
Stereotyp motocyklisty króluje w naszym kraju od wielu lat. Sama kilka razy przekonałam się, że ludzie widząc człowieka w skórze i kasku automatycznie włączają szablon: bandyta, złodziej, gwałciciel… i można by tak wymieniać bez końca.
REKLAMA
Zresztą to przykre, gdy garstka osób ze środowiska potrafi sprawić, że grupie liczącej w Polsce kilka milionów osób przykleja się niesłusznie etykietę przestępcy.
Kilka lat temu spędziłam weekend w pensjonacie znajdującym się tuż przy granicy czeskiej. Początkowo nasza grupa miała problem z wynajęciem pokoi, gdyż ktokolwiek usłyszał słowo motocykl od razu twierdził, że rezerwacja ośrodka jest nie możliwa. W końcu udało nam się znaleźć przytulne miejsce i choć jego właściciele byli bardzo nam nie ufni postanowili przyjąć nas w swoje progi.
Kilka lat temu spędziłam weekend w pensjonacie znajdującym się tuż przy granicy czeskiej. Początkowo nasza grupa miała problem z wynajęciem pokoi, gdyż ktokolwiek usłyszał słowo motocykl od razu twierdził, że rezerwacja ośrodka jest nie możliwa. W końcu udało nam się znaleźć przytulne miejsce i choć jego właściciele byli bardzo nam nie ufni postanowili przyjąć nas w swoje progi.
Pierwszy dzień wyglądał następująco cała rodzina gospodarzy obserwowała nas na każdym kroku, a muszę przyznać, że średnia wieku naszej grupy była dobrze ponad 40 (czyt. siwe czupryny królowały). Gdy spytaliśmy się o możliwość użyczenia odtwarzacza DVD, bo chcieliśmy obejrzeć film z jednego ze wspólnych spotkań, usłyszeliśmy stanowcze „NIE!”, „NIE MAMY!”. Choć dobrze wiedzieliśmy, że zestaw multimedialny znajduje się w ośrodku. Co ciekawe po wspólnie spędzonej dobie zachowanie gospodarzy odmieniło się diametralnie. Na ich twarzach pojawił się uśmiech oraz biła z nich serdeczność. Co się stało? Nic, po prostu byliśmy sobą… a co za tym idzie nie były nam obce słowa takie jak: dziękuje, proszę, miłego dnia… nikt z nas się nie upił, ani nic nie zdemolował, a przy naszym stole królowały opowieści z innych wyjazdów, wszystko to sprawiło, że staliśmy się zaprzeczeniem panującego stereotypu i tym sposobem udało nam się u tych ludzi odmienić wizerunek motocyklisty. Sami później przyznali się, że byli przerażeni naszym przyjazdem. Gdy wracaliśmy już do domów na pożegnanie powiedzieli tylko, że jeśli będziemy chcieli ponownie gościć w ich pensjonacie to dla nas i dla naszych moto-przyjaciół będzie czekał specjalny rabat.
Każdy z motocyklistów miał, choć raz z taką sytuacją do czynienia. I przyznam szczerze, że to tylko od nas zależy czy uda nam się odczarować ten zakłamany wizerunek.
A kto w dzisiejszych czasach kryje się pod kaskiem?
Coraz więcej na jednośladach jeździ kobiet, wśród motocyklistów są lekarze, adwokaci, prywatni przedsiębiorcy. Ośmielę się stwierdzić, że nie ma już w Polsce miasteczka, ani wsi, w której nie byłoby, choć jednego motocykla czy skutera. Oczywiście w każdym gronie trafiają się „czarne owce”, które to nie respektują przepisów oraz przyzwoite zachowanie jest im obce... Lecz czy zdecydowana większość osób, dla których motocykl jest odskocznią od codzienności, możliwością zwiedzania Polski, poznawania nowych osób, a także sprawdzenia samego siebie ma odpowiadać za szaleńców na drodze?
Polub "Baba po Garach" na FB www.facebook.com/BabaPoGarach
