
You Only Live Once (w skrócie YOLO) stało się niedawno modnym określeniem dla wszystkiego, co przynajmniej w wyobrażeniu piszącego jest niebezpieczne, szalone, nieodpowiednie lub niezgodne z prawem. Często jednak dotyczy rzeczy tak "niebywałych" jak zrobienie naleśników, czy pójście spać po północy.
REKLAMA
„Właśnie jem śniadanie #YOLO”, „dziś nie poszedłem do szkoły #YOLO”, „wypiłam cały karton mleka #YOLO”- na anglojęzycznym twitterze, tumblrze i facebooku jest istny zalew tego typu statusów bądź podpisów pod zdjęciami. Prym w umieszczaniu ich wiodą użytkownicy poniżej 16 roku życia, co nadaje temu wyrażeniu jeszcze mniej wiarygodności.
W kwestii YOLO wszystko zaczęło powoli nabierać tempa w 2006 roku, kiedy popularny zespół The Strokes stworzył przebój „You Only Live Once”, a kampanię promocyjną swojego singla nazwał „Operation YOLO”, gdzie YOLO to oczywiście akronim tytułu.
Natomiast sława YOLO na twitterze, o której mowa na samym początku tekstu, zaczęła się dopiero pod koniec 2011 roku, kiedy muzyk Drake opublikował swoje zdjęcie na balkonie z takim właśnie podpisem. Nienawiść do "hedonistycznego" skrótu zaczęła narastać równie szybko co jego popularność, ponieważ od razu zaczął być kojarzony z pozerstwem i lansem w bardzo kiepskim wydaniu. Nie można się z tym nie zgodzić patrząc na przykłady, które dosłownie przed chwilą znalazłam na twitterze:
Internet potrzebuje jak najszybszego powrotu Johna Keatinga, który szybko nauczyłby wszystkich, co naprawdę oznacza Carpe Diem, bo zdecydowanie nie to samo co YOLO.
