy i po prostu tacy sami jak gdziekolwiek indziej na świecie. Wielka szkoda, że ten kraj ma tak złą reputację. Nie sądzę, aby zasługiwał na nią, widząc go na własne oczy, zdałem sobie sprawę jak wiele naszych opinii i przekonań to bzdura.
Wschodni Timor i Pakistan. Obydwa te miejsca mają bardzo złą reputację i obawiałem się ich. Wschodni Timor był zastraszający i cieszyłem się, gdy go już opuszczałem, lecz Pakistan polubiłem bardzo. Ludzie byli niesamowici, przyjacielscy i po prostu tacy sami jak gdziekolwiek indziej na świecie. Wielka szkoda, że ten kraj ma tak złą reputację. Nie sądzę, aby zasługiwał na nią, widząc go na własne oczy, zdałem sobie sprawę jak wiele naszych opinii i przekonań to bzdura.
Czy coś Ciebie zaszokowało?
Co mnie zaskoczyło? To, że ludzie na całym świecie są do siebie podobni. Bez względu na religię, status czy kulturę. Ludzie są ludźmi, sceneria i otoczenie może się zmieniać w zależność od kraju, w którym jesteś, lecz ludzie, jako ogół - nie. Śmieją się z tych samych rzeczy i witają nieznajomych w ten sam sposób. Dlatego byłem pozytywnie zaskoczony, zresztą taka reakcja jest większości podróżników przemierzających świat. Najgorszym momentem jest wkroczenie ponownie do Europy i dostrzeżenie tego, jak nieszczęśliwi i nieprzyjaźni jesteśmy. Naprawdę moglibyśmy się uczyć od ludzi z trzeciego świata.
Co mnie zaskoczyło? To, że ludzie na całym świecie są do siebie podobni. Bez względu na religię, status czy kulturę. Ludzie są ludźmi, sceneria i otoczenie może się zmieniać w zależność od kraju, w którym jesteś, lecz ludzie, jako ogół - nie. Śmieją się z tych samych rzeczy i witają nieznajomych w ten sam sposób. Dlatego byłem pozytywnie zaskoczony, zresztą taka reakcja jest większości podróżników przemierzających świat. Najgorszym momentem jest wkroczenie ponownie do Europy i dostrzeżenie tego, jak nieszczęśliwi i nieprzyjaźni jesteśmy. Naprawdę moglibyśmy się uczyć od ludzi z trzeciego świata.
Przemierzyłeś wiele krajów, który był najbardziej przychylny motocyklistom?
Tajlandia. To po prostu niesamowite miejsce, które bardzo łatwo możemy zwiedzać motocyklem. Drogi są dobre, a za każdym rogiem znajdziemy mechanika. Ludzie są niesamowicie przyjacielscy i bardzo szczodrzy. Jeden chłopak dał mi swoją kurtkę, gdyż moje ramiona paliły się w słońcu. Inny nieznajomy zafundował mi obiad, ponieważ jak stwierdził jestem gościem w jego kraju, jeszcze inny mężczyzna, wręczył mi posąg Buddy, na szczęście. Nigdy nie obawiałbym się, jakiegoś kryzysu w Tajlandii, bo wiem, że zawsze ktoś ci pomoże. Ale tak, jest w każdym kraju, naprawdę.
Tajlandia. To po prostu niesamowite miejsce, które bardzo łatwo możemy zwiedzać motocyklem. Drogi są dobre, a za każdym rogiem znajdziemy mechanika. Ludzie są niesamowicie przyjacielscy i bardzo szczodrzy. Jeden chłopak dał mi swoją kurtkę, gdyż moje ramiona paliły się w słońcu. Inny nieznajomy zafundował mi obiad, ponieważ jak stwierdził jestem gościem w jego kraju, jeszcze inny mężczyzna, wręczył mi posąg Buddy, na szczęście. Nigdy nie obawiałbym się, jakiegoś kryzysu w Tajlandii, bo wiem, że zawsze ktoś ci pomoże. Ale tak, jest w każdym kraju, naprawdę.
A przeżyłeś kryzys podczas tej podróży?
Indie były męczące, była to połowa dystansu. Przejechałem 17 000km w pięć miesięcy... Byłem zmęczony, spłukany, życie w drodze zaczynało mnie frustrować. I w tym najtrudniejszym dla mnie okresie wjechałem do Indii, kraju najbardziej wariackiego na świecie. Gdybym mógł zrezygnować w tamtym momencie pewno bym to zrobił, ale co ciekawe łatwiej jest podążać dalej, niż zrezygnować. Gdybym poddał się, musiałbym zrobić coś z Dorothy, zabukować lot, udać się na lotnisko, lecieć do Anglii i co najgorsze wytłumaczyć wszystkim, dlaczego jestem w domu wcześniej.
Łatwiej było jechać, dalej przed siebie...
Indie były męczące, była to połowa dystansu. Przejechałem 17 000km w pięć miesięcy... Byłem zmęczony, spłukany, życie w drodze zaczynało mnie frustrować. I w tym najtrudniejszym dla mnie okresie wjechałem do Indii, kraju najbardziej wariackiego na świecie. Gdybym mógł zrezygnować w tamtym momencie pewno bym to zrobił, ale co ciekawe łatwiej jest podążać dalej, niż zrezygnować. Gdybym poddał się, musiałbym zrobić coś z Dorothy, zabukować lot, udać się na lotnisko, lecieć do Anglii i co najgorsze wytłumaczyć wszystkim, dlaczego jestem w domu wcześniej.
Łatwiej było jechać, dalej przed siebie...
Nie miałeś problemów technicznych z Dot?
Nie za wiele. Tylna opona wytrzymała ponad 4000km z powodu wagi bagażu. Przednia natomiast wytrwała cały dystans. Olej zmieniałem, co 1500km i co jakiś czas zabierałem ją do mechanika, aby zrobić właściwy przegląd. Jedyna komplikacja pojawiła się Kirgistanie, kiedy Dot potrzebowała nowe koło zębate do tego wystąpił mały problem z korkiem oleju i od tej pory, aby wymienić olej musiałem ją stawiać do góry nogami.
Nie za wiele. Tylna opona wytrzymała ponad 4000km z powodu wagi bagażu. Przednia natomiast wytrwała cały dystans. Olej zmieniałem, co 1500km i co jakiś czas zabierałem ją do mechanika, aby zrobić właściwy przegląd. Jedyna komplikacja pojawiła się Kirgistanie, kiedy Dot potrzebowała nowe koło zębate do tego wystąpił mały problem z korkiem oleju i od tej pory, aby wymienić olej musiałem ją stawiać do góry nogami.
Taka przygoda to nie tylko nowe miejsca, ale także nowe przyjaźnie? Czy spotkałeś na swoje drodze ciekawych ludzi?
Wielu, gdziekolwiek się zjawiałem, spotykałem osoby robiące, równie zakręcone wyprawy jak ja, część z nich poruszała się autostopem, inni jeździli rowerami czy motocyklami. Najbardziej zwariowana była pewna piękna Polka, spotkana we Wschodnim Timorze, która z plecakiem samotnie przemierzyła cała Azję i była w drodze do Australii. Była twarda i dzielna... Poznałem wiele osób, których już pewnie nigdy nie spotkam, ale na zawsze zapamiętam ich twarze.
Wielu, gdziekolwiek się zjawiałem, spotykałem osoby robiące, równie zakręcone wyprawy jak ja, część z nich poruszała się autostopem, inni jeździli rowerami czy motocyklami. Najbardziej zwariowana była pewna piękna Polka, spotkana we Wschodnim Timorze, która z plecakiem samotnie przemierzyła cała Azję i była w drodze do Australii. Była twarda i dzielna... Poznałem wiele osób, których już pewnie nigdy nie spotkam, ale na zawsze zapamiętam ich twarze.
Jaki był Twój dzienny budżet? Gdybyśmy chcieli wyruszyć w podobną podróż, z jakim dziennym wydatkiem powinniśmy się liczyć?
W sumie wydałem ok. 10 000$, najwięcej zapłaciłem za motocykl, transport, wizy, całą tą biurokrację. Dostanie się do Chin kosztowało mnie 2000$. Reszta wyprawy była naprawdę tania, z łatwością można przeżyć za 10$ dziennie to pokryje jedzenie, nocleg oraz paliwo. Ustalanie budżetu przed wyprawą jest bardzo ciężkie, początkowo nie zakładałem odwiedzenia Chin albo zakupu nowego motocykla po 1000km. Same te dwie rzeczy sprawiły, że musiałem wydać 4000$ więcej. Prawda jest taka, wydasz tyle pieniędzy, ile masz.
W sumie wydałem ok. 10 000$, najwięcej zapłaciłem za motocykl, transport, wizy, całą tą biurokrację. Dostanie się do Chin kosztowało mnie 2000$. Reszta wyprawy była naprawdę tania, z łatwością można przeżyć za 10$ dziennie to pokryje jedzenie, nocleg oraz paliwo. Ustalanie budżetu przed wyprawą jest bardzo ciężkie, początkowo nie zakładałem odwiedzenia Chin albo zakupu nowego motocykla po 1000km. Same te dwie rzeczy sprawiły, że musiałem wydać 4000$ więcej. Prawda jest taka, wydasz tyle pieniędzy, ile masz.
Co sądzisz o samotnych wędrówkach? Nie byłoby Tobie przyjemniej podróżować wspólnie z kumplem?
Ja kocham samotną jazdę i zmagałbym się jadąc z kimś, zwłaszcza podczas takiej podróży jak ta, czasami pewne decyzje musiały zostać podjęte bardzo szybko, bezapelacyjnie, nie było czasu na debatę czy kompromisy. Naprawdę nie mógłbym tego dokonać z kimś. Ale mógłbym przejechać np. Amerykę czy nawet Amerykę Południową z przyjacielem, jeżeli podróż miałaby charakter krajoznawczy, a nie byłaby to tylko jazda do celu. Zresztą ja kocham samotność, a bardzo rzadko bywam samotny.
Ja kocham samotną jazdę i zmagałbym się jadąc z kimś, zwłaszcza podczas takiej podróży jak ta, czasami pewne decyzje musiały zostać podjęte bardzo szybko, bezapelacyjnie, nie było czasu na debatę czy kompromisy. Naprawdę nie mógłbym tego dokonać z kimś. Ale mógłbym przejechać np. Amerykę czy nawet Amerykę Południową z przyjacielem, jeżeli podróż miałaby charakter krajoznawczy, a nie byłaby to tylko jazda do celu. Zresztą ja kocham samotność, a bardzo rzadko bywam samotny.
Czy masz jakieś wskazówki dla innych osób, które chciałby podróżować, tak jak Ty?
Tak, myśl o tym i choć przez chwilę nie zakładaj, że życie, które pozostawiłeś, będzie takie same, kiedy wrócisz. Gdy jesteś w drodze ludzie idą do przodu i kiedy wracasz, może być bardzo ciężko
i możesz czuć się bardzo osamotniony, baaa możesz nie mieć, do czego wrócić, więc bądź ostrożny i przemyśl to rozważnie. Ale jeśli nadal to chcesz zrobić, po prostu zrób to, kup bilet, wprowadź to w czyn i pamiętaj nie ma już odwrotu. Nie jest to łatwe!
Tak, myśl o tym i choć przez chwilę nie zakładaj, że życie, które pozostawiłeś, będzie takie same, kiedy wrócisz. Gdy jesteś w drodze ludzie idą do przodu i kiedy wracasz, może być bardzo ciężko
i możesz czuć się bardzo osamotniony, baaa możesz nie mieć, do czego wrócić, więc bądź ostrożny i przemyśl to rozważnie. Ale jeśli nadal to chcesz zrobić, po prostu zrób to, kup bilet, wprowadź to w czyn i pamiętaj nie ma już odwrotu. Nie jest to łatwe!
Uważasz, że dziewczyna mogłaby wyruszyć w taką samotną podróż?
Tak, jest wiele kobiet realizujących takie eskapady. Spotkałem kobietę przemierzającą rowerem Pakistan oraz inne podróżujące własnymi motocyklami czy jeżdżące wraz ze swoimi partnerami. Z tego, co widziałem kobiety były bezpieczne. Bez względu na płeć, trzeba być twardym i wytrzymałym. Podróże jak ta, to nie wakacje. Jesteś stale zmęczony, brudny, przewrażliwiony i do tego brakuję Ci pieniędzy. Dlatego niechętnie doradzam innym, aby wyruszyli, gdyż nie zawsze jest tak romantycznie, jak zdjęcia mogłyby sugerować. Bardzo często jest to po prostu walka, aby dostać się tam gdzie chcesz dojechać. I musisz być przygotowanym na to.
Tak, jest wiele kobiet realizujących takie eskapady. Spotkałem kobietę przemierzającą rowerem Pakistan oraz inne podróżujące własnymi motocyklami czy jeżdżące wraz ze swoimi partnerami. Z tego, co widziałem kobiety były bezpieczne. Bez względu na płeć, trzeba być twardym i wytrzymałym. Podróże jak ta, to nie wakacje. Jesteś stale zmęczony, brudny, przewrażliwiony i do tego brakuję Ci pieniędzy. Dlatego niechętnie doradzam innym, aby wyruszyli, gdyż nie zawsze jest tak romantycznie, jak zdjęcia mogłyby sugerować. Bardzo często jest to po prostu walka, aby dostać się tam gdzie chcesz dojechać. I musisz być przygotowanym na to.
Ile w sumie kilometrów pokonałeś z Sydney do Londynu?
Podróżowałem przez 9 miesięcy pokonując 35 000km. Czasami pozostawałem kilka tygodni w jednym miejscu, aby za chwilę, dziennie pokonywać 500km w ciągu 14 godzin. Gdybym czasami nie musiał czekać tyle na wizy, pewnie zajęłoby mi to góra 4 miesiące, ale z drugiej strony nie zobaczyłbym, aż tyle.
Podróżowałem przez 9 miesięcy pokonując 35 000km. Czasami pozostawałem kilka tygodni w jednym miejscu, aby za chwilę, dziennie pokonywać 500km w ciągu 14 godzin. Gdybym czasami nie musiał czekać tyle na wizy, pewnie zajęłoby mi to góra 4 miesiące, ale z drugiej strony nie zobaczyłbym, aż tyle.
Przemierzałeś również Polskę, jakie wspomnienia masz z naszego kraju?
Byłem w Polsce przez trzy dni, więc nie widziałem za wiele, ale to, co zobaczyłem podobało mi się, a w szczególności, to, że Polska to nowoczesny kraj z poczuciem wspólnoty i staromodnymi wartościami, których brakuje w takich miejscach jak Anglia. Podobały mi się również krajobrazy oraz ludzie, których spotkałem. W jednej z miejscowości odwiedziłem serwis Hondy, okazało się, że mechanik pracował przez jakiś czas w Anglii, nie tak daleko mojego rodzinnego domu. Mówił on, że lubił starszych Anglików, natomiast stronił od spotkań z młodymi ludźmi, gdyż byli często niegrzeczni i agresywni. I on miał rację... Dlatego proszę Was, jeśli wyjeżdżacie do pracy w Anglii nie zmieniajcie się, nie naśladujcie Anglików, pozostańcie sobą.
Byłem w Polsce przez trzy dni, więc nie widziałem za wiele, ale to, co zobaczyłem podobało mi się, a w szczególności, to, że Polska to nowoczesny kraj z poczuciem wspólnoty i staromodnymi wartościami, których brakuje w takich miejscach jak Anglia. Podobały mi się również krajobrazy oraz ludzie, których spotkałem. W jednej z miejscowości odwiedziłem serwis Hondy, okazało się, że mechanik pracował przez jakiś czas w Anglii, nie tak daleko mojego rodzinnego domu. Mówił on, że lubił starszych Anglików, natomiast stronił od spotkań z młodymi ludźmi, gdyż byli często niegrzeczni i agresywni. I on miał rację... Dlatego proszę Was, jeśli wyjeżdżacie do pracy w Anglii nie zmieniajcie się, nie naśladujcie Anglików, pozostańcie sobą.
Niedawno ukazała się Twoja książka, co w niej znajdziemy? I gdzie możemy ją zakupić?
Tak, moja książka dotycząca wyprawy, została wydana miesiąc temu. W chwili obecnej jest jedynie dostępna w Australii, ale już niedługo będzie można ją zakupić na całym świecie. Jeśli ktoś chciałby ją nabyć, wyślę ją osobiście, koszt poczty nie jest mały, ale jeśli kogoś to nie przeraża, wystarczy wysłać do mnie maila.
Jak to zwykle bywa z książkami, łatwiej jest czegoś dokonać, niż później opisać to... Głównie, dlatego, że gdzieś pośrodku całej tej historii była pewna dziewczyna, nie chciałem jej zranić czy sportretować źle, nawet myślałem, aby pominąć ją w książce, ale cóż bez niej nie byłoby tej podróży...
Na całe szczęście jestem zadowolony z efektu końcowego i Ona również!
Tak, moja książka dotycząca wyprawy, została wydana miesiąc temu. W chwili obecnej jest jedynie dostępna w Australii, ale już niedługo będzie można ją zakupić na całym świecie. Jeśli ktoś chciałby ją nabyć, wyślę ją osobiście, koszt poczty nie jest mały, ale jeśli kogoś to nie przeraża, wystarczy wysłać do mnie maila.
Jak to zwykle bywa z książkami, łatwiej jest czegoś dokonać, niż później opisać to... Głównie, dlatego, że gdzieś pośrodku całej tej historii była pewna dziewczyna, nie chciałem jej zranić czy sportretować źle, nawet myślałem, aby pominąć ją w książce, ale cóż bez niej nie byłoby tej podróży...
Na całe szczęście jestem zadowolony z efektu końcowego i Ona również!
Czy marzysz już o kolejnej wyprawie?
Marzę... Ale w chwili obecnej nie wydaję mi się, abym miał wystarczająco dużo siły, aby w nią wyruszyć. Dla mnie przygoda musi być wyzwaniem, trudnym celem. I jeszcze po prostu tego nie czuję. Ale pewnego dnia... Chciałbym wyruszyć z Alaski do Argentyny czy to na Dot czy na innym podobnym motocyklu. Z pewnością znowu wyruszyłbym w trampkach z minimalnym planowaniem czegokolwiek. Czuję się podekscytowany myśląc o tym, więc tak, wydaje mi się, że zrealizuję ją jednak wkrótce : )
Marzę... Ale w chwili obecnej nie wydaję mi się, abym miał wystarczająco dużo siły, aby w nią wyruszyć. Dla mnie przygoda musi być wyzwaniem, trudnym celem. I jeszcze po prostu tego nie czuję. Ale pewnego dnia... Chciałbym wyruszyć z Alaski do Argentyny czy to na Dot czy na innym podobnym motocyklu. Z pewnością znowu wyruszyłbym w trampkach z minimalnym planowaniem czegokolwiek. Czuję się podekscytowany myśląc o tym, więc tak, wydaje mi się, że zrealizuję ją jednak wkrótce : )
Polub "Baba po Garach" na www.facebook.com/BabaPoGarach
