fot. W. Kwapisz

Na ten weekend zapowiadana jest piękna pogoda... z pewnością wielu motocyklistów po raz pierwszy w tym sezonie wyciągnie swoje maszyny, aby choć chwilę się nimi przejechać. Głód jazdy może być dla większości z nas przekleństwem.

REKLAMA
Sama kilka razy złapałam się na tym, że po śnie zimowym płynność nawyków motocyklowych jakby gdzieś wyparowała. A to kurtka jakby się skurczyła i ograniczała moje ruchy... a to motocykl nie składał mi się tak płynnie w zakrętach jak w minionym sezonie, a to droga sprawiała wrażenie bardziej śliskiej, gdy hamowałam. A prawda jest taka.. nasze ciało odzwyczaja się od jazdy w „zbroi” z ochraniaczami. Do tego wczesna wiosna nie sprzyja motocyklistom… Na drogach zalega jeszcze bród (piach, sól), który przy lekkiej wilgoci staje się cholernie śliską mazią. No i kierowcy aut nie oswoili się jeszcze z naszą obecności.
Ale przecież my po prostu chcemy się przewietrzyć, złapać wiatr we włosach, naładować nasze wewnętrzne akumulatory. Zatem co powinniśmy robić, aby móc cieszyć się całym tegorocznym sezonem?
Przede wszystkim dać szansę przyzwyczaić się innym użytkownikom ruchu, że oto rozpoczął się nowy sezon motocyklowy. Złośliwi może powiedzą, że moją „125ką” za szybko przecież nie będę jeździć, ale chcę tylko przypomnieć, że każdy motocykl nawet ten najmniejszy dysponuje o wiele lepszym przyspieszeniem, niż większość samochodów, a co za tym idzie możemy nieźle zaskoczyć innych kierowców, bo oto to światełko, które było w oddali pojawiło się kilkanaście sekund szybciej koło pojazdu, niż się jego kierowca spodziewał.
Wiele osób uważa także, że przegląd przed końcem roku sprawi, że nasz motocykl będzie gotowy na nowy sezon. Sama raz się kiedyś na tym złapałam… i dopiero po dwóch tygodniach jazdy dostrzegłam, iż ciśnienie w oponach drastycznie zmalało po zimie i może nadawało się na jazdę w terenie, ale nie po asfaltowych wstęgach! Do tego nie można zapominać o sprawdzeniu stanu oleju oraz łańcucha czy przypadkiem nie wymaga on naciągnięcia. Przed jazdą dobrze jest też zerknąć czy klamka sprzęgła ma trochę luzu, aby przypadkiem nie przypalić sprzęgła przy pierwszej lepszej przejażdżce.
I w końcu, a może przede wszystkim dać sobie samym szanse „w jeżdżenia się”… nabrania płynności ruchów, a także popracowania nad szybkością naszych reakcji, bo to chyba nie sztuka odkręcić na maksa manetkę… zresztą jak mówili wielcy motocykliści: „szybko to nawet małpa potrafi jeździć”.
Śmigajcie bezpiecznie i do zobaczenia gdzieś na trasie ;)
Polub "Baba po Garach" na FB www.facebook.com/BabaPoGarach